W jednych województwach zakończyły się ferie, a w drugich
dopiero rozpoczęły. Moje dzieci Kasia i Marcinek właśnie mają ferie zimowe.
Długo zastanawiałam się jak im zorganizować. Bardzo chciały pojechać do kuzynek
koło Krakowa. Lecz oni już miały ferie i muszą chodzić do szkoły. W końcu
jednak z całą rodziną pojechaliśmy do
nich na trzy dni. Zaopatrzyłam się w smakołyki Dr. Gerarda takie jak wafelki w
czekoladzie i draże. Tylko maluchy wsiadły do pociągu, to od razu zachciało się
im jeść i pić. Zjadły parę czekoladowych wafelków i herbatą z termosu popijały.
Już sama podróż jest dla nich atrakcją. Domownicy ucieszyli się z naszego
przyjazdu. Siostra ma dwie córki w podobnym wieku co moje dzieci. Pewnie
dlatego bardzo lubią spotykać się. Wiem, że każde dziecko czeka na prezent od najbliższych.
więc wręczyliśmy im duże puzzle i trochę słodyczy Dr. Gerarda. Zaraz
postanowiły wraz z moimi pociechami poukładać je. Mąż poszedł ze szwagrem do
warsztatu samochodowego. Ja weszłam do
kuchni i pomagałam siostrze przy obiedzie. Bardzo lubię takie momenty, gdzie
możemy sobie spokojnie pracować i rozmawiać. W spiżarni były upieczone dwa ciasta i sałatka. Jak się okazało, to czekała
nas jeszcze jedna niespodzianka. Po
południu mieli przyjechać rodzice z bratem, bratową i malutkim Krzysiem. Po
prostu zjazd najbliższej rodziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz