piątek, 12 października 2018

Pasowanie na "Ucznia".


          Dzisiejszego pięknego dnia moja córka została uczennicą. Pasował ją sam Prezydent Miasta. Działo się to na pięknej akademii. Byli pierwszoklasiści, ich rodzice, nauczyciele i zaproszeni goście. Wszyscy wystrojeni na galowo. Dziewczynki w białych bluzeczkach i ciemnych spódniczkach, a chłopcy w ciemnych spodniach. Rodzice również ubrali się stosownie do uroczystości. Niektórych Mam nie poznałem, tak się odstrzeliły. Było pięknie. Moja Tosia od rana skarżyła się na ból zęba. Zjadła tylko kawałek chleba i ciastka francuskie posypane sezamem. Myślę, że to stres przed ślubowaniem. Na miejscu byliśmy pół godziny wcześniej. Dzieci zajęły wyznaczone miejsca z przodu za nimi siedzieli rodzice. Jako, że zostałem wyznaczony do nagrywania video, na moim miejscu usiadł Tomek. Ja kręciłem się z kąta w kąt, szukając dobrego światła i odpowiedniego kadru. Znalazłem czas by zjeść czekoladki dr Gerard. Był Sztandar i Hymn szkoły, chór i przemowy VIP-ów. Potem nadszedł czas, ślubowanie a następnie pasowanie na ucznia. Dzieci wstały ze swoich miejsc i ustawiły się klasami w wyznaczonych sektorach Sali. W przeciwieństwie do maluchów, rodzice za zapanowali nad emocjami. Ruszyli robić zdjęcia komórkami. Każdy chciał mieć pamiątkę. Niestety innym zasłaniali. Po uroczystości zrobiono pamiątkowe zdjęcia i do domu. Nie tak szybko. Uczniowie musieli się ubrać w tym czasie rodzice dobrali się w grupki i rozeszli się. My dostaliśmy zaproszenie do Amelki, czyli najlepszej koleżanki Tosi. Po drodze kupiliśmy słodycze dr Gerard i poszliśmy na kawkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz