środa, 9 stycznia 2019
„sylwestrowo-noworoczne szaleństwo”
Minioną noc sylwestrową zmuszeni byliśmy spędzić u koleżanki w Inowrocławiu, gdyż moja ukochana Justynka w Nowy Rok miała dyżur w pracy i nie miałaby jak dojechać. Tak wyjątkowy i niepowtarzalny dzień roku prawie każdy postanawia jakoś uczcić, na przykład lampką szampana lub czymś mocniejszym. Powstaje przez to problem z dojazdem wcześnie rano, jeżeli mowa o dłuższym odcinku drogi, ale poradziliśmy sobie w tej sytuacji doskonale.
Po odpowiednio wczesnym rozpoznaniu sytuacji u koleżanki i przedstawieniu jej naszego problemu uznała, iż to żaden kłopot i świętujemy razem. Uzgodniliśmy kto jaki wkład wnosi do planowanej imprezy i dzień wcześniej poczyniliśmy odpowiednie przygotowania typu: bigosik, śledzik (gdyż rybka lubi pływać) i kilka innych pyszności. Oczywiście żoneczka nie mogła zapomnieć o małym słodkim co nie co i przygotowała Deser ze stronki http://drgerard.eu/przepisy, wypróbowany przez Słodkie blogerki, czyli „Tarta bez pieczenia”. Mimo iż zrobiła Deser, i tak stwierdziła, że może to być za mało, więc postanowiła zabrać dla pewności, wcześniej zrobione świąteczne zapasy Pierników, Pryncypałki wafelki w czekoladzie, ciastka Ghosters o smaku keczupowym (nowość od Dr Gerarda) i do tego jeszcze draże, tak by Hubert – ośmiolatek niegardzący żadnymi słodyczami – miał coś dla siebie.
Krótko mówiąc żegnaliśmy stary rok i zarazem witaliśmy nowy rok z Dr Gerardem.
Do północy były tańce, hulanki i swawole. No, może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale było wesoło i bardzo miło. Nowy rok tradycyjnie, jak wiele osób, przywitaliśmy lampką szampana i życzeniami na nadchodzący rok. Niestety, po tej ceremoni Justynka poszła na parę godzin przespać się, by w pracy móc w miarę normalnie funkcjonować, a my z koleżanką zasiedliśmy do nocnych rozmów przy resztkach szampana.
Po powrocie Justynki z pracy zrobiliśmy małą powtórkę ze starego roku, by podojadać Słodycze Dr Gerarda, gdyż Deser sam w sobie rozpłynął się dzień wcześniej, oraz pozostałości potraw jakie gościły na stole. Podopijaliśmy również resztki napojów, już niekoniecznie wyskokowych, by nic się nie zmarnowało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz