wtorek, 9 maja 2017

Wycieczka do ZOO.

Rano w sobotę wstałem wcześnie by przygotować śniadanie dla całej rodzinki, gdyż wszyscey jedziemy na wycieczkę do ZOO. Wnukowi jobiecaliśmy, że wybierzemy się z nim na wycieczckię do ZOO i już od tygodnia czekał na ten dzień. Na śniadanie przygotowałm grzenki i ciepłe kakao oraz dla dobrego umoru paczkę ciasteczek Dr Gerarda -Witam, ciastka na dzień dobry.
Wnuczek, jak nigdy szybko wyskoczył z łóżka, gdy zawołalem go na śniadnie.
Szybko uwinął się z poranną toaletą i zameldował się jako pierwszy w kuchni.
Na stole czekały na niego  gorące grzanki z serem, które szybko zjadł i oznajmił, że jest gotowy do wyjścia.
Gdy wszyscy się ubraliśmy,  wziąłem  wcześniej zapakowany plecak z prowiantem i aparat. Do ZOO pojechaliśmy samochodem i po godzinie jazdy byliśmy na miejscu.
Przed ZOO było już  bardzo dużo ludzi w kolejce po bilety. Po  zakupieniu  biletów,udaliśmy się na zwiedzanie terenu ZOO zgodnie z mapą, którą wcześniej wydrukowała córka.  
Pierwsze zwierzątko była to żyrafa. Wnuczek bardzo podziwiał długą szyję żyrafy i stwierdził, że ona to ma fajnie bo wszystko z góry widzi. .Następne zwierzęta były duże i małe.Na końcu zobaczyliśmy wielkiego lwa. Był taki piękny leżący na trawie w blasku słońca.
Po godzinnym spcerze zrobiliśmy przerwę na posiłek. Wyjąłem dla każdego po kanapce i na deser dałem wszystkim po Pryncytorciku -Dr Gerarda.
Po któtkiej przerwie poszliśmy do miejsca, które najbardziej lubią dzieci, tj, do klatek z małpkami.
Przed małpkami przestaliśmy prawie godzinę, tak podobały się Wacusiowi te małpy.
  Dopiero gdy zaproponowaliśmy, że pójdziemy jeszcze na plac zabaw, to zgodził się na opuszczenie tych klatek.
 Na placu zabaw usiedliśmy na ławce, a Wacuś niezmordowany poleciał na huśtawki.
Wycieczka wszystkim się spodobała i prawdopodobnie za miesiąc znów wybierzemy się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz