środa, 12 lutego 2020

pączki, faworki i inne smakołyki


 W niedzielę zapowiedzieli się teściowie. To mnie zmobilizowało, abym usmażyła chrusty. Chociaż domownicy wolą pączki. Już dwa tygodnie temu smażyłam. Wyszły pulchne i nie nasiąknięte tłuszczem.  Minusem ich jest, że są pracochłonne.  Moje dzieci wspominają je i czekają kiedy upiekę. Chrustami też się zadowoliły. Następnego dnia przyjechali goście. Teściowa weszła z torebką pączków usmażonych własnoręcznie. Na stolik wyłożyłam pączki, chrusty oraz smaczne Pryncypałki o nowym orzechowym smaku produkcji Dr. Gerarda. Te smakołyki często goszczą na naszym stole. Zrobiłam kawę z ekspresu. Dzieci chciały spienione mleko. Jadłyśmy łakocie i nikt nie myślał o kaloriach. Chciałam potem przygotować kanapki, ale wszyscy czuli się najedzeni. Najszybciej zniknęły słodycze Dr. Gerarda. Teściowa podała mi dwa przepisy. Jeden na pączki z ziemniakami, drugi na ciastka owsiane z orzechami. Maluchy już się cieszyły, że mama będzie robiła dobre rzeczy. Został jeszcze tydzień i teściowie zaproponowali, aby Kamilek i Małgosia pojechali na parę dni do nich. Teściowa musi wsiąść sobie zaległy urlop i może zaopiekować się dziećmi. Byłam zaskoczona, ale spakowałam maluchom najważniejsze ubrania, zabawki. Często przebywają u babci i zawsze są bardzo zadowolone. Muszę przyznać, że babcia i dziadek rozpieszczają wnuki. Zadzwoniłam do opiekunki, żeby nie przychodziła. Wieczorem odjechali, wtedy zrobiło się cicho i pusto. Jednak nie martwiłam się, bo wiedziałam, że są pod dobrą opieką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz