Szkoda, że święta Bożego Narodzenia tak krótko trwają. W tym roku ten piękny czas spędziliśmy w górach u naszych bliskich znajomych. Chociaż mroźnej zimy, jaka powinna być o tej porze nie było, to jednak trochę śniegu posypało tak, że było biało.
Zajechaliśmy dzień przed wigilią Asia miała zaplanowane pieczenie ciast.
Trochę mi się głupio zrobiło, że my tak na gotowe, więc mówię do męża, że jedziemy do sklepu, żeby kupić coś słodkiego.
Asia upiekła trzy ciasta, ja natomiast dokupiłam jeszcze słodycze od dr Gerarda, czekoladki Pasja o smaku wiśniowo-rumowym, rurki cynamonowe, ciastka Zwierzaki maślane i torcik c-moll kokosowy. Dzieciom bardzo smakowały słodycze od dr Gerarda tak, że nie bardzo chciały jeść upieczone ciasto przez Asię.
Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że szkoda było czasu tracić na pieczenie ciast, lepiej było kupić słodkości od dr Gerarda, a wtedy miałybyśmy więcej czasu na wspólne pogaduszki przy kawie.
Dzieci zostały z babcią w domu, a my we czworo poszliśmy w nocy na Pasterkę.
Jeszcze do dziś dźwięczy mi w uszach przepiękna góralska muzyka i cudowne głosy góralek i górali wspólnie śpiewających śliczne góralskie kolędy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz