Każde wizyty u doktora są dla mnie stresujące. Parę dni temu
miałam USG brzucha, a potem z wynikami musiałam czekać do lekarza przez ponad trzy
godziny. Czas się strasznie dłużył i z nudów
wyjęłam moje ulubione maślane herbatniki produkcji Dr. Gerarda. Podjadałam je czytając
ciekawą książkę. W pewnym momencie usłyszałam znajomy głos, to była moja
koleżanka też czekająca na specjalistę ortopedę. Ona z kolei ma problem z
drętwieniem rąk. Ucieszyłam się z przypadkowego spotkania. Po przywitaniu poszliśmy na kawę z automatu.
Wyjęłam na pół zjedzone herbatniki i poczęstowałam nimi znajomą. Oczywiście
bardzo jej smakowały i często też kupuje różne produkty Dr. Gerarda. W końcu
zostałam wywołana do gabinetu i opuściłam koleżankę. Po wnikliwym zapoznaniu
się z badaniami lekarz oświadczył mi, że mam dwa spore kamienie w woreczku
żółciowym, które trzeba usunąć. Ze skierowaniem poszłam na ustalenie terminu
zabiegu. Niestety dopiero za pół roku mam się zgłosić. Nie wiem czy wytrzymam
do tej pory. Potem szybko pojechałam do przedszkola po pięcioletnią córeczkę
Kasię. Razem z nią wybrałam się na zakupy korzystając z urlopu. Musiałam
koniecznie kupić dziecku grubszą kurteczkę i zimowe buty. Po dłuższym
poszukiwaniu kupiliśmy czerwoną kurtkę i kolorowe kozaki. W sklepie spożywczym
zaopatrzyliśmy się w podstawowe produkty takie jak chleb, mleko. Kasia pobiegła
na stoisko ze słodyczami i przyniosła dwie paczki ciastek Dr. Gerarda.
Tłumacząc się, że zawsze je kupuje. Cóż miałam zrobić jedynie ustawić się w
długiej kolejce do kasy licząc na to, że córka nie będzie dokładała kolejnych
dodatkowych produktów. Do domu dotarliśmy zmęczone, ale zadowolone z zakupionych rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz