środa, 8 marca 2017

samotna podróż



Marzec to miesiąc kalendarzowej wiosny. Przyroda powoli budzi się do życia. Ludzie też są bardziej pobudzeni i weselsi. Można spotkać spacerujące matki z małymi dziećmi, młodzież i ludzi starszych. Nawet dzień staje się dłuższy. Słoneczko coraz częściej zagląda do okien. Po prostu radość w sercu, a uśmiech na twarzy. Z takim pozytywnym nastawieniem umówiłam się z koleżanką na prywatną pielgrzymkę do Częstochowy. Dzień przed wyjazdem zadzwoniła, że ma chore dziecko i nie może go zostawić. Długo zastanawiałam się czy jechać. Na to mąż stwierdził, że jestem już dużą dziewczynką i spokojnie mogę sama podróżować. Do torebki spakowałam  butelkę wody mineralnej i moje ulubione ciasteczka Dr. Gerarda  Witam Ciastka na dzień dobry. Następnego dnia kupiłam bilet i wraz z podróżnymi zajęłam swoje miejsce w przedziale. Jechałam 1,5 godziny. Z nudów zjadłam parę ciasteczek. Z dworca na Jasną Górę była prosta droga, którą już wielokrotnie. W tym dniu pielgrzymowała młodzież maturalna. Dołączyłam do zorganizowanej grupy i razem z nimi zwiedzałam klasztor. Potem samotnie siedziałam i spacerowałam. Byłam bardzo zadowolona, że mogę spokojnie rozmyślać i modlić się. Pomyślałam o moich córkach mieszkających w akademiku. Mężu wspierający mnie na każdym kroku. Zasiedziałam się i musiałam jechać późniejszym pociągiem. Zapomniałam o jedzeniu, dopiero wtedy, gdy burczało mi w brzuchu przypomniałam sobie. Na szczęście miałam ciasteczka Dr. Gerarda, które zjadłam do ostatniej kruszynki.          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz