niedziela, 13 maja 2018

matura córki


Maj to miesiąc, w którym uczniowie piszą maturę. Moja najstarsza córka bardzo przeżywała pisanie matury, a ja oczywiście razem z nią.  Przez pół roku stół był zajęty różnymi pomocniczymi książkami, karteczkami. Także chodziła na dodatkowe dokształcanie z kilku przedmiotów. Jak dobrze napisze, to  może dostanie się na wymarzone studia. Świadectwo dojrzałości jest przepustką na wyższą uczelnie. Jej przyszłe plany związane są z archeologią.  Ma podobne zainteresowania jak jej dziadek.  Czy  marzenia spełnią się, to zobaczymy później. Dzisiaj wypoczywa po ciężkim, stresującym tygodniu pisania matury. W niedzielę umówiła się z koleżankami, że pojadą do Częstochowy pociągiem. Do plecaka spakowała smaczne ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie Witam Ciastka na dzień dobry, kanapki i wodę mineralną.  W niedzielę  rano mąż odwiózł ją na stację kolejową i tam spotkała się z przyjaciółkami. Ja zawsze przeżywam wyjazdy najbliższych. Wtedy nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu. Czy tak reagują wszystkie matki nie wiem. Na szczęście są telefony do zaspakajania niepokoju. Druga młodsza córka zazdrościła siostrze wycieczki. Dlatego po południu wybraliśmy się z nią i mężem na lody. Tam spotkaliśmy znajomych, którzy zaprosili nas na kawę. Dobrze się składało, bo mają dziecko w podobnym wieku jak nasza Marysia. Siedzieliśmy na tarasie wśród kwitnących kwiatów. Piliśmy kawę i chrupaliśmy smaczne ciasteczka  Dr. Gerarda  Mafijne Choco. Dziewczynki skakały na skakankach i biegały po podwórku. Zaprosiliśmy ich na grilla. Późnym wieczorem Kazik wyjechał po córkę, która była bardzo zadowolona z pielgrzymki.  
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz