poniedziałek, 12 marca 2018

„Zaległe imieniny u szwagra”

W pierwszą niedzielę marca siostra zaprosiła nas do siebie na obiad. W trakcie telefonicznej rozmowy napomknęła, iż będzie to obiad w ramach zaległych imienin Mirka. W niedzielny poranek po śniadaniu wyszykowaliśmy się, zabraliśmy skromny prezent i poszliśmy na autobus. Siostra wyczekiwała na nas, gdyż była sama i można było porozmawiać bez zbędnego przekrzykiwania się. Szwagier z dziećmi był na biegu „Wyklętych”. Krótko przed obiadem wrócili zmęczeni, ale zadowoleni z koszulek i medali pamiątkowych, które trafiły do każdej osoby biorącej udział. Justyna miała okazję pomóc w przygotowaniach do obiadu i porozmawiać. Siostra tradycyjnie na imprezach organizowanych u siebie w domu przygotowuje Desery do poobiedniej kawy i to z Deseroteki Dr Gerarda. Nie kupowała żadnych Słodyczy, gdyż tym razem postawiła na własnoręcznie przygotowane Desery takie jak: Brownie z Pasją, Sernik z różową truskawkową pianką i Tiramisu morelowe. Dosłownie palce lizać! Poza czwórką osób od siostry stawiło się nas jeszcze osiem osób - jednym słowem liczna rodzinka. Justyna z siostrą stanęły na wysokości zadania perfekcyjnie zastawiając stół w mgnieniu oka. Zasiedliśmy więc wszyscy do stołu i przystąpiliśmy do rodzinnego obiadu. Przy stole dominował gorący temat z pogranicza ognia i sikawki, gdyż cała rodzina, poza siostrą, to strażacy ochotnicy, więc do zestawu brakowało jedynie tzw. kotletów pożarskiego. Po iście gorącym obiedzie siostra odczekała chwilę zanim zaczęła rozkładać na stole wyżej wymienione Desery z Deseroteki Dr Gerarda. Oczywiście do słodkości podała kawę, herbatę – co kto woli. Niedzielne popołudnie minęło nam bardzo miło, smacznie i przede wszystkim w rodzinnej atmosferze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz