poniedziałek, 15 listopada 2021

Karolek polubił ciastka Alusie.

W ten pochmurny dzień nie zawsze chce się wyjść z domu, ale vo zrobić, trzeba się przyzwyczaić, bo to jesień. W tym roku to i tak mamy piękny listopad, tak że niema co narzekać. Po śniadaniu wybraliśmy się na małe zakupy, bo jakoś po wolnych dniach w lodówce zrobiło sie pusto. Nic nie zapowiadło się, że będziemy mieli niespodziankę, nikt też nie dzwonił, że nas odwiedzi. Tymczasem, gdy wysiedliśmy z autobusu okazało się, że na chodniku ukazał się nam wnuczek i córka z małym pieskiem. A to niespodzianka, dobrze, że zrobiliśmy szybkie zakupy, bo inaczej to musieliby cczekać na nas pod blikiem. Jak się okazało, to kupili sobie pieska i właśnie w drodze powrotnej od weterynarza, przyjechali by nam go pokazać. Piesek ładny, szczeniak ma dopiero 3 miesiące i muszę przyznać, że jest bardzo grzeczny. Córka przywiozła też placek, który sama upiekła, to tak do kawy - powiedziała gdy postwiła na stole. Oczywiście zaraz Karolek wypatrzył i mówi -am. Am. Dałem mu więc do rączki Am, czyli kawałek ciasta. Ugryzł go i mówi nie, to nie. Prypomiałem sobie, że w szugladzie mam ciastka Alusie kokos -Dr Gerarda, to może tw mu będą odpowiadały. A może to ciasteczko chcesz? -zapytałem Karolka. Tak, to . -odpowiedział mi. Jak sie okazało, to te ciastka Alusie posmakowały mu, a ciasto, które upi8ekła córka to mu nie posmakowało. Gdy zjadł ciastczko i upominał się zno o am, podtawiłem mu półmisek z ciastem, ale on i tym razem też powiedzial to nie. To am, i pokazał na ciastka Alusie. Dobrze, że lubię mieć zawsze w domu jakieś słodycze Dr Gerarda, bo najczęściej dzieciaki je wybierają. Coś w tym musi być, ze dzieci właśnie ciastka Dr Gerarda wolą niż te, które są upieczone przez córką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz