Dzisiejszego
pięknego dnia moja córka została uczennicą. Pasował ją sam Prezydent Miasta. Działo
się to na pięknej akademii. Byli pierwszoklasiści, ich rodzice, nauczyciele i
zaproszeni goście. Wszyscy wystrojeni na galowo. Dziewczynki w białych bluzeczkach
i ciemnych spódniczkach, a chłopcy w ciemnych spodniach. Rodzice również ubrali
się stosownie do uroczystości. Niektórych Mam nie poznałem, tak się
odstrzeliły. Było pięknie. Moja Tosia od rana skarżyła się na ból zęba. Zjadła tylko
kawałek chleba i ciastka francuskie posypane sezamem. Myślę, że to stres przed
ślubowaniem. Na miejscu byliśmy pół godziny wcześniej. Dzieci zajęły wyznaczone
miejsca z przodu za nimi siedzieli rodzice. Jako, że zostałem wyznaczony do nagrywania
video, na moim miejscu usiadł Tomek. Ja kręciłem się z kąta w kąt, szukając
dobrego światła i odpowiedniego kadru. Znalazłem czas by zjeść czekoladki dr
Gerard. Był Sztandar i Hymn szkoły, chór i przemowy VIP-ów. Potem nadszedł
czas, ślubowanie a następnie pasowanie na ucznia. Dzieci wstały ze swoich
miejsc i ustawiły się klasami w wyznaczonych sektorach Sali. W przeciwieństwie do
maluchów, rodzice za zapanowali nad emocjami. Ruszyli robić zdjęcia komórkami. Każdy
chciał mieć pamiątkę. Niestety innym zasłaniali. Po uroczystości zrobiono
pamiątkowe zdjęcia i do domu. Nie tak szybko. Uczniowie musieli się ubrać w tym
czasie rodzice dobrali się w grupki i rozeszli się. My dostaliśmy zaproszenie do
Amelki, czyli najlepszej koleżanki Tosi. Po drodze kupiliśmy słodycze dr Gerard
i poszliśmy na kawkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz