Witam
serdecznie. Dużo piszę o moich dzieciach, o ich zajęciach i zabawach. Mało jednak
o sobie. Wiecie tylko to, że uwielbiam słodycze firmy „dr Gerard” i że wszędzie
je zabieram. Okazało się, że nie tylko ja je lubię. Wczoraj byliśmy na turnieju
piłkarskim. Gospodarze przygotowali dla dzieci wafle i batony a dla opiekunów
kawę, herbatę i Mafijne Lemon. Było to w małej miejscowości dwadzieścia
kilometrów od domu. Jest to dowód na to, że na produkty tej firmy trafiają do
każdego
Jednak
mało, kto wie, że moim hobby jest fotografia. Kocham robić zdjęcia. Nie tylko
dzieciom, czy na imprezach rodzinnych. Przede wszystkim robię zdjęcia przyrody.
Zmiennej, pięknej natury. Chmurom, górom, parkom, łąkom, niebu i wodzie, ptakom
i zwierzętom. Po prostu nie rozstaję się z aparatem. Mam dość dużą torbę
fotograficzną, gdzie mam zapas baterii i ciastka. Będąc w Gdańsku Oliwie,
miałem „Zwierzaki maślane” i „Zwierzaki wielozbożowe”. Tak w nawiązaniu do
tematyki zdjęć robionych w ZOO. Z dumą dodam, że i inni poznali się na mojej
fotografii. Zostałem poproszony przez znajomych do zrobienia relacji
fotograficznej „Dzień pracy psa przewodnika”. Było to bardzo fajne zadanie. Bardzo
chętnie się podjąłem. Mogłem w trakcie robienia zdjęć poznać zadania
czworonoga. Pies ten okazał się Labradorem. Pięknym, kochanym i bardzo
odpowiedzialnym za swoją Panią. Przyjęło się również, że jadąc na turniej
Orlików zabieram ze sobą aparat. Po pierwszych zdjęciach, zostałem poproszony o
robienie relacji z wszystkich meczy. Sprawiło mi to radość i teraz zamiast
dopingować pełną gębą (wznosić okrzyki i dąć w trąbę) to biegam wokół boiska i
szukam ciekawych ujęć. A po powrocie do domu, wieczorem siadam do komputera i
opracowuję relację, którą można potem zobaczyć na portalu społecznościowym. Kończę
pracę nie wcześniej niż dwudziesta druga. Potem spać a rano wracam do
codzienności. Dom, szkoła, przedszkole itd.
Podsumowując
mam dwie słabości, są to: słodycze „dr Gerard” i fotografia.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz