Tradycja chodzenia po kolędzie z szopką i gwiazdą jeszcze
nie zanikła. Na wcześniejsze święta
Bożonarodzeniowe mąż wspólnie z córką Kasią i synem Marcinem zrobili dużą
święcącą gwiazdę. Była wielka radość, a przy okazji świetna zabawa. W czasie
świąt z innymi dziećmi chodzili po kolędzie.
Postanowili zrobić szopkę podświetlaną. Tak męczyli męża, że w końcu
zgodził się. Najpierw postanowiliśmy
oglądnąć ciekawe szopki w różnych kościołach. Jednak najciekawsze były na rynku
w Krakowie Największe dwustronne miały dwa i pół metra. Podziwiając ciekawe
ekspozycje spędziliśmy parę godzin.
Dzieci robiły zdjęcia. W pobliskim sklepie kupiliśmy figurki do wystroju
szopki. Także wstąpiliśmy po materiały na budowę szopki. Wracając samochodem do
domu Kasia z torebki wyciągnęła rurki cynamonowe produkcji Dr. Gerarda. Wszyscy
zaczęli je chrupać zabijając głód. W domu szybko podgrzałam wcześniej
przygotowaną zupę pomidorową. Na kolację obiecałam im zapiekankę z warzywami.
Mąż narysował dzieciom jak szopka będzie wyglądać. Oczywiście musi być lekka,
żeby mogli ją nosić. Po paru dniach mozolnej dłubaniny męża i dzieci powstała
podświetlana szopka. Wygląd mnie mile zaskoczył. Z powodzeniem mogła brać
udział w konkursie szopek. Jednak w tym roku już za późno. W najbliższą niedzielę
grupa dzieci poszły kolędować zabierając ze sobą gwiazdę i szopkę. Jedna z
dziewczynek grała na flecie. Wieczorem wszyscy przyszli na gorącą malinową
herbatkę i smaczne ciasteczka Dr. Gerarda. Potem odwiozłam maluchy do
domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz