piątek, 14 stycznia 2022

Ale zawody!

Prawie sto kilometrów na północny wschód od Marka, mieszka Basia. Jest ona najmłodszym dzieckiem nie tylko w swojej rodzinie, ale i w całym rodzie. Już niedługo wprawdzie ma się to zmienić, ale nie zapeszajmy. Z Markiem poznali się dzięki znajomym na jakichś zawodach sportowych. Basia pamięta że początkowo Marek nie zrobił na niej żadnego pozytywnego wrażenia. Negatywnego zresztą – też nie. No może tylko tyle, że kibicował przeciwnej drużynie co ona. Marek za to zakochał się w Basi od pierwszego wejrzenia! Zbliżył ich dość szybko do siebie drobny gest Marka, bowiem Basia w pewnym momencie spostrzegła że zapomniała kupić sobie coś do przegryzienia. A ponieważ kilka kroków dalej stał stragan spożywczy, to Marek na jednej nodze odwrócił się i znalazł się tuż przy nim. Widząc że znajdują się tam rzeczy które on najbardziej lubi – produkty firmy Dr Gerard – zaryzykował i kupił dla Basi czekoladowy Pryncytorcik. Basia początkowo nie chciała przyjąć tego torcika – to znaczy, udawała że nie chce, bo tak naprawdę to był jej najbardziej ulubiony smakołyk spośród wszystkich innych. Marek prosił i nalegał aby Basia przyjęła ową łakoć, ale i tak nie musiał zbyt długo tego robić, bo dziewczyna dość szybko uległa. W trakcie zawodów zaczęli ze sobą rozmawiać i wymieniać poglądy na rozmaite tematy. Okazało się, że te poglądy to mają nawet dość zbieżne – najbardziej dzieliło ich sympatyzowanie drużynom sportowym – choć Marek był na tych zawodach kibicem neutralnym, bo nie brała udziału w tych zawodach jego drużyna. Widząc jednak pod jakim ogromnym wpływem emocji sportowych jest Basia, to z czasem Marek również zaczął kibicować gospodarzom. Zachowanie Marka szybko zauważyła Basia, która dostrzegła w nim to „coś” – i już inaczej zaczęła spoglądać na niego – i w przenośni i dosłownie. A po meczu, Marek odwiózł Basię do domu. A po drodze – jak stali w korkach, to zjedli jeszcze Pryncypałki o smaku orzechowym i ciastka kruche korzenne Cookie Man.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz