środa, 12 maja 2021

Sezon rowerowy cz 4

I tak po przekręceniu klucza w zamku pan Witold otworzył drzwi garażowe i wszedł do niego. Następną rzeczą jaką zrobił to było włączenie oświetlenia i od razu można było dostrzec na początku garażu ich jednoślady ale aby się do nich mógł dostać to musiał najpierw wyjechać z garażu samochodem co też uczynił. Wreszcie gdy już miał miejsce aby dostać się do ich rowerów to podszedł do pierwszego z nich i bacznie zaczął mu się przyglądać. Na pierwszy rzut jak się mówi poszło wytarcie jego z kurzu, a następnie pan Witold zajął się częściami ruchomymi czyli łańcuchem i przerzutkami. Ola przez cały ten czas przyglądała się czynnościom jakie to wykonuje jej tato, a on tłumaczył jej co wykonuje i w jakim celu na koniec napompował do żądanej ilości powietrze w kole i mógł odstawić na bok pierwszy rower uznając go za przygotowany już do sezonu rowerowego. Z następnymi postąpił analogicznie także po około dwóch godzinach wszystkie trzy rowery były gotowe. Na koniec pan Witold zakluczył garaż i udał się w drogę powrotną do domu tylko Ola zapragnęła jeszcze wstąpić do sklepiku osiedlowego po swoje łakocie do pochrupania, a są to takie rarytasy jak ciastka markizy oraz pasja o smaku wiśniowymi i to od jak mawia się w tej rodzinie najlepszego producenta tych słodkości jakim jest jego wytwórca Dr Gerard bo o ile sobie przypomina to idąc do garażu wzięła z szafki ostatnią paczkę.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz