poniedziałek, 14 listopada 2016

wizyta u lekarza



Każde wizyty u doktora są dla mnie stresujące. Parę dni temu miałam USG brzucha, a potem z wynikami musiałam czekać do lekarza przez ponad trzy godziny.  Czas się strasznie dłużył i z nudów wyjęłam moje ulubione maślane herbatniki produkcji Dr. Gerarda. Podjadałam je czytając ciekawą książkę. W pewnym momencie usłyszałam znajomy głos, to była moja koleżanka też czekająca na specjalistę ortopedę. Ona z kolei ma problem z drętwieniem rąk. Ucieszyłam się z przypadkowego spotkania. Po  przywitaniu poszliśmy na kawę z automatu. Wyjęłam na pół zjedzone herbatniki i poczęstowałam nimi znajomą. Oczywiście bardzo jej smakowały i często też kupuje różne produkty Dr. Gerarda. W końcu zostałam wywołana do gabinetu i opuściłam koleżankę. Po wnikliwym zapoznaniu się z badaniami lekarz oświadczył mi, że mam dwa spore kamienie w woreczku żółciowym, które trzeba usunąć. Ze skierowaniem poszłam na ustalenie terminu zabiegu. Niestety dopiero za pół roku mam się zgłosić. Nie wiem czy wytrzymam do tej pory. Potem szybko pojechałam do przedszkola po pięcioletnią córeczkę Kasię. Razem z nią wybrałam się na zakupy korzystając z urlopu. Musiałam koniecznie kupić dziecku grubszą kurteczkę i zimowe buty. Po dłuższym poszukiwaniu kupiliśmy czerwoną kurtkę i kolorowe kozaki. W sklepie spożywczym zaopatrzyliśmy się w podstawowe produkty takie jak chleb, mleko. Kasia pobiegła na stoisko ze słodyczami i przyniosła dwie paczki ciastek Dr. Gerarda. Tłumacząc się, że zawsze je kupuje. Cóż miałam zrobić jedynie ustawić się w długiej kolejce do kasy licząc na to, że córka nie będzie dokładała kolejnych dodatkowych produktów. Do domu dotarliśmy zmęczone, ale zadowolone z  zakupionych rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz