piątek, 11 listopada 2016

koło gospodyń wiejskich



Od dwóch lat należę do koła gospodyń wiejskich. Namówiła mnie bliska znajoma Monika, która czynnie uczestniczy w różnych wiejskich wydarzeniach. Żeby godnie reprezentować swoją wioskę, to zaopatrzyłam się w nowy strój krakowski. Łącznie z butami sporo za niego zapłaciłam, ale nie żałuje. Nie opuszczam żadnej okazji, by wystąpić w nowej wiejskiej kreacji. Przeważnie raz  w tygodniu spotykamy się. Czasem jest to piątek, a czasem sobota. Gmina udostępniła nam pomieszczenie z możliwością zrobienia sobie kawy lub herbaty. Na tych spotkaniach  omawiamy czekające nas imprezy, Robimy dekoracje na drutach i szydełku. Także wymieniamy się ciekawymi poradami i przepisami kulinarnymi. Oprócz tego spotykamy się z gospodyniami z innych wiosek. Trzy tygodnie temu pojechaliśmy autokarem do Zakopanego. Tam ugościli nas gospodynie z gór.  Poczęstowali wszystkich gorącym żurkiem z kiełbasą. Także ugościli nas tradycyjnie kawą z wyłożonymi na talerzyki ciasteczkami produkcji Dr. Gerarda. To są nasze ulubione słodycze, za którymi prawie każda kobieta przepada. Po wspaniałym poczęstunku nabraliśmy siły do zwiedzania miasta. Razem z tutejszymi gospodyniami pojechaliśmy na Morskie Oko. To one zorganizowały wycieczkę i zamówiły dwie bryczki. Oglądaliśmy przepiękne widoki rozciągające się na Tatry Wysokie. Nad brzegiem jeziora znajduje się schronisko górskie. Wieczorem podziękowaliśmy za życzliwe przyjęcie i zaprosiliśmy ich do naszej gminy. Obiecały, że jeszcze w tym roku skorzystają z zaproszenia. Nasza wspólna koleżanka w powrotnej drodze napisała wiersz o krótkim pobycie w Zakopanym. W ten sposób uwieczniła nasz pobyt w tym mieście. W kole gospodyń prowadzimy dziennik naszej działalności. Tam zapisujemy ciekawe imprezy oraz wycieczki. Ten wierszyk na  pewno znajdzie swoje miejsce w tym pamiętniku.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz