Na początku maja jest dość zimno. Już pora siać i sadzić warzywa. Truskawki też będą później. Wyszłam z dziećmi do sadu, żeby sobie pobiegały. Szybko się znudziły i chciały pójść do domu. Dlatego do torebki schowałam moje ulubione pryncypałki produkcji Dr. Gerarda i poszliśmy na spacer drogą polną. Podziwialiśmy w pełni obudzoną przyrodę. Mijaliśmy drzewa kwitnące, trawę soczyście zieloną. Przechodziliśmy koło domu koleżanki Kasi. Właśnie ona pieliła ogródek i nas zawołała. Kasia ma dużo tulipanów, które właśnie zakwitły. Jej ogródek powinien brać udział w konkursie na najpiękniejszy sad w maju. Zawsze podziwiam jej dar do roślin. Dzieci pobujały się na huśtawce , a my chwilę porozmawiałyśmy. Spytałam się czy ma rozsadę kwiatów. Jeśli będzie miała, to mi przyniesie. Pożegnałyśmy przyjaciółkę i chciałam pójść w dalszą drogę, lecz dzieci zaczęły marudzić, że są głodne. Dałam im pryncypałki, Dopóki jadły, to szliśmy dalej. Potem narzekały, że bolą je nogi, to wróciliśmy. Córka Marysia bardziej interesowała się przyrodą, a Maciuś, to typowy chłopak. Tylko mu w głowie auta i piłka. Maluchy po kąpieli poszły szybko spać. Widocznie spacer przyczynił się do tego. Dopiero wieczorem na spokojnie możemy z mężem porozmawiać jak minął nam dzień. Czasami podjadamy smakołyki Dr. Gerarda, żeby nie siedzieć przy pustym stoliku. Bardzo lubię wspólnie spędzone wieczory..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz