poniedziałek, 14 maja 2018

Sobota w Toruniu.


          wit’AM w ten piękny poniedziałkowy poranek. Pogoda typowo letnia. W domu nie można wytrzymać, uciekamy w cień, gdzieś na świeże powietrze. Jednak, gdy już skończyliśmy remont, mamy odwiedziny rodziny. Babcie, ciocie i kuzynostwo chce zobaczyć, co zrobiliśmy. Całą niedzielę byliśmy w domu. Przewidując taki bieg wydarzeń, w sobotę pojechaliśmy do Torunia. Po to by pospacerować sobie bulwarami nad Wisłą. Odwiedzić Mikołaja Kopernika. Kocham to miasto. Jest to Gród słynący z piernika, ja zajadałem się ciastkami Mafijne Choco „dr Gerard”, ponieważ bardzo lubię produkty tej firmy. To był cudowny dzień. Na początku spędziliśmy czas w centrum a potem pojechaliśmy na Rubinkowo, tam zeszliśmy nad rzekę. Dzieci zapomniały, że jesteśmy w dużym mieście, cisza, spokój i natura. Tylko od czasu do czasu wiaterek przywiał zapach płatków śniadaniowych. Prosto z fabryki, która jest w pobliżu. Siedzieliśmy sobie na kocu, obserwowaliśmy ptaki, motyle. Jedną z zabaw było patrzenie na obłoki i mówienie, co nam przypominają. Czas i chmury płynęły a nam nie chciało się wracać. Nie wiem, jak to się stało, gdy odpoczywaliśmy nad Wisłą zadzwonił telefon. Okazało się, że to mój wuja miał ochotę porozmawiać. Dodam, że mieszka on w Toruniu. Nie mieliśmy już wyjścia, musieliśmy go odwiedzić. Aby nie iść z pustą ręką, kupiliśmy Witam Ciastka na dzień dobry. Nasza wizyta nie była długa, ale sprawiła nam i naszym gospodarzom dużo radości. Gdy wracaliśmy do domu, było już ciemno. Tosia zasnęła po drodze.
          To był piękny dzień, bogaty w cudowne wydarzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz