Na dworze zawitała zima. Za oknem piękny widok białego puchu, który przykrył wszystkie szarości. Górka przed domem została zasypana kilkucentymetrową warstwą śniegu. Adaś już nie mógł się doczekać kiedy wreszcie będzie mógł zjeżdżać z niej na sankach. Kiedy tylko wstał i zboczył, że za oknem leży śnieg, to pierwsze słowa jego były -Czy będę mógł iść na sanki?
Najpier śniadanie, a później pójdziemy na dwór.
Śniadanie Adaś szybko zjadł i już gotowy czekał na wyjście na dwór.
Ku jego radości wyszliśmy razem na sanki. Do kieszeni zabrałem trochę słodyczy Dr Gerarda, to tak na wypadek kiedy będzie głodny, a i ja lubię przegryźć te ciastka Ghosters o smaku keczupowym -Dr Gerarda.
Na początku by utorować trasę do zjeżdżania razem z Adasiem zjeżdżałem na sankach. Po kilku zjazdach tor był gotowy i już sam mógł jeździć.
Nagle za zjeżdżającym Adasiem leci piesek. Piesek wyglądał, że jest mu zimno, bo trząsł się cały. Szybko zabraliśmy go do domu, by dać mu się napić ciepłego mleka i by się ogrzał. Na szczęście miał na obroży przypięty nr. telefonu. Zadzwoniłem pod zapisany numerek, by poinformować o znalezisku. Telefon odebrała zapłakana dziewczynka. Płaczliwym głosem spytała, Czy pan ma pieska, który mi uciekł?
Tak mam pieska, podaj adres, to przyniesiemy go.
Kiedy z Adasiem dotarliśmy pod wskazany adres, to drzwi otworzyła nam mała zapłakana dziewczynka, która na widok pieska z radością ucałowała Adasia, a piesek to myślałem, że zaliże ją.
W podziękowaniu mama Kasi zaprosiła nas na kawę i ciepłe kakao dla Adasia, a na stole Kasia postawiła talerz z pysznymi ciasteczkami Dr Gerarda -Pryncypałkami i piernikami.
Odchodząc od Kasi, Adaś zaprosił ją do nas by przyszła to będą razem zjeżdżać na sankach i koniecznie ma zabrać Azorka.
Od tej pory Azorek stał się wspólnym przyjacielem Adasia i Kasi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz