Walentynki.
To zagraniczne
święto zagościło w Polsce na dobre. Pewnie brzmi lepiej, niż „Dzień
zakochanych”. Uważam, że to taki pogodny i sympatyczny zwyczaj, wywołujący uśmiech na każdej
twarzy. Zapewne każdy z nas był kiedyś
zakochany :) Wielu nadal cieszy się tym stanem ducha. Większość z sentymentem
wspomina swoją pierwszą, szkolną miłość. Tyle w niej było niewinności,
namiętności, ale i naiwności. Wiary, że możemy zmienić świat. Ufności do
przyjaciół i partnera. Piękne to były czasy i należy cieszyć się, że nas nie
ominęły. Teraz patrzymy na świat trochę inaczej. Bardziej dojrzali, bogatsi w
życiowe doświadczenia, ale ciągle złaknieni miłości drugiego człowieka. Fajnie,
jeśli udało nam się przeżyć i zatrzymać
miłość do tej pory. Na pewno teraz jest już inna. Nie tak dzika, namiętna, ale
wcale nie gorsza, czy mniejsza. Zapewne
jest głębsza, mocniejsza z racji przeżytych wspólnie lat – zarówno tych dobrych,
jak
i tych nieco trudniejszych. Każda z nich jednak cementuje prawdziwą więź, jaką jest miłość. Nasi rodzice i dziadkowie uśmiechają się na wspomnienie swoich sympatii z młodości. Ja mogłabym godzinami słuchać tych wspomnień, oglądać zdjęcia i przyglądać się rozmarzonym twarzom. Taki czas wspomnień umila nam dzbanek kakao i słodycze od Dr Gerarda. Najchętniej sięgamy wtedy po ciastka mafijne i wafelki w czekoladzie pryncypałki. Często takie wspominki
są spontaniczne, przy okazji rodzinnej nasiadówki. Jeśli się zdarzy, że spędzamy razem czas po niedzielnym obiedzie, wtedy do popołudniowej kawki jest przygotowany specjalny deser przy użyciu słodyczy od Dr Gerarda. Wybór jest spory, tak więc decyzja trudna. Dla zainteresowanych podaję link na fantastyczne desery bez pieczenia http://drgerard.eu/przepisy Każdy znajdzie tam coś odpowiedniego dla siebie. Sprawdźcie sami. Przy takim słodkim poczęstunku rozmowa
i przywoływanie wspomnień znacznie lepiej się toczy.
i tych nieco trudniejszych. Każda z nich jednak cementuje prawdziwą więź, jaką jest miłość. Nasi rodzice i dziadkowie uśmiechają się na wspomnienie swoich sympatii z młodości. Ja mogłabym godzinami słuchać tych wspomnień, oglądać zdjęcia i przyglądać się rozmarzonym twarzom. Taki czas wspomnień umila nam dzbanek kakao i słodycze od Dr Gerarda. Najchętniej sięgamy wtedy po ciastka mafijne i wafelki w czekoladzie pryncypałki. Często takie wspominki
są spontaniczne, przy okazji rodzinnej nasiadówki. Jeśli się zdarzy, że spędzamy razem czas po niedzielnym obiedzie, wtedy do popołudniowej kawki jest przygotowany specjalny deser przy użyciu słodyczy od Dr Gerarda. Wybór jest spory, tak więc decyzja trudna. Dla zainteresowanych podaję link na fantastyczne desery bez pieczenia http://drgerard.eu/przepisy Każdy znajdzie tam coś odpowiedniego dla siebie. Sprawdźcie sami. Przy takim słodkim poczęstunku rozmowa
i przywoływanie wspomnień znacznie lepiej się toczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz