Po pracy ja przejęłam opiekę nad dziećmi. Zaplanowaliśmy z
mamą, że następnego dnia pojedziemy do sali zabaw. Maluchy już nie mogły
doczekać się. Pierwszy raz byłam w takiej bawialni z pociechami. Opiekunki
pilnowały dzieci, a rodzice mogły w pobliżu usiąść i zamówić sobie kawę. Tak
też zrobiliśmy. Opowiedziałam mamie o moich problemach w pracy i w domu. Natomiast
mama mówiła, że bardzo tęskni za nami i chciałaby mieszkać w pobliżu. W takim
razie pomyślimy o zamianie mieszkania. Szybko minęły dwie godziny i z trudem
oderwaliśmy dzieci od zabawek. Potem wstąpiliśmy do sklepu po zakupy. Kasia zasnęła w wózku, a
starsze pociechy były bardzo głodne. Wrzuciły do koszyka torciki zbożowe i inne
słodycze Dr. Gerarda. Na jutrzejszy obiad potrzebne były warzywa i ser biały.
Babcia obiecała wnukom zupę i naleśniki z serem. W domu codziennie tata uczył
dzieci grać w szachy. Najbardziej interesowała się grą starsza córka Ania.
Wzięłam sobie trzy dni urlopu, by więcej przebywać z najbliższymi osobami. W
następnych dniach jeździliśmy z dziećmi na basen, do kina i codziennie
chodziliśmy na dłuższe spacery. Szybko minęły ferie zimowe i rodzice pakowali
się do wyjazdu. Uprosiłam ich, żeby zostali jeszcze chociaż tydzień. Potem
muszą jechać, bo mają wizyty u lekarzy. Spotkamy się dopiero na wakacjach. To
zbyt długie rozstanie. Dlatego muszę pomyśleć, by rodzice mieszkali bliżej nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz