wtorek, 12 maja 2020

wyprawa rowerowa cz.1

Dopiero na majówkę wyciągnęliśmy rowery. To zbyt późno, bo sezon rowerowy w pełni. Niestety sytuacja wyjątkowa ze względu na wciąż panującą korona wirus. Po przymusowym siedzeniu w domu na kwarantannej. postanowiliśmy rodzinnie wyruszyć na wycieczkę rowerową. Sprzęt rowerowy był na zimę sprawdzany i konserwowany, dlatego nie powinno być z nim kłopotu. Dzieci Agnieszka i Marcinek mają nowe rowerki. Koniecznie zaopatrzyłam je w kaski ochronne. Zapakowałam do torby kanapki, słodycze Dr. Gerarda, i wodę mineralną.  kolorowy kocyk na odpoczynek. Z małymi dziećmi daleko nie zajedziemy, ale ważna jest wycieczka i wysiłek fizyczny. Pierwszego maja ubraliśmy stroje rowerowe i wyruszyliśmy zwiedzać okolice. Mąż jechał na początku, za nim Marcinek, Agnieszka. Ja na końcu obserwując dzieci. Podróżowaliśmy polnymi drogami i po pięciu kilometrach mąż zatrzymał się na leśnej polanie. W zeszłym roku często w tym miejscu robiliśmy sobie przerwę. Dzieciom lepiej się jedzie, gdy wiedzą o postoju. Maluchy mają dopiero sześć lat i nie chcemy aby się zniechęciły. Rozłożyłam kocyk i wyjęłam prowiant. Najważniejsze dla nich były ciastka wielozbożowe z kalafiorem Dr. Gerarda. Potem mąż odpoczywał na kocu, a ja poszłam z dziećmi na spacer po lesie. Tak naprawdę trudno go nazwać lasem, bo jest bardzo przerzedzony. Jednak zawsze, to kontakt z naturą. Opowiadam im jakie mijamy drzewa. Także odpowiadam na zadane pytania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz