poniedziałek, 14 listopada 2016
Spacer po lesie -to lekarstwo na niejadków.
Rano zadzwoniła córka, bym odebrał jej syna z przedszkola. Chętnie to zrobię, bo lubię go odbierać z przedszkola. Wracając zawsze musimy wejść na plac zabaw i tam trochę spędzić czasu. Wnuczek również lubi, wracać ze mną z tego powodu z przedszkola ze mną.
W domu nie miałem żadnych słodycz, więc po drodze wszedłem do sklepu, by kupić jakieś łakocie. Ostatnim przysmakiem Wojtka są ciastka Dr Gerarda maślane herbatniki Scooby Doo, które w domu muszą być zawsze na zapasie, na wypadek odwiedzin wnuczków. Przy okazji kupiłem też drożdżówkę, to może w trakcie zabawy na świeżym powietrzu ją zje.
Na widok mnie Wojtek ucieszył się, że przyszedłem po niego.
Fajnie dziadziu, że przyszedłeś po mnie, bo muszę iść do lasu, by nazbierać kolorowych liści. Jutro będziemy je wklejać do zeszytu i je opisywać.
A co z placem zabaw -zapytałem.
Jutro pójdziemy. Odpowiedział .
Poszliśmy, więc do lasu, by nazbierać kolorowych liści. W trakcie spaceru wnuczek zjadł drożdżówkę i oczywiście paczkę herbatników maślanych Scooby Doo. Liści nazbieraliśmy pełną reklamówkę, bo to wszystko się może przydać, -stwierdził wnuczek.
Do domu wróciliśmy już o zmroku, a babcia stała w oknie i nie mogła się doczekać kiedy wreszcie dotrzemy do domu.
Gdy tylko weszliśmy za drzwi, to Wojtek stwierdził, że jest tak głodny, że nawet zje surową kiełbaskę. Wyjaśniam, że chodzi o Frankfóterki, które są jego przysmakiem. Babcia szybko nalała mu zupy, którą jak nigdy szybko zjadł.
Będziemy musieli częściej chodzić na długie spacery do lasu, to nie będzie kłopotu z jedzeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz