poniedziałek, 8 stycznia 2018

Zima pogrąrza starszych


Zima pogrąża starszych

 

Mały drewniany domek z dala poza miastem, mieszka w podeszłym wieku pani, Władysława, miła sympatyczna staruszka nie mająca nikogo z bliższej czy dalszej rodziny. Śnieg nieco zasypał drogę która prowadzi do jej posesji. Mróz pomalował okna w różne desenie, kwiaty liście i wiele innych postaci marznący się tam dopatrywać, płotek drewniany który ogradza ten mały domek również pokryty zmarzniętym śniegiem, który blokuje otwarcie bramki. W sieni przy. witał mnie bury kocur, ciesząc się na mój widok, podnosząc ogon i ocierając się o moje nieco zaśnieżone spodnie. Zapukawszy w drzwi kuchenne usłyszałem jakby z oddali proszę, postawiłem zakupy na kuchennym stole i wszedłem do pokoju gdzie w łóżku siedziała pani Władysława, pozdrawiając mnie uśmiechem, pokazując swoje dziąsła, bo zęby które nosi stały na szafce przy łóżku. Zrobiłem gorącej herbaty z cytryną, bułeczkę z serem którą Władzia zawsze sobie życzy, oraz w kolorowej mi setce, jungle truskawkowe, rurki cynamonowe z ulubionej firmy Dr Gerard. Piec kaflowy był jeszcze nieco ciepławy, przegarnąłem popiół aby napalić ponownie, suche drewno zajęło się ogniem, po odczekaniu dobrych piętnastu minut dosypałem węgla aby wzbudzić większą temperaturę, po dobrej godzinie ogień huczał w piecu a miłe ciepło ogrzewało mieszkanie. Zrobiłem sobie kawę aby potowarzyszyć pani Władzi, częstując się ciasteczkami Dr Gerarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz