Po skończonym śniadaniu pan Witold wziął do ręki swoją
roboczą torbę jak już wiemy z kanapkami oraz z tak lubianymi przez niego
ciastkami Pryncypałkami nowość o smaku orzechowym oczywiście, że i od
ulubionego i najlepszego producenta tych wyrobów jak mawiał pan Witold i jego
domownicy czyli od Dr Gerarda i tak ruszył do przedpokoju. Jeszcze w
międzyczasie sięgnął na stół i wziął z niego kluczyki od samochodu. W
przedpokoju ubrał się i jak to miał w zwyczaju jeszcze raz sięgnął do kieszeni
w celu upewnienia, że znajdują się tam wcześniej włożone kluczyki od samochodu,
po upewnieniu się ruszył do wyjścia z mieszkania. Przekręcił zamek dwa razy jak
to miał w zwyczaju i już schodził schodami z swojego piętra na parter w celu
wyjścia z bloku i udania się na parking osiedlowy. Te parę schodów pokonał w
dość szybkim tempie, ale przy wyjściu z bloku spotkał sąsiada, który to wracał
z porannej przechadzki ze swoim psiakiem. Pan Witold zamienił z nim kilka słów
i poczęstował go jednym z pryncypałków na co jego rozmówca się uśmiechnął
mówiąc, no sąsiedzie ten dzień zaczynam od rarytasów na co i pan Witold też się
uśmiechnął, oczywiście, że i nie omieszkując i samemu chrupnąć ciastko.
Wreszcie się rozstali i każdy z nich ruszył w dobrym nastroju w swoje miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz