Wyjątkowo nasze plany sylwestrowe uległy zmianie. Początkowo
mieliśmy bawić się ze znajomymi na wyjeździe do Zakopanego. Niestety dzieci
zachorowały i zostaliśmy w domu. Zaprosiłam koleżankę z mężem, ale od razu
odmówiła z powodu dyżuru w szpitalu. Nasi rodzice też odmówili twierdząc, że
nie lubią nocnych imprez. W ten sposób sami żegnaliśmy Stary Rok. Dla
podtrzymania tradycji kupiłam szampana i trochę ulubionych ciasteczek produkcji
Dr. Gerarda Jungle i czekoladki
Pasja o smaku wiśniowo-rumowym. Tymi łakociami zadowoliłam dzieci i my mieliśmy
smaczny deser do kawy. Maluchy czteroletni Marcinek i Pięcioletnia Kasia
wyjątkowo szybko zasnęli. Wprawdzie chcieli, żebym ich obudziła. Jeszcze są za
mali na zrywanie ich w środku nocy. Wspólnie z mężem oglądaliśmy telewizor.
Przede wszystkim dużo rozmawialiśmy co dobrego wydarzyło się w ciągu roku.
Także zaplanowaliśmy remont łazienki. Ja miałam inną wizje, a Mariusz miał inne
propozycje. W końcu doszliśmy do wspólnego kompromisu. Już nie pamiętam kiedy
sobie na spokojnie podyskutowaliśmy. Ciągle w pośpiechu i przy hałasujących
dzieciach. Nim się spostrzegłam było już przed północą. Przygotowaliśmy szampan
i równocześnie w Nowym 2018 roku odkorkowaliśmy. Z lampką napoju złożyliśmy
sobie nawzajem najserdeczniejsze życzenia. Błyskające petardy zachęciły nas do
wyjścia przed dom. Trochę bałam się głośnych fajerwerków, ale widok był
niesamowity. Jeszcze godzinkę posiedzieliśmy popijając musujący trunek. Byłam
bardzo zadowolona z spędzonego sylwestra z najbliższą mi osobą. Na koniec
powysyłałam życzenia noworoczne znajomym. Weszłam w Nowy Rok pełna optymizmu i radości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz