Witam.
To był ciekawy dzień. Mówię o sobocie. Moja rodzina z opóźnieniem bawiła się
dyniami. Dlaczego tak późno?. No cóż dopiero teraz otrzymaliśmy materiał do
zabawy. Od mojej kuzynki otrzymałam kilka dyń. Na początku przeraziło mnie to
trochę, bo co z nimi robić. Ale moja rodzinka miała na nie pomysły. Chrupiąc
ciasteczka firmy ,,Dr Gerard”, wygrzebywali nasiona z dyni , płukali i suszyli.
Dyniom nadawali śmieszne kształty.
Malowali ogromne dynie i wstawiali w nie świeczki. Cała kuchnia była zajęta przez
moją rodzinkę. Nie powiem, i mnie się udzieliła zabawa z dyniami. Ja
postanowiłam skorzystać z dyni i upiec jakieś szybkie ciasto. Kiedy w kuchni
rodzina bawiła się dyniami, ja obejrzałam deserotekę i wpadłam na pomysł
upieczenia mojej wersji ciasta z dyni. Ale o tym napiszę w kolejnym poście.
Teraz trzeba było kontrolować dyniowy szał. Miąźsz walał się wszędzie. Nasiona
dyni opłukane już prażyły się w piekarniku. Nawet nieźle pachniało. Mój mąż
zabrał się za ucieranie miąższu dyni i usmażył kilka naleśników dyniowatych.
Dzieciaki ze smakiem zajadały się naleśnikami. Ja tylko zrobiłam coś do picia.
Kilka kawałków dyni schowałam na moje ciasto. Miałam zamiar go upiec wieczorem,
bo teraz nie było szans. Kiedy rodzince znudziło się krojenie, malowanie, skrobanie
itp. Poszli na dwór i grali w dyniowe kręgle. Nie powiem śmiechu było co
niemiara. Potem zaczęło się wielkie sprzątanie. I o godzinie dwudziestej
przyszła moja kolej. Cdn. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz