Dzisiaj jest środa 8 marca Dzień kobiet. Właśnie w tym dniu
namówiła mnie koleżanka, abyśmy po pracy wstąpiły do sklepu. Od dłuższego czasu
jestem samotna, ponieważ od dwóch tygodni przechodzimy z mężem kryzys
małżeński. Dzieci mieszkają w akademiku więc nie śpieszy mi się do domu. W
sklepie pełno było bombonierek w kształcie serca, udekorowanych wiązanek z
kwiatami. Trochę zrobiło mi się przykro, że pewnie już nikt o mnie nie pamięta.
Koleżanka zauważyła moją minę, ale nie skomentowała. Kupiłam najpotrzebniejsze
rzeczy i poszłam do alejki ze słodyczami. Do koszyka wrzuciłam Mafijne Choco i torcik zbożowy produkcji Dr. Gerarda. Za moim przykładem
poszła znajoma i te same słodycze wybrała. Teraz ja zaproponowałam, abyśmy
poszli na kawę i ciastko. Lecz mojej przyjaciółce śpieszyło się do domu. Sama
poszłam na kawę. Tak siedząc samotnie przy stoliku postanowiłam zrobić sobie
przyjemność. Wyjęłam notes i zapisałam kosmetyczka, fryzjer, fitness. Najpierw zapisałam się na ćwiczenia. Następnie
poszłam do kosmetyczki, potem do fryzjera. Przefarbowałam włosy na blond i
całkowicie zmieniłam fryzurę. Do tego stopnia, że sama byłam zaskoczona moją
przemianą. Sporo za takie kaprysy zapłaciłam. W domu mąż staną jak wryty
trzymając kwiaty przed sobą. W końcu złożył mi życzenia i wręczył wiązankę. Nie
wiedziałam co myśli, bo wyjątkowo był małomówny. Ja natomiast skrzywiłam buzię
do uśmiechu i serdecznie mu podziękowałam. Zaproponowałam, że zrobię kolacje,
niestety nie był głodny. Zaprosiłam go do kuchni na gorącą herbatkę. Z
ociąganiem przyszedł wtedy przeprowadziłam poważną rozmowę dotyczącą naszego
małżeństwa. To był bardzo dobry pomysł, który wpłynął pozytywnie na nasze
relacje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz