Spacer z psem
Wczoraj, przy całkiem znośnej pogodzie, wyszliśmy z psem na długi spacer.
Niestety alejki parkowe wcale nie były śliczne. Wszędzie, po ostatnio padających deszczach, leżały zalegające
mokre, zbłocone liście. Pod niektórymi z nich kryły się jeszcze niewielkie
kałuże. Było bardzo ślisko. Musieliśmy
uważać gdzie stawiamy stopy. Kilku właścicieli psów miało niemały problem
utrzymać się na nogach. Dobry refleks, kiedy
pies znienacka ciągnie gwałtownie do przodu, jest więcej niż wskazany. Taki spacer bywa wręcz wyczynem
akrobatycznym. Frodo ostatnio biegał zbyt mało, co zaraz odbiło się negatywnie
na jego wadze. Labradory mają tendencje do tycia i problemu ze stawami.
Odwieczne łakomczuchy nie przepuszczą żadnej okazji do wyłudzenia kolejnego
smakołyku. Po prawie dwugodzinnym spacerze pies był wybiegany i brudny. My
zmęczeni z przemoczonymi butami. Filip zajął się psem, a ja tymczasem
przygotowałam herbatkę z prądem, według
przepisu górali, hihihi. No i teraz mam nadzieję, że przeziębienie nas nie
dopadnie. Wyjęłam z szafki krakersy classic i bez wykładania na talerzyk
położyłam na stole. Włączyłam piekarnik, aby przygotować smaczny deser według
przepisu wypatrzonego na stronie Deseroteki Dr Gerarda, a mianowicie zapiekane
pierniczki z owocami. Pracy niewiele, a na długie, szare i mokre wieczory w sam
raz. Miło było tak siedzieć, popijać
rozgrzewającą herbatkę, przegryzać świeżutkie chrupiące krakersy z firmy Dr
Gerard i rozkoszować się zapachem dochodzącym z piekarnika. Po chwili mogliśmy
również cieszyć się smakiem ciepłego deseru. Myślę, że długotrwałe opady
deszczu wszystkim nam wdały się we znaki, a taki ciepły deser to całkiem niezły
sposób na poprawę samopoczucia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz