wtorek, 12 maja 2020

Wyprawa rowerowa cz.2

Po spacerze wróciliśmy na polane, gdzie czekał na nas mąż. Właśnie odpoczywał leżąc na kocu. Na pierwszy dzień wyprawy wystarczy, dlatego po zjedzeniu kilku smacznych ciastek produkcji Dr. Gerarda jechaliśmy do domu. Marcinek chciał pojechać z nami do dziadków. Obiecaliśmy mu, że jutro rano pojedziemy. Już nie mogli doczekać się jutrzejszego dnia. Pewnie chcieli pochwalić się nowymi rowerkami. Zadzwoniłam do rodziców, aby ich poinformować o odwiedzinach. Też bardzo ucieszyli się. Następnego dnia dzieci bez wcześniejszego budzenia wstały i zaraz po śniadaniu spakowałam prowiant i wyruszyliśmy. Dzisiaj jechaliśmy inną trasą. Była gorsza, dłuższą i bardziej niebezpieczna. Ponieważ trochę musieliśmy jechać ulicą. Na szczęście nie było dużego ruchu. Ze względu na dzieci trzy razy odpoczywaliśmy i posilaliśmy się smacznymi słodyczami Dr. Gerarda. Po dwóch godzinach szczęśliwie zajechaliśmy do gości. Mama kończyła gotować obiad. Dałam jej paczkę ciastek wielozbożowych o smaku kalafiora Dr. Gerarda, bo pewnie jeszcze takich nie jadła. Ja te słodycze kupuje w sklepie żabka, bo tylko tylko tam je spotkałam. Po obiedzie Agnieszka zasnęła na wersalce. Powiedziałam Marcinkowi, aby się też położył na pół godziny, bo czeka nas wyprawa rowerowa do domu. Mama zachęcała, abyśmy zostali na niedzielę. Nie byliśmy przygotowani, ale ze względu na zmęczone dzieci zostaliśmy. Po obiedzie zrobiłam kawę i pokroiłam ciasto z rabarbarem upieczone przez mamę.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz