środa, 12 lutego 2020

Smakołyki "Rudego"



   Każdy ma jakiegoś „bzika – konika” na jakimś punkcie… A to jeden lubi zbierać motyle i ćmy – a to druga zbiera nietypowe naczynia, albo szydełkuje… „Rudy” natomiast zbiera sztućce – i to w każdej formie. Od drewnianych, przez plastikowe, po metalowe. Od najstarszych, po najnowsze. Ma tego naprawdę sporo, bo i zbiera to wszystko naprawdę sporo już lat…

   „Rudego” poznałem przez brata Gabrysi – czyli przez szwagra. Pracują oni w tej samej firmie i są „starymi kumplami”. Marek początkowo wiele razy opowiadał mi o „Rudym”. Na samym początku zastanawiałem się nad tym, jak on może wyglądać – bo Marek powiedział mi, że jak go zobaczę, to będę bardzo zaskoczony jego wyglądem. Myślałem więc o tym, że jest to pewnie jakiś mały, okrągły z tłustości facet, z miedzianymi włosami i papierowo biało-żółtej twarzy z piegami… Natomiast kiedy go zobaczyłem, to początkowo nawet nie skojarzyłem że to właśnie jest „Rudy”. Razem z Markiem stał człowiek cygańskiej urody, o kruczo czarnych włosach, szczupły i wysokości około 170cm. Był wtedy upalny lipcowy dzień. Usiedliśmy całą trójką przy ogrodowym stole, na którym rozłożone były:
- ciastka rurki waflowe Rolls Rolls
- Pryncypałki o nowym orzechowym smaku
- torcik zbożowy
- ciastka Choco cool
- draże
Mieczysław – bo takie jest prawdziwe imię „Rudego”, stwierdził stanowczo, że słodycze firmy Dr Gerard są jego najbardziej ulubionymi. Zaczęliśmy rozmawiać… Na początku zapytałem o to, co – jak stwierdził Mieczysław – wszyscy jego pytają właśnie o to – skąd wzięła się taka dziwna ksywa… A on tylko uśmiechnął się, podkręcił wąsa – i majestatycznym ruchem sięgnął po swoje ulubione ciastko…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz