wit’AM
w ten piękny poniedziałkowy poranek. Pogoda typowo letnia. W domu nie można
wytrzymać, uciekamy w cień, gdzieś na świeże powietrze. Jednak, gdy już
skończyliśmy remont, mamy odwiedziny rodziny. Babcie, ciocie i kuzynostwo chce
zobaczyć, co zrobiliśmy. Całą niedzielę byliśmy w domu. Przewidując taki bieg wydarzeń,
w sobotę pojechaliśmy do Torunia. Po to by pospacerować sobie bulwarami nad
Wisłą. Odwiedzić Mikołaja Kopernika. Kocham to miasto. Jest to Gród słynący z
piernika, ja zajadałem się ciastkami Mafijne Choco „dr Gerard”, ponieważ bardzo
lubię produkty tej firmy. To był cudowny dzień. Na początku spędziliśmy czas w
centrum a potem pojechaliśmy na Rubinkowo, tam zeszliśmy nad rzekę. Dzieci
zapomniały, że jesteśmy w dużym mieście, cisza, spokój i natura. Tylko od czasu
do czasu wiaterek przywiał zapach płatków śniadaniowych. Prosto z fabryki,
która jest w pobliżu. Siedzieliśmy sobie na kocu, obserwowaliśmy ptaki, motyle.
Jedną z zabaw było patrzenie na obłoki i mówienie, co nam przypominają. Czas i
chmury płynęły a nam nie chciało się wracać. Nie wiem, jak to się stało, gdy
odpoczywaliśmy nad Wisłą zadzwonił telefon. Okazało się, że to mój wuja miał
ochotę porozmawiać. Dodam, że mieszka on w Toruniu. Nie mieliśmy już wyjścia,
musieliśmy go odwiedzić. Aby nie iść z pustą ręką, kupiliśmy Witam Ciastka na
dzień dobry. Nasza wizyta nie była długa, ale sprawiła nam i naszym gospodarzom
dużo radości. Gdy wracaliśmy do domu, było już ciemno. Tosia zasnęła po drodze.
To
był piękny dzień, bogaty w cudowne wydarzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz