Po obiedzie dzieci
czekały z niecierpliwością na przyjazd gości. Często spoglądały w okno.
Wreszcie zauważyły jak na podwórko wjeżdża znajome auto w kolorze
czerwonym. Wszyscy serdecznie przywitali
się z dziadkami, bratem, bratową i malutkim Krzysiem. Najmłodszy gość ma ponad
rok i już biega pod szczególną opieką dorosłych. Mama przywiozła w specjalnym pojemniku ciasto
z masą kajmakową. Ja zajęłam się
pokrojeniem ciast i ułożeniem na paterze. Dodatkowo udekorowałam paterę
smacznymi wafelkami Dr. Gerarda. Bardzo
ładnie wyglądają w towarzystwie ciast, a jeszcze lepiej smakują. W pierwszej kolejności były schrupane przez dzieci. Przeważnie w takim
gronie spotykamy się na świętach lub imprezach. Jednak teraz bez szczególnej
okazji siostra zaprosiła wszystkich, żebyśmy mogli nacieszyć się sobą. Babcia
zabawiała wnuki w pokoju, a ja rozmawiałam z bratową i podziwiałam Krzysia. Późnym
wieczorem goście pojechali do domu. Tylko ja ze swoją rodziną zostałam do poniedziałku.
Siostra proponowała, abyśmy pojechali na parę dni do jej znajomej koło Nowego
Targu. Ona była na cztery dni z mężem i dziećmi. Jest wyciąg narciarski i można
pożyczyć narty. Zachęcałam męża, abyśmy zadzwonili do pracy i przedłużyli
urlop. Niestety mąż nie dostanie urlopu i nigdzie nie pojedziemy. Z żalem rozstaliśmy się z rodziną i
pojechaliśmy pociągiem do domu. Ferie zimowe maluchy spędzały na pół koloni w
szkole. Tam brały udział w różnych konkursach i zabawach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz