W tym roku zimowym planowaliśmy pojechać do rodziców. Oni
mieszkają w Bukowinie Tatrzańskiej. Wyjątkowo nie ma śniegu i zabawy na świeżym
powietrzu należą do rzadkości. Mam nadzieję, że jeszcze poprószy śnieg i
maluchy wyjdą ze swoich ciepłych pomieszczeń. Zabawa na śniegu, to nie tylko
miłe spędzenie czasu przez dzieci, ale także młodzież i dorośli korzystają z
urody zimy. Niestety trzeba czekać na białe szaleństwo. Obecnie jest na
podwórku błoto lekko zamarznięte, a w domu trzeba świecić prawie cały dzień.
Dla polepszenia nastroju często kupuję ciasteczka Dr. Gerarda. Zwierzaki maślane i rurki cynamonowe. Są to nasze
ulubione przysmaki tego producenta. W sobotę wstąpiła koleżanka z dwójką dzieci
chłopcem Kamilem pięć lat i Marysią siedem lat.Nasze dwie córeczki Monika i
Martynka są w podobnym wieku. Maluchy poszły do dziecinnego pokoju. Czasem
przybiegały po ciasteczko i wracały z powrotem. Nie byłam przygotowana na wizytę
gości, ale rezerwa ciasteczek Dr. Gerarda wybawiła mnie z kłopotu. Z koleżanką
piliśmy małą czarną i rozmawialiśmy w większości o naszych pociechach, pracy i
o wspólnych znajomych. Ona pracuje w opiece społecznej i ma dużo ciekawych
historyjek do opowiadania. Ja natomiast pracuje w bibliotece szkolnej. Bardzo
lubię czytać książki. Dlatego ten rodzaj pracy bardzo mi odpowiada. Po cztero
godzinnej gościnie pożegnaliśmy się obiecując częściej się spotykać. Dzieci
zaczynały marudzić, dlatego była
najlepsza pora na rozstanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz