środa, 10 października 2018

wycieczka do Wilna cz.1


 Całe wakacje spędzaliśmy w domu. Mąż zmienił pracę i dopiero w październiku mogliśmy zaplanować wyjazd na parę dni. Dlatego postanowiliśmy odwiedzić znajomych w pobliżu Suwałk. Zapoznaliśmy się kilka lat temu szukając kwatery na wypoczynek. Od samego początku polubiliśmy się nawzajem. Zaprosiliśmy ich do Krakowa i już dwa razy skorzystali z naszej gościny. Zwiedzali miasto i sąsiednie miejscowości. Najczęściej sami poznawali okolice. Natomiast oni prowadzą agroturystykę. Dodatkowo oboje są przewodnikami i potrafią ciekawie opowiadać. Przyjechaliśmy do nich na parę dni. Gospodarz miał jechać z turystami do Wilna na drugi dzień. Zaproponował nam jednodniową wycieczkę. Ucieszyłam się, bo jeszcze nie byłam na Litwie. Jak  dowiedziałam się, że będziemy jechać trzy godziny w jedną stronę, to mój zapał raptownie zmalał. Jednak ciekawość przezwyciężyła i następnego dnia jako pierwsi turyści weszliśmy do busa. Pojechaliśmy po inne osoby. Nasz przewodnik opowiadał nam o mijanych miejscowościach. Mijając granicę Polski od razu kierowca zwolnił do 70 kilometrów na godzinę. Tym można poznać, że przekroczyliśmy granicę.  Po drodze korzystaliśmy z toalety na stacjach benzynowych. Kierowca zaplanował najważniejsze miejsca do zwiedzenia. Wszyscy mieli prowianty więc nie skupialiśmy się na restauracjach. Przed przyjazdem do Wilna mąż zjadł kanapkę, a ja wyjęłam ulubione  ciastka francuskie posypane sezamem produkcji Dr Gerarda. Troszkę zostawiłam Kamilkowi, by mógł też skosztować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz