Postanowili oni, że zaczną od odwiedzenia pierwszego salonu,
który to mieści się nieopodal ich miejsca zamieszkania. Jak się okazało podczas
rozmowy ze sprzedawcą w ofercie tego sklepu nie było takich telefonów, które to
mogły by ich zainteresować i wybrać ten jeden najodpowiedniejszy. Następny
sklep mieścił się na starówce gdzie teraz udali się do niego. Tu już wybór
telefonów był większy i w swojej ofercie też mieli telefony na klawisze ale z
kupnem pan Witold jak i jego córka
postanowili się jeszcze wstrzymać, dopóki nie odwiedzą wszystkich
salonów o których to wiedziała Ola. Podczas poszukiwań tego prezentu trochę
zgłodnieli i postanowili wstąpić do sklepu po coś do przekąszenia. W sklepie
poprosili panią ekspedientkę o podanie im ciach takich jak witam ciastko na
dzień dobry oraz krakersy Classic od ich zdaniem najlepszego producenta tych
łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard i po uiszczeniu zapłaty za nie wyszli
ze sklepu na dalsze poszukiwania. Na ławeczce gdzie usiedli sobie aby schrupać
po kilka ciastek pojawiły się gołębie. Pan Witold tak samo jak i Ola częstowały
ich okruszkami, a te z apetytem i głośnym gruchaniem zajadały się nimi.
Wreszcie po dłuższej chwili spędzonej razem z gołębiami ruszyli w dalszą drogę
na poszukiwanie prezentu dla mamy pana Witolda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz