To było gdzieś w środku tygodnia. Pan Witold właśnie sam się
budził do pracy, a właściwie to jego zegar biologiczny mu podpowiadał, że to
już najwyższy czas wstać z łóżka. Jednak on leżał i cierpliwie czekał na brzęk
budzika. I tak też się stało o żądanej godzinie zabrzęczał budzik, pan Witold
sięgnął po niego ręką i wyłączył jego brzęk. Następnie jeszcze leniwie się
przeciągnął i wstał. Założył kapcie i podszedł do okna, tu rozsczelnił roletę
robiąc małą szparkę przez, którą to spojrzał w stronę podwórka i w niebo. Na
dworze było jeszcze ciemno ale widać było niebo zasnute chmurami. Jeszcze rzut
okiem na zegarek, który to odstawił na miejsce i ruszył w stronę łazienki
starając się robić to jak najciszej tak aby nie obudzić i tak już śpiącej
lekkim snem panią Krysię. Poranną toaletę zaczął od wzięcia prysznica, a
poprzestał na goleniu. Następnie udał się do kuchni. Dość szybko zrobił sobie
kanapki na drugie śniadanie do pracy
jednak nie zapominając i o czymś słodkim do pochrupania, a jak do pochrupania
to Pryncypałki o nowym orzechowym smaku od jego ulubionego producenta tych
wyrobów jakim jest ich wytwórca Dr Gerard. Te kanapki i rarytasy schował do
swojej torby roboczej, a sam zasiadł za stołem do przyrządzonego sobie
śniadania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz