Dwa miesiące wcześniej zaplanowaliśmy z mężem, że pójdziemy
na zabawę sylwestrową. Mieliśmy wykupione bilety do remizy ze znajomymi. Nawet
kupiłam sobie sukienkę na tą okazje i umówiłam wizytę u fryzjera. Niestety idąc
po świętach do pracy nieszczęśliwie upadłam i zwichnęłam sobie nogę w koscę. Na
pogotowiu zrobili prześwietlenie i nogę wsadzili w szynę. Ja cierpiałam, mąż
Darek nastawił się na wesołą zabawę. Córka Kasia i syn Marcinek mieli pójść do
cioci. Darek odstąpił bilety koledze. Zaprosiłam siostrę z mężem i dziećmi na
sylwestra. Powiadomiłam ich, że będzie skromnie. Darek pojechał z dziećmi na
zakupy. Kupili produkty na pizze i ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie
czekoladki pasja, zwierzaki maślane i rurki cynamonowe. Goście przyjechali po
południu. Wyjęli z bagażnika piękną świecącą gwiazdę i dzwoniąc dzwoneczkiem
zaczęli głośno kolędować. Zaprosiliśmy ich do środka pomagając w śpiewaniu.
Wszystkie dzieci poszły do pokoju córki. Tam naszykowałam im gry planszowe.
Wyjątkowo maluchy były rozbudzone i biegały po całym mieszkaniu. Nie mogli się
doczekać kiedy będą pili swój szampan. Na kolacje zrobiliśmy cztery pizze o
różnych smakach. Po jedzeniu czteroletni Krzysiu zasnął przy zabawie na
podłodze. Siostra delikatnie położyła go do łóżka. Zaproponowałam dzieciom, aby
się położyli a my je obudzimy. Z ledwością dotrzymali do Nowego Roku. W nagrodę
wyszli przed dom oglądać fajerwerki. Tradycyjnie powitaliśmy nadchodzący rok
2018 lampką szampana i złożyliśmy sobie życzenia szczęśliwego Nowego Roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz