Wspominałem wcześniej o przygotowaniach dziewczyn do egzaminu
na tłumacza-przewodnika, tak więc jest już po egzaminie. Na całą sobotę miały
zaplanowane testy. O ósmej rano rozpoczęły je testem pisemnym. Po godzinie
odbyła się krótka przerwa na wyniki testów i uzupełnienie energii Słodkim co
nieco od Dr Gerarda na kolejny etap egzaminu. W drugiej części wszyscy
uczestnicy zmagali się z językiem migowym i mieli okazję sprawdzić swoje umiejętności
alfabetu LORM’a dla głucho-niewidomych.
Następnym, i ostatnim, etapem było wykazanie się
umiejętnościami prowadzenia osoby głucho-niewidomej w przeróżnych, a czasami
ekstremalnych, sytuacjach.
Oj, zapewniam! Nie jest to łatwe. Wymaga wiedzy, a nade
wszystko praktyki.
Dziewczyny przebrnęły przez wszystkie etapy śpiewająco. A z
radości opróżniły wszystkie Słodkie zapasy takie jak: wafelki pryncypałki, Maltikeks
i czekoladki Pasja Dr Gerarda. Zanim dziewczyny spostrzegły, plecak z
pożywieniem na powrotną drogę świecił pustkami. W takiej sytuacji miały tylko
jedno pragnienie - wracać jak najszybciej do swoich domów autem, którym
przyjechały.
Justyna jednak w drodze powrotnej zmieniła plany. Postanowiła
zrobić mi niespodziankę i spytała koleżankę czy będzie mogła kawałek dalej
podrzucić ją do mnie na wieś. Renacie nie sprawiło to problemu, więc po drodze
zahaczyły o jeszcze czynny market, żeby zrobić zakupy.
Późnym wieczorem, robiąc mi niesamowitą niespodziankę
zaszczyciły mnie w moich skromnych progach, a jeszcze większą niespodziankę
Justyna zrobiła mi kupując w markecie po drodze ciastka Jungle – nowy produkt
Dr Gerard oraz ciastka Scooby Doo Doobies.
Ucieszyłem się, że na niedzielę Słodyczy do kawy nie
zabraknie.
Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, a Krysia w trakcie rozmowy
wypatrzyła kilka fajnych staroci i zapytała jaki los ich czeka, skoro się
wyprowadzam. Zaśmiałem się głośno i odparłem, iż chyba Najwyższy mnie wysłuchał,
gdyż nie miałem co z tym zrobić i jedynie śmietnik czekałby te starocie, a tak
Krysia dała im drugą świetność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz