Witam
serdecznie, w ostatnią sobotę mój syn chrzestny miał osiemnaste urodziny. Pamiętam,
jaki był malutki, gdy jego rodzice prosili mnie o bycie chrzestnym. Tomek miał
kilka tygodni a teraz chłop wysoki, dobrze zbudowany. Jego tata jest kucharzem
i lubi szykować imprezy. Wiedzieliśmy, że u nich dobrze się najemy. Pewnikiem było,
że jedzenie będzie dobre a menu zaskakujące. Na pierwszy rzut oka, ukazał się
Kogel Mogel, czyli krakersy i paluszki. Ale to była zmyłka. Po pięciu minutach
stół uginał się od potraw, mięso gotowane, kotlety, mielone, roladki, sałatki,
gulasz, ziemniaki oraz ciasta. Dzieciaczki te najmłodsze miały swój stoliczek z
sokiem i ułożone były ciastka rurki waflowe Rolls Rolls oraz ciastka Choco cool
firmy „dr Gerard”. Następnie przyniesiono tort, nie taki jak za moich czasów. Było
to niesamowite ciasto, wyglądało jak drewniane wiaderko wypełniono buteleczkami
ze złocistym trunkiem. Okazało się, że to są nowe trendy w cukiernictwie, nie
wystarczy upiec biszkopt i przełożyć go masą. Teraz to są dzieła sztuki. Metody
tworzenia i dekorowania noszą egzotyczne nazwy niczym nazwy technik malarskich.
Niewiele mi mówią te określenia: naked cake, drip cake, qulling cake,
sukulenty, kubizm cukierniczy. Inne techniki odwzorowują fakturę drewna, wykorzystują
mocne kontrastujące kolory (granat i zieleń). Nawet wykorzystuje się rośliny
(kaktus, aloes).
Jednak
są miłośnicy tradycyjnego cukiernictwa, czyli biszkoptu z masą śmietanową, z
marcepanem, z dekoracją cukrową (listki, kwiatki, figurki). Są ludzie kochający
torty robione w małej domowej kuchni, z kremem ukręconym na maśle w kamiennej
misie. Torty dekorowane szprycą z marketu, taką z wymiennymi końcówkami i z tak
zwaną „wisienką na torcie”.
Niech
każdy z Nas we własnym sumieniu przyzna, które Torty mają klimat i duszę. Jeśli
jest Ktoś z Was, kto nie lubi tortów, z czystym sumieniem polecam Pryncytorcik,
torcik zbożowy lub torcik C-moll firmy „dr Gerard”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz