środa, 13 czerwca 2018

Wyjazd nad jezioro cz.5


Po jakieś godzinie gdy zakończyli jeść śniadanie w ich mieszkaniu zabrzęczał dzwonek domofonu. Ich córka podeszła do niego i po wypowiedzeniu zaledwie dwóch słów nacisnęła przycisk odblokowujący zamek magnetyczny w drzwiach głównych od ich klatki schodowej. Jak się okazało to przyszła jej koleżanka, którą to Ola zaprosiła na weekendowy wyjazd nad jezioro. Teraz już wszyscy byli i można było udać się w trasę. Dwa razy pan Witold chodził do samochodu tak aby wszystkie potrzebne rzeczy zapakować w bagażniku. W samochodzie obie dziewczynki zajęły miejsce na tylnej kanapie ale nie zapomniały o czymś co wydawało im się naturalnym. Obok nich znajdowała się siateczka z ich smakołykami tak aby podczas prawie dwu godzinnej podróży mogły coś pochrupać, a znajdowały się tam ciacha takie jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcik od ich zdaniem najlepszego producenta tych łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard,. Pan Witold nastroił radio na swoją ulubioną stację i z głośników rozległy się takty skocznej melodii. Na koniec przekręcił kluczyk w stacyjce i silnik odezwał się pomrukiem, włączył bieg i ruszył z miejsca, tak rozpoczął się ich pierwszy w tym roku wyjazd nad jezioro. Do pokonania mieli ładnych parę kilometrów ale liczyli, że ten wyjazd wróci im się z nawiązką i dobrze odpoczną od miejskiego zgiełku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz