Witam.
Jak już wcześniej wspomniałam, o godzinie dwudziestej mogłam zaczynać piec
swoje ciasto z dyni. Zrobiłam sobie kubeczek malutki kawki i jeszcze znalazłam
kilka ulubionych ciasteczek ,,Dr Gerarda”, czyli zwierzaki maślane. Pomyślałam
sobie , że trzeba by było zrobić następnego dnia jakieś zapasy. Ale na
niedzielę będę miała ciasto z dyni. Wpadał na pomysł jego upieczenia, kiedy
przeglądałam deserotekę. Na ciasto
potrzebuję takich składników jak: 2 szklanki startego na tarce lub malakserem
miąższu z dyni , 2,5 szklanki mąki, 4 jajka, pół szklanki roztopionego,
ostudzonego masła lub oleju, 2/3 szklanki cukru,półtorej łyżeczki proszku do
pieczenia, łyżeczka cynamonu , 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich lub
laskowych, 3 łyżki rodzynek , cukier puder do posypania ciasta. A oto jak go przygotowuję:
piekarnik ustawiam na 170 st. W pierwszej misce ubijam jajka z cukrem na
puszystą masę. Pod koniec ubijania, cienką strużką wlewam roztopione masło lub
olej, dodaję startą dynię. Jeśli dynia ma dużo soku odciskam dłonią. W osobnej misce mieszam
mąkę, proszek do pieczenia, cynamon,
bakalie. Mokre składniki dodaję do suchych i mieszam łyżką. Blaszkę smaruję
masłem i wysypuję tartą bułką lub wykładam papierem do pieczenia. Piekę ciasto
ok. 45-55 minut. Kiedy patyczek od szaszłyków wsadzony w ciasto, po wyjęciu jest
suchy, placek jest gotowy. Studzę w lekko uchylonym piekarniku, wyjmuję z formy
i posypuję cukrem pudrem lub polewam polewą czekoladową. Niestety zapach
pieczonego ciasta wypełnił cały dom. Rodzinka zbiegła się do kuchni po kawałeczek
ciasta. Byłam twarda, powiedziałam, że jest jeszcze gorące i dostaną jutro. Czy
wytrzymają , nie mam pojęcia. Jedno wiem, trzeba kupić słodycze ,,Dr Gerarda”.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz