Data 11 listopada 1918r. powinna być znana każdemu polakowi. To właśnie w tym dniu Piłsudski otrzymał dowództwo nad wojskiem polskim. Dopiero w 1937 r. zostało oficjalnie ogłoszone święto niepodległości. W tym dniu organizowane są pochody, przemówienia oraz biegi niepodległości. Co roku mąż Marek bierze w nich udział. Także namawia mnie do niego. Dałam się przekonać i razem braliśmy udział w biegu. Ja byłam daleko w tyle, ale dobiegłam do mety i najważniejsze. Pewnie za rok też będę brała udział. Zmęczeni pojechaliśmy do rodziców po dzieci. Mama poczęstowała nas obiadem. Po obiedzie przyjechał brat z rodziną, więc nie wypadało odjeżdżać. Wspólnie świętowaliśmy Święto Niepodległości. Bratowa przywiozła kawałek sernika z drażami Dr. Gerarda. Natomiast mama upiekła szarlotkę i podała pryncypałki też Dr. Gerarda. Przy takich smakołykach najlepiej pasuje kawa. Nikt wtedy nie mówi o zbędnych kaloriach. Oczywiście najszybciej ze stołu zniknęły wafelki. Dziadek opowiadał wnukom o dzisiejszym wolnym dniu. Wtedy posypało się dużo pytań nad, które musiał odpowiadać. Pomogliśmy dziadkowi i wspólnie tłumaczyliśmy pociechom naszą historię. Po mile spędzonych godzinach z bliskimi musieliśmy się pożegnać. Najpierw pojechał brat Mirek z rodziną, a my zaraz za nimi. Dzieci były bardzo zmęczone i z ledwością wykąpałam je.Także przygotowałam ubrania na następny dzień do przedszkola. Ten dzień był wyjątkowo udany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz