poniedziałek, 29 czerwca 2026

Dzień Dobrej Oceny i codzienność, w której zaczynam zauważać swoje małe sukcesy. Spotkania, w których jako osoba bez wzroku odkrywam, jak wiele daje proste „dobrze to zrobiłaś” lub „dobrze to zrobiłeś”, a wspólny czas dopełniają ciastka Dr Gerard

Dzień Dobrej Oceny i codzienność, w której zaczynam zauważać swoje małe sukcesy. Spotkania, w których jako osoba bez wzroku odkrywam, jak wiele daje proste „dobrze to zrobiłaś” lub „dobrze to zrobiłeś”, a wspólny czas dopełniają ciastka Dr Gerard

Małe sukcesy, które łatwo przeoczyć

Mam sześćdziesiąt lat i od wielu lat żyję bez wzroku. Przez ten czas nauczyłam się wielu rzeczy, które dla innych mogą wydawać się zwyczajne. Dla mnie jednak każda z nich kiedyś była nowym wyzwaniem. Dziś nadal zdarzają się dni, kiedy cieszę się z rzeczy, których większość osób nawet nie zauważa.

Wyjście do sklepu, odnalezienie właściwego przystanku, samodzielne przygotowanie obiadu czy uporządkowanie mieszkania to dla mnie codzienność. Nie oznacza to jednak, że wszystko przychodzi łatwo. Każdy dzień wymaga skupienia, uważnego słuchania i zaufania własnej pamięci. Liczę kroki, rozpoznaję miejsca po dźwiękach i zapachach, dotykiem sprawdzam przedmioty, z których korzystam.

Kiedy uda mi się zrobić coś sprawnie, często przechodzę nad tym do porządku dziennego. Jeszcze kilka lat temu nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby powiedzieć sobie: „Dobrze sobie z tym poradziłaś”. Raczej od razu myślałam o kolejnym zadaniu.

Dopiero z czasem zrozumiałam, że takie drobne sukcesy mają znaczenie. To właśnie z nich składa się moje życie. Nie z wielkich wydarzeń, ale z wielu małych chwil, kiedy coś się udało, kiedy odnalazłam drogę, zapamiętałam nową trasę albo samodzielnie załatwiłam sprawę w urzędzie.

Jako osoba niewidoma wiem, że łatwo przyzwyczaić się do własnych osiągnięć i przestać je zauważać. Tymczasem każde z nich pokazuje, że mimo ograniczeń można żyć aktywnie i z coraz większą pewnością siebie.

Słowa, które mają większe znaczenie, niż się wydaje

Od dawna przekonuję się, że słowa mają ogromną siłę. Nie widzę uśmiechu rozmówcy ani jego spojrzenia. O wiele większą uwagę zwracam na głos. Słyszę, czy ktoś mówi spokojnie, życzliwie, z cierpliwością czy może z pośpiechem.

Osoba z dysfunkcją wzroku często odbiera znacznie więcej z samego tonu wypowiedzi. Delikatne zawahanie, ciepło w głosie albo szczera radość są dla mnie bardzo wyraźne. Dzięki temu wiem, kiedy pochwała jest prawdziwa, a kiedy wypowiedziana tylko z grzeczności.

Bywa, że jedno zdanie zostaje ze mną na cały dzień. Wystarczy usłyszeć: „Dobrze sobie poradziłaś”, a od razu czuję większy spokój. Nie dlatego, że potrzebuję ciągłego potwierdzania swojej wartości. Po prostu każdy z nas chce czasem usłyszeć, że jego wysiłek został zauważony.

To szczególnie ważne wtedy, gdy wykonuje się zadania, których inni nawet nie dostrzegają. Dla osoby bez wzroku wiele czynności wymaga większego skupienia. Dlatego dobre słowo potrafi dodać energii na długo.

„Dobrze zrobiłaś” i „dobrze zrobiłeś” jako realne wsparcie

Pamiętam wiele sytuacji, kiedy ktoś powiedział mi tylko kilka prostych słów. Po wspólnym gotowaniu usłyszałam: „Dobrze to zrobiłaś”. Innym razem po spotkaniu ktoś powiedział: „Świetnie sobie poradziłaś z organizacją”.

Nie były to długie przemowy. Kilka zwyczajnych słów wypowiedzianych spokojnym głosem.

Za każdym razem czułam, że ktoś naprawdę zauważył mój wysiłek. Nie patrzył na mnie wyłącznie jak na osobę niewidomą, ale jak na człowieka, który coś zrobił dobrze.

Myślę, że podobnie jest z każdym z nas. Słowa „dobrze zrobiłeś” albo „dobrze zrobiłaś” nie rozwiązują wszystkich problemów, ale pomagają uwierzyć, że to, co robimy, ma sens.

Z czasem zauważyłam, że takie komunikaty budują we mnie większą pewność siebie. Chętniej podejmuję nowe wyzwania i mniej obawiam się popełniania błędów. Wiem, że nawet jeśli coś nie wyjdzie idealnie, moje starania również mają wartość.

Trudność w przyjmowaniu dobrej oceny

Nie zawsze jednak umiałam przyjmować pochwały.

Kiedy ktoś mówił, że dobrze sobie poradziłam, często odpowiadałam: „To nic takiego”, „Każdy by to zrobił” albo „Miałam po prostu szczęście”. Dzisiaj widzę, że trochę odbierałam tym słowom ich znaczenie.

Osoba niewidząca, podobnie jak wiele innych osób, czasami ma w sobie przekonanie, że powinna radzić sobie sama i nie oczekiwać uznania. Zdarzało mi się myśleć, że skoro coś należy do codziennych obowiązków, nie ma powodu, aby ktokolwiek mnie za to chwalił.

Dopiero z wiekiem zaczęłam rozumieć, że przyjęcie dobrej oceny nie oznacza pychy. To po prostu uznanie faktu, że wykonało się coś dobrze.

Nadal uczę się odpowiadać zwyczajnym: „Dziękuję”. Bez tłumaczenia, bez umniejszania własnej pracy. To nie przyszło od razu. To był spokojny proces, który trwa do dziś.

Docenianie siebie w codzienności

Coraz częściej sama próbuję zauważać swoje małe osiągnięcia.

Kiedy wracam do domu po samodzielnym załatwieniu kilku spraw, zatrzymuję się na chwilę i myślę o tym, co udało mi się zrobić. Nie po to, żeby się zachwycać sobą, ale żeby dostrzec własny wysiłek.

Osoba z ograniczeniami wzroku również potrzebuje takiego wewnętrznego wsparcia. Nikt przecież nie będzie obok przez cały czas. Dlatego uczę się mówić do siebie z większą życzliwością.

Jeżeli coś mi nie wyjdzie, staram się nie oceniać siebie zbyt surowo. Zamiast tego zastanawiam się, czego mogę nauczyć się następnym razem.

Taki wewnętrzny dialog zmienia bardzo wiele. Daje więcej spokoju i pomaga zauważyć, że codzienność składa się nie tylko z trudności, ale również z wielu dobrze wykonanych kroków.

Rozmowy, które zostawiają coś na dłużej

Najbardziej lubię spokojne spotkania przy stole. Bez pośpiechu i bez konieczności ciągłego patrzenia na zegarek.

Rozmowa płynie wtedy naturalnie. Opowiadamy o zwyczajnych sprawach, o rodzinie, o pracy, o tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Czasem dzielę się historiami związanymi z moim życiem bez wzroku. Mówię o nowych trasach, których się nauczyłam, o ludziach, którzy okazali mi życzliwość, albo o drobnych trudnościach, które udało się pokonać.

Lubię też słuchać innych. Każdy ma swoje doświadczenia, swoje małe zwycięstwa i swoje chwile zwątpienia.

Po takich rozmowach często wracam do domu z poczuciem, że wydarzyło się coś ważnego. Nie dlatego, że padły wielkie słowa. Po prostu ktoś uważnie słuchał, ktoś powiedział coś dobrego, ktoś zauważył mój wysiłek.

Takie spotkania zostają w pamięci na długo.

Bycie razem bez oceniania, a z uważnością

Coraz bardziej cenię ludzi, przy których nie muszę niczego udowadniać.

Nie porównujemy się. Nie zastanawiamy się, kto osiągnął więcej. Jest miejsce na zwykłą rozmowę i wzajemne zainteresowanie.

Jako osoba bez wzroku czuję wtedy swobodę. Nie muszę tłumaczyć każdego swojego sposobu działania. Mogę być sobą.

To bardzo przyjemne uczucie, kiedy wiem, że ktoś akceptuje mnie taką, jaka jestem. Z moimi mocnymi stronami i z rzeczami, które nadal sprawiają mi trudność.

W takiej atmosferze łatwiej mówi się o codzienności, łatwiej się śmieje i łatwiej zauważa dobro, które pojawia się między ludźmi.

Ciastka Dr Gerard jako element spokojnej chwili

Podczas takich spotkań na stole często pojawia się herbata albo kawa. Obok stoi talerzyk z ciastkami Dr Gerard.

Nie są najważniejszą częścią spotkania, ale dobrze wpisują się w jego spokojny rytm. Każdy sięga po jedno lub dwa ciastka, rozmowa toczy się dalej, a czas płynie niespiesznie.

Lubię takie chwile. Zapach świeżo zaparzonej herbaty, znajome głosy i dźwięk filiżanek tworzą atmosferę, w której łatwo zapomnieć o codziennym pośpiechu.

To właśnie wtedy najczęściej padają proste słowa: „Dobrze to zrobiłaś” albo „Dobrze to zrobiłeś”. Bez wielkich gestów. Naturalnie, między kolejnymi tematami rozmowy.

Dobra ocena jako coś, co można dawać innym

Z czasem zrozumiałam, że dobre słowa warto nie tylko przyjmować, ale również przekazywać dalej.

Kiedy widzę... a właściwie kiedy dostrzegam czyjś wysiłek poprzez rozmowę i wspólnie spędzony czas, staram się o tym powiedzieć. Mówię komuś, że dobrze sobie poradził, że wykonał kawał dobrej pracy albo że podziwiam jego cierpliwość.

Jako osoba niewidząca również mogę wspierać innych. Nie potrzebuję do tego wzroku. Wystarczy uważnie słuchać i być obecnym.

Często okazuje się, że kilka życzliwych słów działa w obie strony. Kiedy doceniam drugiego człowieka, sama również czuję więcej radości.

To przypomina mi, że wzajemność buduje relacje znacznie mocniej niż ciągłe ocenianie.

Dlaczego warto mówić dobre rzeczy na głos

Dzień Dobrej Oceny przypomina mi o czymś bardzo prostym. Dobre słowa nie muszą być wyjątkowe ani wyszukane. Wystarczy powiedzieć je szczerze.

„Dobrze sobie poradziłaś.”

„Dobrze to zrobiłeś.”

Takie zdania potrafią zostać z człowiekiem na długo. Dodają odwagi, pomagają spojrzeć na własne działania z większą życzliwością i pokazują, że ktoś zauważył nasz wysiłek.

Jako osoba bez wzroku szczególnie mocno odbieram znaczenie słów. To one często budują obraz drugiego człowieka i atmosferę spotkania.

Dlatego staram się mówić dobre rzeczy na głos. Nie tylko od święta, ale również w zwykłych dniach. Bo codzienna życzliwość nie wymaga wielkich gestów. Czasem wystarczy jedno krótkie zdanie wypowiedziane we właściwym momencie, aby czyjś dzień stał się po prostu trochę lepszy.

 

Dzień Przyjaciela i relacje. które budują codzienność. Spotkania, w których osoba niewidząca doświadcza bliskości

 

Dzień Przyjaciela i relacje, które budują codzienność. Spotkania,  w których osoba niewidząca doświadcza bliskości drugiego człowieka, a rozmowie towarzyszą ciastka Dr Gerard

 

Dzień Przyjaciela jest obchodzony w Polsce 9 czerwca. Jest to dzień, w którym warto spojrzeć na ludzi wokół siebie i na więzi jakie budujemy. Skupmy się na emocjach, bliskości   i wzajemnej pomocy. Większość z nas, ma osobę, którą może nazwać swoim przyjacielem, przyjaciółką, lub też przeżyła taką relację.

Poznając człowieka nigdy nie wiemy co z tego będzie. Czy to będzie krótka znajomość jak wiele innych, czy może złapiemy te same fale i razem spędzimy wiele wspólnych chwil. Wszystko przecież zaczyna się od pierwszej rozmowy. Dla osoby niewidomej ważny jest głos rozmówcy, ton rozmowy, sposób wypowiedzi. Odczuwane emocje dają sygnał czy dobrze czujemy się przy tej nowopoznanej osobie. Wygląd nie ma żadnego znaczenia. Relacje nie wybuchają od razu. Spokojnie, od rozmowy do rozmowy, pojawia się pierwsze pozytywne emocje. Zauważamy, że w wielu kwestiach podobnie myślimy, śmiejemy się z tych samych rzeczy. Pojawia się w nas chęć kontaktu z tą drugą osobą. Później darzymy tę osobę coraz to większym zaufaniem. Im częściej rozmawiamy, tym szybciej ta więź się rozwija. Gdy jesteśmy prawdziwi, szczerzy i otwarci jest bardzo duża szansa, że ta relacja będzie udana. Gdy do tego dojdzie wsparcie z dwóch stron, wzajemne zaufanie i przekonanie, że ta osoba zawsze nam pomoże, wtedy pojawi się prawdziwa, szczera przyjaźń na lata.

Ważne są jednak zwyczajne, codzienne chwile razem. Do budowania prawdziwej przyjaźni nie potrzeba wielkich wydarzeń. Wystarczy miły spacer po lesie, wspólna kawa czy spokojna, uważna rozmowa. W takich momentach osoba niewidoma kieruje się nie wzrokiem, lecz sercem i emocjami, które jej towarzyszą w spotkaniu z daną osobą. Lubimy przecież czuć, że jesteśmy dla kogoś ważni, że ktoś chce być blisko nas. Każdy w dzisiejszych czasach cierpi na brak czasu, zatem nawet wykonana rozmowa telefoniczna z pytaniem: co u Ciebie słychać? ma dużą wartość. Nie tylko te radosne chwile, ale wsparcie w trudnych momentach, pomoc gdy jest nam źle, to właśnie niezwykle mocno wzmacnia relacje.  

Osoba z dysfunkcją wzroku opiera się na słuchu i emocjach. Słuchanie drugiego człowieka jest podstawą dobrej relacji. Brak rozproszenia uwagi na bodźce zewnętrzne powoduje, że problem ze wzrokiem jakby sprzyja uważności na drugą osobę. Nasz przyjaciel czuje się ważny, doceniony, a to przekłada się na jego udane życie. Ważne jest to, co ta osoba ma nam do przekazania. Ton głosu mówi o nastroju w jakim rozmówca aktualnie się znajduje. Czy ma do nas dobre nastawienie, czy może o coś się złości albo coś go trapi. Sposób mówienia, przekazywana treść wpływa na odbiór tej osoby. Z rozmowy dowiadujemy się o cechach charakteru, sposobie bycia i czy tak po prostu jest nam z tą osoba po drodze.  

Będąc razem przyjaciele czerpią od siebie wzajemnie. Wspólne chwile i obecność, powodują, że na moment zapominamy o naszych problemach. Z drugiej strony, to właśnie z przyjacielem omawiamy to, co nas w życiu martwi. Wtedy wszystko zaczyna się układać, a omawiane trudności stają się jakby mniejsze. Pojawiają się rozwiązania. Zwierzając się drugiej osobie zrzucamy z siebie ciężar, który na co dzień nosimy. Robi nam się lżej na sercu i w głowie. Czasem każdy z nas potrzebuje by poczuć, że ktoś się nami opiekuje, gdy mamy trudniejszy czas. Innym razem, to my okazujemy wsparcie przyjacielowi. Ta obecność tu i teraz, wspólne rozmowy, a nawet cisza pomiędzy, to coś wartościowego, co daje przyjaciołom poczucie bezpieczeństwa. Budowanie przyjaźni to długotrwały proces, który wymaga cierpliwości.

Miło jest tak zwyczajnie spotkać się z przyjacielem, w domowym zaciszu na rozmowę. Bez pośpiechu wymieniamy się swoimi myślami, dzielimy się tym co dla nas ważne, śmiejemy się i żartujemy. Te wspólne momenty zostają z nami na dłużej i dają nam dobrą energię na kolejne dni. Nie potrzeba tu wielkiej organizacji. Wystarczy spontaniczne pytanie o wolną chwilę i już można być razem. Właśnie ta swoboda i luz powodują, że świetnie czujemy się ze sobą. Lubimy razem usiąść przy stole, wtedy zajadamy się ciasteczkami od Dr Gerard i przekąszamy je między słowami. Lubię nimi częstować moich gości, a moi goście chętnie je jedzą.

  Prawdziwa przyjaźń nie ma nic wspólnego ze wzrokiem. Relacja przyjacielska z osobą niewidomą w niczym nie odbiega od relacji zrodzonych między osobami widzącymi. Przyjaźń przecież rodzi się w naszym sercu, emocjach i umyśle, a nie w oczach. Osoba z dysfunkcją wzroku innymi zmysłami doświadcza przyjaźni. Nie ocenia wyglądu osoby czy sposobu ubierania, nieważne są widoczne tatuaże czy inne ozdoby ciała. Kierując się tym, co widzą oczy, czasem można mylnie ocenić człowieka. Ważniejszy jest głos, intonacja, słowa, które wypowiada rozmówca. Ważna jest atmosfera, która rodzi się między przyjaciółmi. Chcemy czuć się ze sobą swobodnie. Nikt nie jest gorszy czy lepszy. Wzrok nie ma tutaj żadnego znaczenia, bo w przyjaźni mamy takie same prawa.    

Wiele wspólnych chwil, spotkań, sytuacji, to sprawdzian dla obu stron. W dzisiejszych czasach, gdy każdy gdzieś pędzi, chwila uwagi dla drugiego człowieka jest bardzo cenna. Zaufanie, którym się obdarzamy pojawia się wraz z upływem czasu. To czas sprawia, że poznajemy się w wielu różnych sytuacjach. Sprawdzamy czy dobrze się ze sobą czujemy, czy po prostu przy tej osobie możemy być sobą i nikogo nie udawać. Gdy jesteśmy ze sobą blisko, czujemy wsparcie i darzymy się zaufaniem, to pojawia się przestrzeń na zwierzenia i głębsze tematy. Szczera rozmowa potrafi w naszym życiu zdziałać cuda. Z przyjacielem lżej idzie się przez życie. Zrzucamy z siebie bagaż trudniejszych życiowych momentów, otrzymujemy wsparcie, gdy go potrzebujemy. Służymy wzajemnie dobrą radą. Budujemy między nami bliskość, gdy czujemy, że zależy nam na tej osobie. Mamy też z kim dzielić szczęśliwe chwile. Miło jest wiedzieć, że ktoś nam kibicuje i dmucha w nasze skrzydła.

Każdy chce mieć kogoś bliskiego, do kogoś przynależeć i nie czuć się samotnym. By więź przetrwała lata szanujmy nasze bliskie relacje. Nie tylko z nich bierzmy, ale i dawajmy od siebie. Każda ze stron tego potrzebuje. Dbajmy o naszych przyjaciół, bo oni potrzebują nas tak samo jak my ich. Poświęcajmy uwagę ich sprawom, troskom i radościom, a w zamian dostaniemy samo dobro, które wniesie do naszego życia radość, spokój i szczęście. Samotność jest dużym życiowym problemem, zatem doceniajmy naszych bliskich i więzi, które z nimi tworzymy.

Dzień Ochrony Środowiska i relacja z naturą, która nie wymaga patrzenia. Rozmowy, w których osoba niewidząca odczuwa bliskość przyrody, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard

Dzień Ochrony Środowiska obchodzony jest  5 czerwca, a jego celem jest zwrócenie uwagi na problemy związane z ochroną przyrody i zachęcanie ludzi do działań na rzecz środowiska. W tym dniu organizowane są np. akcje sadzenia drzew, sprzątania terenów zielonych, kampanie edukacyjne i wydarzenia promujące ograniczanie zanieczyszczeń, oszczędzanie wody oraz ochronę klimatu i bioróżnorodności.

Natura, którą można poczuć bez patrzenia

    Przyroda dostępna jest nie tylko przez wzrok.  Wiele osób podziwia krajobrazy, kolory kwiatów, widoki lasów, ale naturę można poznać również na inne sposoby. Osoby niewidome odbierają otaczający świat przede wszystkim za pomocą słuchu, dotyku oraz węchu. 

Spacerując po lesie, mogą usłyszeć śpiew ptaków, szum liści poruszanych przez wiatr, odgłos płynącego strumyka, a każdy z tych dźwięków pomaga wyobrazić sobie otoczenie i poczuć bliskość natury. 

Tak samo ważne są zapachy. Woń mokrej ziemi po deszczu, zapach kwitnących kwiatów, świeżej trawy czy igliwia pozwala rozpoznać miejsce i porę roku. 

Natura obecna jest również w codziennych odczuciach. Ciepło promieni słonecznych na skórze, chłodny podmuch wiatru, krople deszczu, miękkość mchu pod dłonią sprawiają, że przyrodę można odczuwać każdego dnia. Przez takie doświadczenia osoba z dysfunkcją wzroku nawiązuje kontakt z naturą. I nawet jeśli się nie widzi, to przyrodę można rozumieć, doceniać i poznać przez dźwięki, zapachy oraz dotyk. 

Tak więc piękno natury jest dostępne dla wszystkich niezależnie od tego, w jaki sposób odbierają otaczający świat.

Dźwięki przyrody jako sposób orientowania się w świecie

    Dla osób z dysfunkcją wzroku słuch to jeden z najważniejszych sposobów poznawania i rozumienia otaczającego środowiska. Dźwięki przyrody pomagają odnaleźć się w przestrzeni, rozpoznawać kierunki i budować obraz miejsca, w którym się znajdują. Ważny jest śpiew ptaków, ponieważ różne gatunki wydają znajome odgłosy dzięki, którym mogą odróżnić, gdzie się znajdują czy w parku, lesie, a może na otwartej przestrzeni. Śpiew ptaków pozwala określić kierunek, z którego dochodzi dźwięk, co ułatwia orientację w terenie. 

Również wiatr odgrywa istotną rolę. Jego szum może wskazywać czy osoba niewidoma znajduje się na łące, otwartej przestrzeni czy przy lesie. Dźwięki mogą się zmieniać w zależności od siły wiatru i rodzaju roślin. Szum drzew dostarcza dodatkowych informacji o otoczeniu, ponieważ gęsty las brzmi inaczej niż alejka w parku czy drzewa przy drodze. Dzięki temu osoba z dysfunkcją wzroku może łatwiej odnaleźć się w takim środowisku i określić jego charakter. 

Dźwięki przyrody pomagają tworzyć osobową mapę otoczenia, co pozwala ocenić wielkość przestrzeni, obecność przeszkód i zmiany w krajobrazie.

Zatem znane, naturalne odgłosy dają poczucie miejsca i bezpieczeństwa. Dźwięki ptaków, wiatru, szumiących drzew pozwalają lepiej zrozumieć otoczenie i poczuć się częścią przestrzeni, w której się przebywa.

Zapachy, które budują kontakt z otoczeniem

    Zapach to ważne źródło informacji o świecie, dzięki któremu można lepiej opanować otoczenie, rozpoznać miejsca oraz zmiany zachodzące w przyrodzie. Osobie niewidomej węch pomaga odbierać szczegóły, których nie można dostrzec wzrokiem. 

Natura ma wiele wyróżniających się zapachów. Po deszczu można wyczuć wilgotną ziemię, która pachnie świeżo i intensywnie. Las ma aromat drzew, mchu i liści. Łąkę wiosną i latem wypełniają zapachy kwiatów oraz traw. Również powietrze zmienia swój zapach w zależności od pory roku. Zimą jest chłodne i ostre, a latem ciepłe i pachnące wonią roślin i nagrzanej ziemi. 

Osoba bez wzroku dzięki zapachom jest w stanie odróżnić rotację pór roku. Zapach kwitnących drzew oznacza nadejście wiosny. Świeżo skoszona trawa przypomina o początku lata, jesienią w powietrzu można wyczuć zapach mokrych liści i wilgotnej ziemi, a zimą otoczenie pachnie neutralnie i chłodno. Sygnały te pomagają określić zmiany zachodzące w naturze i lepiej orientować się w otaczającym świecie. 

Zapachy mogą wywoływać wspomnienia, skojarzenia czy emocje. Aromat pieczonego ciasta przypomina rodzinny dom, zapach lasu czy wakacyjne spacery. Niektóre zapachy dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa, a inne pobudzają energię lub ciekawość.

Tak więc zapachy są nie tylko źródłem informacji, ale i sposobem budowania więzi z ludźmi, wspomnieniami i miejscami.

Dotyk jako sposób poznawania natury

    Jednym z najważniejszych sposobów poznawania świata natury jest dotyk. Dzięki niemu bezpośrednio możemy doświadczać naturę i lepiej poznać jej różnorodność. 

Dotykając roślin, można odczuć różnice między miękkimi płatkami kwiatów, gładkimi liśćmi, a szorstką korą drzew.

Kontakt z ziemią sprawia, że można wyczuć jej wilgotność, temperaturę i strukturę. Również można poczuć ruch powietrza na skórze, co pomaga uchwycić zmiany pogody czy siłę wiatru. 

Dla osoby z dysfunkcją wzroku dotyk ma bardzo ważne znaczenie, ponieważ dzięki niemu może poznać kształty, wielkość oraz fakturę przedmiotów. Dotykając pnia drzewa, kamieni czy trawy osoba niewidząca może stworzyć w wyobraźni obraz miejsca, w którym się znajduje, a różnorodne powierzchnie dostarczają informacji o otoczeniu, a także pozwalają w nim funkcjonować.

Dotyk umożliwia ustalenie konkretnych danych. Pozwala rozpoznać czy coś jest twarde czy miękki, suche czy mokre, gładkie czy chropowate. Poprzez dotyk osoba niewidoma może poznać naturę i nawiązać z nią bezpośredni kontakt. 

Codzienność, w której można być bliżej natury

    Przyroda jest obecna w naszej codzienności, można ją poczuć każdego dnia i wcale nie trzeba dalekich podróży, aby być blisko natury. W czasie spaceru po okolicy można usłyszeć śpiew ptaków, poczuć świeże powietrze oraz zapach drzew i kwiatów. Już krótkie wyjście do parku lub sklepu może być okazją do kontaktu z naturą. 

W domu również można odczuć bliskość natury, wystarczy otworzyć okno, żeby usłyszeć szum liści, śpiew ptaków czy odgłosy deszczu. Wpadające do pokoju promienie słońca i świeże powietrze informują o zmieniających się porach dnia i roku.

Osoby z dysfunkcją wzroku mogą więc doświadczać natury na wiele sposobów dzięki zmysłom. Wystarczy chwila spędzona na balkonie, w ogrodzie, w parku na ławce, czy w czasie krótkiego spaceru i można poczuć kontakt z otoczeniem. 

Rozmowy o środowisku, które zaczynają się od doświadczenia.

    Najciekawsze rozmowy o środowisku są wtedy gdy nie zaczynają się od definicji i statystyk. Prościej rozmawia się o naturze w czasie wspólnego spaceru, siedzenia na ławce w parku czy odpoczynku nad wodą. Temat pojawia się wtedy naturalnie z tego co każdy czuje i przeżywa. Można wyobrazić sobie spotkanie w lesie. Jedna z osób zwraca uwagę na światło między drzewami, druga na zapach mokrej ziemi, a jeszcze ktoś inny na chłód powietrza i śpiew ptaków. Rozmowa jest raczej wymianą wrażeń: "Czuję, że powietrze jest tutaj świeższe", "Słyszę więcej ptaków niż w mieście", "Te drzewa szumią inaczej niż w parku". Takie wypowiedzi budują bliższe relacje i pomagają odkryć środowisko wszystkimi zmysłami. Osoba niewidoma tak jak każdy może opisać naturę na swój sposób. Wiadomo, że nie mówi o kolorach liści czy kształtach chmur, ale za to opowiada o czymś równie ważnym, np. o szumie wiatru, nierówności ścieżki, cieple słońca na twarzy czy wilgotnym zapachu po deszczu. Osoba bez wzroku opisując w ten sposób środowisko, przypomina innym, że przyroda to nie tylko obraz, ale i dźwięk, zapach oraz dotyk.

Najważniejszym momentem przy wymianie spostrzeżeń jest czas gdy uczestnicy zaczynają porównywać swoje odczucia. Dlatego nie ma lepszej obserwacji i każdy może dodać swoje doświadczenia. Z takiej rozmowy łatwiej zrozumieć środowisko, a przekazywane informacje między uczestnikami mogą wiele nauczyć. 

Troska o środowisko jako element codziennych wyborów

    Dbanie o środowisko, to nie tylko wielkie akcje i kosztowne rozwiązania. Najważniejsze znaczenie mają codzienne decyzje, które podejmuje się każdego dnia. Segregowanie odpadów, oszczędzanie wody i energii, korzystanie z wielorazowych torebek, unikanie marnowania żywności to takie małe działania, które łącznie przynoszą realne efekty. Wszyscy bez wyjątku ponosimy odpowiedzialność za środowisko, również osoby z dysfunkcją wzroku mogą podejmować świadome wybory takie jak np. wybieranie produktów w ekologicznych opakowaniach, oszczędne korzystanie z urządzeń domowych, a nawet segregowanie śmieci. Jest to możliwe za sprawą odpowiednich oznaczeń oraz organizacji przestrzeni. Zmiany zaczynają się od małych kroków, a już drobne nawyki powtarzane regularnie mają wpływ na stan środowiska. Każdy może przyczynić się do ochrony przyrody niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania i stopnia sprawności.

Ciastka Dr Gerard jako część spokojnego spotkania

    Spotkanie przy stole to nie tylko rozmowa, ale również chwila, która pozwala na spokojne zatrzymanie się w czasie codziennych obowiązków. Podczas wymiany zdań na stole często pojawiają się drobne przekąski, które tworzą przyjemną atmosferę i zachęcają do wspólnego spędzania czasu. Wśród nich mogą znaleźć się ciastka Dr Gerard, które są dodatkiem do kawy lub herbaty i dyskretnie towarzyszą rozmowie, a także sprawiają, że moment ten jest bardziej uroczysty. Ciastka Dr Gerard nie grają tutaj głównej roli, tylko naturalnie wpisują się w ciche, spotkanie gdzie liczy się przede wszystkim obecność bliskich osób i wspólnie spędzone chwile. 

Natura jako coś, co daje spokój i równowagę

    Kontakt z naturą daje człowiekowi spokój i pomaga odzyskać równowagę. Natura pozwala oderwać się od codziennych problemów, wyciszyć myśli i odpocząć. Śpiew ptaków, szum drzew czy zapach lasu działają uspokajająco i poprawiają nastrój. Osoba niewidoma także może czerpać z natury wiele korzyści, ale odbiera ją w inny sposób. Nie może obserwować krajobrazów, ale zwraca uwagę na dźwięki, zapachy i dotyk. Dzięki tym zmysłom może skupić się na otaczającym świecie i również doświadczać przyrody. Kontakt z naturą uczy uważności, ale tylko wtedy gdy człowiek znajdzie czas, aby na chwilę się zatrzymać, a następnie skupi się na tym co dzieje się wokół niego, a później doceni małe, drobne sprawy.

Wśród przyrody łatwiej odnaleźć wewnętrzny spokój, opanować emocje oraz zachować równowagę w codziennym życiu. 

Dlaczego warto dbać o to co nas otacza? 

    Dbanie o otaczające nas środowisko jest istotne, ponieważ wpływa to jakość naszego życia. Czyste powietrze, zadbane parki, lasy i rzeki sprawiają, że możemy się czuć lepiej i cieszyć się zdrowiem. Troska o przyrodę pomaga chronić rośliny i zwierzęta, które są częścią naszego świata i już zwykłe, codzienne nawyki przynoszą efekty. Oszczędzanie wody i energii, segregowanie odpadów, korzystanie z toreb wielokrotnego użytku, dbanie o porządek wokół siebie pomagają chronić przyrodę. 

Kontakt z naturą pozwala odpocząć, wyciszyć się, odzyskać siły. Tak więc troska o środowisko to dbanie o nas samych i o przyszłe pokolenia. Trzeba zapamiętać, że świat wokół nas jest wspólnym dobrem i jego przyszłość zależy od naszych codziennych wyborów. 


sobota, 27 czerwca 2026

Dzień Ochrony Środowiska i relacja z naturą, która nie wymaga patrzenia. Rozmowy, w których osoba niewidząca odczuwa bliskość przyrody, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard

 

 

Natura, którą można poczuć bez patrzenia

 

            Mówi się, że przyroda jest piękna. Ale piękno to nie tylko to, co widać. Natura jest pełna dźwięków, zapachów i faktur, które można poczuć całym ciałem. Dla osoby niewidomej to nie metafora – to codzienne doświadczenie. Wystarczy chwila ciszy na zewnątrz, żeby zrozumieć, że przyroda komunikuje się z nami na wiele sposobów jednocześnie.

Osoba bez wzroku odbiera otoczenie tak samo jak każdy – tylko innymi kanałami. Zapach mokrej trawy, chłód powietrza po deszczu, wibracje kroków na różnym podłożu. To nie jest gorsze poznawanie świata. To po prostu inne, często bardziej uważne. Kiedy wzrok nie filtruje wrażeń, inne zmysły stają się wyraźniejsze.

Natura jest obecna w codziennym życiu osoby z dysfunkcją wzroku tak samo jak w życiu każdego innego człowieka. Nie trzeba jej widzieć, żeby ją czuć. Nie trzeba jej widzieć, żeby ją rozumieć. I nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby być jej bliżej.

 

Dźwięki przyrody jako sposób orientowania się w świecie

 

            Słuch to jeden z tych zmysłów, które potrafią narysować przestrzeń bez użycia oczu. Śpiew ptaków rankiem mówi, że drzewo jest blisko, że jest cień, że jest życie. Szum liści podpowiada, skąd wieje wiatr. Odległy plusk wody znaczy, że fontanna jest po lewej, a nie po prawej.

Osoba niewidząca rozpoznaje po dźwiękach nie tylko to, co jest wokół niej, ale też porę roku. Wiosną słychać coraz więcej głosów ptaków, latem – brzęczenie owadów, jesienią – szelest suchych liści pod nogami. Każda pora roku ma swój akustyczny charakter, który jest doskonale czytelny bez patrzenia.

Dźwięki dają poczucie miejsca. Kiedy stoisz w parku i słyszysz kilkanaście różnych odgłosów naraz, możesz złożyć z nich obraz otoczenia. To nie jest wyobraźnia – to prawdziwa informacja, przekazywana przez środowisko w sposób, który nie wymaga wzroku.

 

Zapachy, które budują kontakt z otoczeniem

 

            Zapach to chyba najbardziej bezpośredni zmysł. Nie można go zignorować, nie można go odfiltrować tak jak dźwięk. Kiedy powietrze niesie zapach mokrej ziemi po deszczu, wiadomo, że coś się zmieniło – nawet jeśli nic nie widać. Ten zapach jest konkretny, rozpoznawalny i wyraźnie związany z przyrodą.

Osoba bez wzroku rozpoznaje przez nos zmiany w naturze bardzo dokładnie. Zapach trawy skoszonej tego samego dnia różni się od zapachu trawy, która schnie już drugi dzień. Zapach sosny różni się od zapachu lipy. Zapach powietrza przed burzą jest inny niż po niej. To wszystko można wyczuć bez patrzenia.

Z zapachami wiążą się też emocje i wspomnienia. Zapach bzów może przywołać konkretne miejsce z dzieciństwa. Zapach ogniska – letni wieczór z rodziną. Zapach siana – wakacje u babci na wsi. Natura przez zapach wchodzi w głąb człowieka i zostaje tam na długo.

 

Dotyk jako sposób poznawania natury

 

            Kiedy osoba niewidoma dotknie kory drzewa, nie tylko czuje chropowatą powierzchnię. Czuje też, czy jest mokra czy sucha, ciepła czy zimna, czy jest żywa czy martwa. Dotyk daje konkretne informacje, których nie można zignorować ani pomylić. To jest fizyczne poznawanie świata takim, jaki jest.

Kontakt z roślinami przez dotyk to doświadczenie, które nie ma odpowiednika w opisie słownym. Liść paproci jest inny niż liść dębu – inaczej ułożony, inaczej sprężysty, inaczej reaguje na dotyk. Trawa jest inaczej szorstka niż mech. Piasek jest inaczej sypki niż ziemia w lesie. Te różnice są dostępne dla każdego, kto wyciągnie rękę.

Wiatr na twarzy, słońce na dłoniach, wilgotne powietrze przy stawie – to wszystko jest formą kontaktu z naturą przez ciało. Osoba z dysfunkcją wzroku korzysta z tych wrażeń tak samo jak wszyscy, a może nawet bardziej świadomie, bo nie ma nic, co mogłoby odciągnąć uwagę.

 

Codzienność, w której można być bliżej natury

 

            Nie trzeba wyjeżdżać w góry ani nad morze, żeby być bliżej natury. Wystarczy otworzyć okno rano. Już w tej jednej chwili do pokoju wchodzi powietrze z zapachem drzew lub kwitnących krzewów, razem z dźwiękami ptaków i szumem wiatru. To jest kontakt z przyrodą dostępny każdego dnia.

Spacer to kolejna codzienna okazja. Osoba niewidząca, idąc chodnikiem przez osiedle, odczuwa różnicę między betonem a trawnikiem pod stopami, słyszy, kiedy mija drzewo, wyczuwa zmiany temperatury powietrza w cieniu. To wszystko jest naturą obecną w zwykłym dniu, bez specjalnych przygotowań.

Chwila na zewnątrz może być krótka, ale wystarczająca. Kilka minut na ławce w parku, postój przy kwitnącym krzaku, przerwa w miejscu, gdzie słychać wodę – to nie wymaga czasu ani planowania. Natura jest dostępna blisko, codziennie, dla każdego.

 

Rozmowy o środowisku, które zaczynają się od doświadczenia

 

            Najlepsze rozmowy o naturze zaczynają się od konkretnego odczucia, nie od teorii. Kiedy ktoś mówi: „wczoraj poczułem, że lipy zaczęły kwitnąć, zanim jeszcze ktokolwiek mi o tym powiedział” – to otwiera rozmowę w sposób, który angażuje wszystkich. Takie zdanie pochodzi z doświadczenia, a nie z książki.

Osoba bez wzroku dzieli się tym, co odczuwa, i to sprawia, że rozmowa staje się pełniejsza. Kiedy jeden opisuje, jak to wygląda, a drugi opowiada, jak to pachnie i jak to brzmi. Razem budują obraz otoczenia, którego żadne z nich nie miałoby samodzielnie. Taka wymiana spostrzeżeń to coś wartościowego.

Rozmowy o środowisku naturalnym nie muszą być poważne ani naukowe, żeby były ważne. Mogą zaczynać się od prostego: „słyszałeś dziś te sikory?” albo „czułeś, jak pachniało po tym deszczu?”. Takie pytania łączą ludzi przez wspólne odczucie, bez względu na to, czy rozmówca widzi, czy nie.

 

Troska o środowisko jako element codziennych wyborów

 

            Dbanie o środowisko nie polega na wielkich akcjach ani głośnych wydarzeniach. Najwięcej znaczą proste, codzienne wybory: oszczędzanie wody, segregowanie odpadów, zabieranie ze sobą śmieci i nie pozostawianie śladów w naturze. To drobne gesty, które są dostępne dla każdego – niezależnie od sprawności.

Osoba niewidząca podejmuje te same decyzje co wszyscy. Wyłącza wodę podczas mycia zębów. Wrzuca butelkę do właściwego pojemnika. Nie wyrzuca śmieci tam, gdzie nie powinna. Te gesty są drobne, ale razem tworzą coś większego – nawyk uważności wobec otoczenia.

Zmiana zaczyna się od małych kroków. To zdanie brzmi banalnie, ale jest prawdziwe. Każda decyzja, nawet ta z pozoru nieistotna, ma znaczenie, kiedy powtarza ją milion ludzi. Troska o środowisko to nie jednorazowy gest. To styl myślenia, który wchodzi w nawyk i przynosi wymierne korzyści dla przyrody.

 

Ciastka Dr Gerard jako część spokojnego spotkania

 

            Przy takich rozmowach dobrze jest mieć coś w ręce, Nie dlatego, że to konieczne, ale dlatego, że wspólna chwila z herbatą i czymś słodkim ma swoją atmosferę. Ciastka Dr Gerard pojawiły się na stoliku zupełnie naturalnie – ktoś je przyniósł, ktoś otworzył i nagle rozmowa stała się nieco spokojniejsza.

Nie ma w tym nic skomplikowanego. Ciastko to po prostu element spotkania. Coś, co jest pod ręką, kiedy rozmowa się przeciąga, kiedy trzeba chwilę poczekać na właściwe słowo, kiedy cisza jest w porządku i nie trzeba jej wypełniać. Takie chwile mają swoją wartość.

 

Natura jako coś, co daje spokój i równowagę

 

            Kontakt z naturą uspokaja. To nie jest opinia tylko tych, którzy ją widzą. Szum drzew, oddech chłodnego powietrza, zapach trawy – to wszystko działa na człowieka, niezależnie od tego, czy ma sprawny wzrok czy nie. Natura nie pyta, jakim zmysłem ją odbierasz. Po prostu jest.

Osoba bez wzroku korzysta z natury na swój sposób – i ten sposób jest pełnowartościowy. Może nawet bardziej świadomy, bo wymaga uwagi skierowanej do wewnątrz i na zmysły, które często ignorujemy, zajęci patrzeniem. Uważność na dźwięki, zapachy i odczucia fizyczne to coś, czego można się od osób niewidomych nauczyć.

Wartość uważności wobec natury jest dostępna dla każdego. Wystarczy zatrzymać się na chwilę i posłuchać. Poczuć powietrze. Dotknąć kory drzewa. Natura odpowie.

 

Dlaczego warto dbać o to, co nas otacza

 

            Troska o środowisko daje coś konkretnego: zachowanie tego, co sprawia, że świat jest do życia. Czyste powietrze, dźwięki przyrody, zapach lasu – to wszystko istnieje dlatego, że ktoś podjął właściwe decyzje. I zniknie, jeśli nikt ich nie podejmie.

Nie trzeba wielkich działań, żeby mieć wpływ. Wystarczy robić to, co jest w zasięgu ręki: ograniczyć śmieci, nie marnować tego, co mamy, zwracać uwagę na drobiazgi. To są małe kroki, które może zrobić każdy, bez względu na swoje możliwości.

Relacja z naturą to coś, co wraca. Kiedy dbamy o otoczenie, ono odpowiada – zapachami, dźwiękami, odczuciami, które trudno zastąpić czymkolwiek innym. To nie jest filozofia. To po prostu prawda, którą można sprawdzić wychodząc na zewnątrz i zatrzymując się na chwilę w ciszy.

piątek, 26 czerwca 2026

Dzień savoir vivre i zachowanie, które sprawiają, że czujemy się swobodnie. Spotkania, w których życie bez wzroku nie wyklucza komfortu bycia wśród innych, a chwilę dopełniają ciastka DR Gerard

Komfort bycia razem zaczyna się od prawdziwych zachowaj. To stwierdzenie oznacza że prawdziwa bliskość, bezpieczeństwo i swoboda w relacji romantycznej, ale też przyjacielskiej nie wynikają z wielkich gestów czy kosztownych atrakcji. Buduje się je w codziennym, zwyczajnym życiu poprzez drobne, powtarzalne i przewidywalne zachowania, które dają drugiej osobie poczucie pewności. Oto kilka takich prostych zachowań, które tworzą ten komfort. Uważne słuchanie czyli skupienie się na partnerze, kiedy mówi o swoim dniu, bez rozpraszania się telefonem czy przerywania. Drobne akty troski takie jak podanie kubka ulubionej kawy, przykrycie kocem, gdy zaśnie, czy pamiętanie o małych szczegółach z jego życia. Swoboda bycia sobą czyli poczucie bezpieczeństwa, akceptacja że nie musicie być idealni. To komfort swobodnego płakania, śmiania się, a nawet pokazywania swoich słabości bez obawy o ocenę czy wyśmianie. Uważność na drugiego człowieka to świadoma obecność i okazywanie szacunku w codziennych kontaktach. Polega na odłożeniu rozpraszaczy na przykład telefonu, słuchaniu bez oceniania i próbie zrozumienia emocji rozmówcy. To codzienne akty empatii budujące trwałe relacje. Przejawia się ona w konkretnych sytuacjach na przykład utrzymujesz kontakt wzrokowy i nie przerywasz, pozwalając drugiej osobie dokończyć myśl. Wsparcie w emocjach zamiast mówić nie przejmuj się, starasz się wczuć w sytuację rozmówcy i przyjąć jego perspektywę. Małe gesty zauważasz że ktoś w twoim otoczeniu na przykład kolega z pracy, partner jest zmęczony, pytasz jak możesz pomóc lub proponujesz wspólne spędzenie czasu. Szacunek do czasu oznacza że jesteś punktualny, a kiedy umawiasz się na spotkanie poświęcasz danej osobie 100% swojej uwagi. Słowa i ton głosu są fundamentem kultury bycia, ponieważ decydują o tym jak nasz komunikat jest odbierany przez innych. Słowa wyrażają treść to co mówimy, natomiast ton głosu nadaje im emocjonalny kontekst i znaczenie to jak je wypowiadamy. Wysoka kultura osobista w tym zakresie opiera się na kilku kluczowych zasadach na przykład odpowiedni dobór słów czyli kultura słów. To używanie form grzecznościowych takich jak dzień dobry, dziękuję, przepraszam. Kulturalny człowiek wystrzega się wulgaryzmów i wyrażeń raniących uczucia innych. Życzliwy ton głosu jest to legalne spokojne i opanowanie brzmienia. Nawet w sytuacjach spornych czy trudnych, spokojny ton tonuje emocje i świadczy o szacunku do rozmówcy. Zbyt głośny lub protekcjonalny ton jest odbierany jako agresja lub lekceważenie. Spójność przekazu oznaczają że te dwa elementy muszą współgrać. Jeśli wypowiadasz mile słowa, ale używasz przy tym sarkastycznego lub chłodnego tonu oznacza że odbiorca wyczuję nieszczerość. Sławomir nakazuje dostosować zarówno słownictwo jak i siłę głosu do otoczenia na przykład inaczej rozmawiamy w bibliotece, a inaczej na stadionie. Gesty które sprawiają że ktoś czuję się pewniej, to świadoma lub podświadoma mowa ciała, która wysyła sygnały do mózgu o sile kontroli i spokoju nad sytuacją. Z psychologicznego punktu widzenia działa to w obie strony, nasze ciało wpływa na to jak myślimy i jak się czujemy tak zwane ucieleśnienie. Oto kilka głównych obszarów mowy ciała które pomagają poczuć się pewniej. Unikanie garbienia się i krzyżowania rąk. Zamiast tego wyprostowane plecy i ramiona lekko ściągnięte do tyłu. Odsłonięcie klatki piersiowej i brzucha komunikuje mózgowi brak zagrożenia. Świadoma gestykulacja dłońmi to używanie rąk do podkreślenia swoich słów sprawia że wypowiedź staje się bardziej przekonująca, a my sami czujemy większy wpływ na rozmowę. Panowanie nad mikroruchami, zamiast nerwowego stukania palcami i dotykania twarzy czy zabaw włosami bo to zdradza stres, warto dążyć do stabilnych spokojnych ruchów. Sytuacje w których łatwo o niezręczność to chodzi o sytuację w których łatwo odnieść obrażenia oraz kontuzje i urazy. Samo słowo zręczność oznacza sprawność fizyczną lub spryt więc w języku polskim nie mówi się o odnoszeniu zręczności. Sytuacje w których łatwo o uraz na przykład upadek oraz skręcenie i złamanie to chwilę nieuwagi i nagłego przeciążenia organizmu. Najczęstsze sytuacje ryzykowne to brak rozgrzewki to nagłe przejście do intensywnego wysiłku fizycznego na zimne mięśnie i stawy oznacza kontuzję. Pośpiech i nieuwaga oznacza bieganie po schodach oraz chodzenie po nierównym terenie szczególnie w nieodpowiednim obuwiu też grozi kontuzją. Używanie ostrych narzędzi lub wchodzenie na niestabilne drabiny i krzesła bez asekuracji oznacza że takie sytuacje też mogą się źle skończyć. Rozmowy budujące swobodną atmosferę to dialogi w których uczestnicy czują się bezpiecznie i są wolni od skrępowania i nie obrabiają się negatywnej oceny. Zamiast sztywnych zasad oznacza to że dominuje w nich naturalność i zaufanie oraz szczera wymiana myśli. Brak oceniania oznacza że uczestnicy akceptują swoje odmienne zdania i nie krytykują się wzajemnie. Każdy ma szansę się wypowiedzieć a słuchanie jest równie ważne jak mówienie. Bycie sobą bez potrzeby udowadniania oznacza życie w pełnej zgodzie ze swoimi wartościami i autentycznymi uczuciami bez marnowania energii, na dopasowanie się do oczekiwań innych. To wewnętrzna wolność w której twoja wartość jest nienaruszalna i nie zależy od aprobaty otoczenia. Zgoda na własne nie wiem i ograniczenia oznacza że przestajesz kreować się na eksperta we wszystkim. Pozwalasz sobie na słabości oraz błędy i szczere przyznanie się do niewiedzy bez strachu przed oceną. Ciastka jako część swobodnego spotkania to sformułowanie oznacza włączenie lekkich oraz słodkich przysmaków do menu na przykład ciastka dr Gerard podczas niezobowiązującego oraz swobodnego spotkania na przykład ze znajomymi i luźnych warsztatów czy popołudniowej kawy. Zamiast ciężkiego i pełnego posiłku gospodarz lub uczestnicy stawiają na przekąski które można łatwo jeść na stojąco lub podczas rozmowy bez użycia sztućców. Zazwyczaj tego typu słodki kącik obejmuje oprócz słodyczy dr Gerard, mini babeczki i makaroniki oraz małe ciasteczka. Na takich stołach też można znaleźć owoce na przykład winogrona, truskawki czy cząstki arbuza są one często podawane na wykałaczkach. Możemy też mieć przekąski do chrupania takie jak orzechy w karmelu, mini bezy czy precelki w czekoladzie oraz pyszne chrupiące słodycze dr Gerard. Takie rozwiązanie tworzy luźną atmosferę oraz pozwala gościom swobodnie się przemieszczać i sprzyja integracji oraz idealnie wpisując się w klimat spotkań przy kawie, herbacie lub winie. Kultura bycia w działaniu to inaczej praktyczny wymiar kultury osobistej i etykiety. Oznacza to że nie ogranicza się ona jedynie do znajomości zasad takich jak wiedza, jak prawidłowo podać dłoń czy używać sztućców ale objawia się w codziennych naturalnych zachowaniach i szacunku okazywanym innym ludziom. Przejawia się ona w konkretnych sytuacjach. Dbanie o dobre rzeczy oznacza docenianie codziennych często niedostrzeganych gestów oraz nawyków i chwil. To uważność na małe sukcesy oraz mikro radości i relację które budują fundament naszego życia. Warto o nie dbać z kilku kluczowych powodów oraz buduje długoterminowe szczęście z perspektywy psychologii to właśnie suma małych pozytywnych doświadczeń a nie pojedyncze Wielkie wydarzenia w największym stopniu wpływa na nasze ogólne zadowolenie z życia.

czwartek, 25 czerwca 2026

Dzień Leniwych Spacerów i ruch, który daje odpoczynek. Spotkania, w których osoba niewidząca czerpie przyjemność z prostych chwil na świeżym powietrzu, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard

   Wstęp

   Kiedy słyszymy słowo „ruch”, wielu osobom przychodzą do głowy treningi, szybkie marsze, bieganie albo wysiłek, po którym człowiek wraca zmęczony i spocony. Tymczasem istnieje także zupełnie inny rodzaj ruchu. Taki, który nie męczy. Taki, który nie wymaga liczenia kroków, spalonych kalorii ani pokonywania kolejnych kilometrów. To ruch spokojny, łagodny i naturalny. Właśnie taki, jaki kojarzy się z Dniem Leniwych Spacerów.

Dla osoby niewidzącej spacer często staje się czymś znacznie więcej niż tylko przemieszczaniem się z jednego miejsca do drugiego. Jest okazją do spotkania z otoczeniem, do wsłuchania się w świat i do odpoczynku od codziennych obowiązków. Nie liczy się wtedy cel podróży. Ważna jest sama droga.

 

   Spacer jako sposób na odpoczynek od codzienności

   Są dni, kiedy człowiek ma wrażenie, że wszystko dzieje się zbyt szybko. Telefon dzwoni, obowiązki czekają, a lista spraw do załatwienia wydaje się nie mieć końca. W takich chwilach spokojny spacer może stać się najlepszym sposobem na odzyskanie równowagi.

Osoba bez wzroku nie doświadcza spaceru przez oglądanie krajobrazów. Nie zatrzymuje się po to, by podziwiać widoki. Nie oznacza to jednak, że taki spacer jest uboższy. Wręcz przeciwnie. Jest po prostu inny.

   Kiedy wychodzę z domu i stawiam pierwsze kroki na chodniku, nie zastanawiam się, jak daleko zajdę. Nie sprawdzam czasu. Nie planuję rekordów. Czuję pod stopami nawierzchnię, słyszę otoczenie i pozwalam sobie na zwykłe bycie w ruchu.

Tempo nie ma większego znaczenia. Można iść szybko. Można iść wolno. Można zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w dźwięki otaczającego świata. Spacer nie jest wyścigiem. Nikt nie wręcza medali za pierwsze miejsce. Najważniejsza jest chwila. To właśnie ona pozwala odpocząć od codzienności. Czasem wystarczy przejść kilkaset metrów, aby poczuć różnicę. Powietrze wydaje się świeższe, myśli stają się spokojniejsze, a napięcie powoli ustępuje miejsca odprężeniu. W takich momentach człowiek przypomina sobie, że nie wszystko musi być wykonywane szybko. Nie każda chwila wymaga pośpiechu. Są sytuacje, kiedy warto po prostu wyjść z domu i pozwolić sobie na leniwy spacer.

 

   Ruch, który nie męczy, tylko uspokaja

   Spokojny spacer ma w sobie coś kojącego. Rytm kroków działa niemal jak muzyka. Lewa noga. Prawa noga. Lewa. Prawa. Powtarzalność ruchu uspokaja myśli i pomaga się wyciszyć. Nie trzeba wtedy analizować problemów ani planować kolejnych dni. Wystarczy iść.

   Osoba z dysfunkcją wzroku bardzo często odbiera spacer przede wszystkim poprzez ruch własnego ciała. Każdy krok daje informację o podłożu. Inaczej brzmi chodnik, inaczej ścieżka parkowa, a jeszcze inaczej mostek nad niewielkim strumieniem. Takie doświadczenia sprawiają, że spacer staje się czymś niezwykle namacalnym. Nie trzeba widzieć otoczenia, aby odczuwać jego obecność. Czasem wystarczy lekki podmuch wiatru na twarzy albo zmiana temperatury powietrza. Wystarczy usłyszeć własne kroki odbijające się od ściany budynku, aby wiedzieć, że właśnie mijamy zabudowania. To ruch, który nie męczy. To ruch, który uspokaja. Nie wymaga specjalnego przygotowania ani sportowej kondycji. Nie wymaga również żadnych osiągnięć. Wystarczy kilka spokojnych minut. Dla wielu osób właśnie taki spacer staje się najprostszą formą relaksu.

 

   Dźwięki otoczenia jako przewodnik w przestrzeni

   Osoby widzące często korzystają przede wszystkim ze wzroku. Dla osoby niewidzącej ogromną rolę odgrywa słuch.

   Świat jest pełen dźwięków. Niektóre są głośne i wyraźne. Inne delikatne i niemal niezauważalne. Podczas spaceru można usłyszeć szum przejeżdżających samochodów, odgłos otwieranych drzwi, śmiech dzieci, szczekanie psa, śpiew ptaków albo szelest liści poruszanych przez wiatr. Każdy z tych dźwięków niesie informację. Dzięki nim osoba bez wzroku orientuje się w przestrzeni i buduje w swojej wyobraźni obraz otoczenia. Jeśli po lewej stronie słychać ruch uliczny, wiadomo gdzie znajduje się jezdnia. Jeżeli z przodu dochodzi echo własnych kroków, można przypuszczać, że znajduje się tam budynek lub ściana. Jeżeli nagle pojawia się otwarta przestrzeń, zmienia się sposób rozchodzenia dźwięku. Wielu niewidomych korzysta również z czegoś, co nazywamy echolokacją.

Brzmi to tajemniczo, ale zasada jest dość prosta. Człowiek wydaje dźwięk – czasem jest to stuknięcie białej laski, czasem kliknięcie językiem lub pstryknięcie palcami, a czasem po prostu odgłos kroków. Następnie słucha, jak ten dźwięk wraca z otoczenia. Na podstawie odbicia można rozpoznać obecność przeszkody, budynku, przejścia lub większej otwartej przestrzeni. Oczywiście nie jest to tak dokładne jak wzrok. Jednak pozwala uzyskać wiele cennych informacji. Dzięki temu przestrzeń zaczyna „mówić”. Nie słowami. Mówi poprzez echo, pogłos, szelest i dźwięki codzienności. Osoba niewidząca uczy się tego języka przez całe życie. Im więcej spaceruje, tym lepiej go rozumie.

 

   Zapachy, które towarzyszą spacerowi

   Jeżeli dźwięki są przewodnikiem, to zapachy stają się drogowskazami.

   Podczas spaceru można zauważyć, że powietrze zmienia się niemal tak samo często jak otoczenie. Przechodząc obok piekarni, czuje się aromat świeżego pieczywa. W pobliżu kawiarni pojawia się zapach kawy. A w parku można wyczuć wilgoć trawy, woń drzew i nagrzanej ziemi. Po deszczu powietrze pachnie zupełnie inaczej niż podczas upalnego dnia. Osoba z dysfunkcją wzroku bardzo często wykorzystuje takie informacje do rozpoznawania miejsc. Niektóre punkty można zapamiętać właśnie dzięki charakterystycznemu zapachowi. Nie trzeba widzieć budynku, aby wiedzieć, że jest się w jego pobliżu. Czasem wystarczy aromat pieczonych ciastek, świeżo skoszonej trawy albo zapach pobliskiej kwiaciarni. Zapach buduje doświadczenie spaceru równie mocno jak dźwięk. Tworzy wspomnienia. Po latach człowiek może nie pamiętać konkretnej daty ani szczegółów wydarzenia, ale wystarczy znajoma woń, aby wróciły emocje związane z tamtym miejscem. To niezwykłe, jak silnie zapach potrafi połączyć teraźniejszość z przeszłością.

 

   Bycie tu i teraz podczas ruchu

   W codziennym życiu często myślimy o tym, co było albo o tym, co będzie. Rozważamy dawne rozmowy. Martwimy się przyszłością. Planujemy kolejne dni. Spacer pomaga wyrwać się z tego schematu.

   Kiedy człowiek skupia się na oddechu i rytmie kroków, łatwiej mu być tu i teraz. Osoba niewidząca często doświadcza tego bardzo naturalnie. Brak bodźców wzrokowych sprawia, że większą uwagę zwraca się na dźwięki, temperaturę powietrza, ruch własnego ciała i odczucia płynące z otoczenia. Każdy krok staje się częścią chwili obecnej. Każdy oddech przypomina, że właśnie trwa ten moment. Nie wczoraj. Nie jutro. Teraz. Spacer pomaga się zatrzymać, nawet jeśli jednocześnie jesteśmy w ruchu. To pozorny paradoks. Idziemy przed siebie, a jednocześnie zwalniamy. Poruszamy się, ale wewnętrznie odpoczywamy. Dlatego tak wielu ludzi wraca ze spaceru spokojniejszych niż przed wyjściem z domu.

 

   Spotkania, które zaczynają się od wspólnego wyjścia

   Jedną z najpiękniejszych rzeczy związanych ze spacerami jest to, że bardzo często stają się one początkiem spotkania. Nie trzeba organizować wielkiego wydarzenia. Nie trzeba planować tygodniami. Czasem wystarczy zwykłe pytanie – Może przejdziemy się kawałek? I nagle okazuje się, że zwyczajny spacer zamienia się w czas spędzony razem. Osoba niewidząca uczestniczy w takich spotkaniach równie naturalnie jak każdy inny. Oczywiście czasem potrzebna jest pomoc przy przejściu przez ruchliwą ulicę albo podczas poruszania się w nieznanym miejscu, ale sama obecność ograniczeń wzroku nie odbiera radości ze wspólnego wyjścia. Wręcz przeciwnie. Spacer sprzyja rozmowom. Kiedy siedzimy naprzeciw siebie przy stole, często skupiamy się na tym, co powiedzieć. Czasem pojawia się niezręczna cisza. Zdarza się, że ktoś zerka na telefon albo rozprasza się czymś innym. Podczas spaceru wygląda to inaczej. Ruch sprawia, że rozmowa płynie swobodniej. Słowa pojawiają się naturalnie. Nie ma presji. Nie trzeba patrzeć sobie w oczy. Nie trzeba zastanawiać się nad każdym zdaniem. Po prostu idzie się razem i rozmawia. Dla osoby bez wzroku takie spotkania mają jeszcze jeden wymiar. Można wspólnie doświadczać przestrzeni. Ktoś zwróci uwagę na odgłos fontanny. Ktoś inny usłyszy muzykę dobiegającą z oddali. Jeszcze ktoś zauważy charakterystyczny zapach piekarni.

W ten sposób spacer staje się wspólnym przeżyciem. Nie chodzi o to, kto widzi więcej. Nie chodzi o to, kto zna drogę. Liczy się obecność. Liczy się rozmowa. Liczy się poczucie, że obok jest drugi człowiek.

   W takich chwilach łatwo zauważyć, że najlepsze spotkania nie wymagają wielkich atrakcji. Wystarczy trochę czasu i chęć bycia razem. Czasem właśnie podczas spokojnego spaceru padają najważniejsze słowa. Czasem wtedy rodzą się najlepsze pomysły. A czasem po prostu można razem pomilczeć. I to również jest wartościowe. Bo nie każdą bliskość trzeba wypełniać słowami.

 

   Spokojne chwile po spacerze

   Każdy spacer kiedyś się kończy. Wracamy do domu, zamykamy drzwi i odkładamy kurtkę albo laskę w znajome miejsce. Jednak coś pozostaje. Pozostaje spokój wewnętrzny. Pozostaje przyjemne zmęczenie. Pozostaje poczucie, że dobrze było wyjść. Po powrocie człowiek często siada wygodnie w fotelu albo przy stole. Nie ma już potrzeby pośpiechu. Rozmowy stają się spokojniejsze. Myśli przestają biegać we wszystkich kierunkach. To szczególny rodzaj odpoczynku. Nie jest to zmęczenie po ciężkiej pracy fizycznej. Nie jest to wyczerpanie po treningu. To raczej stan lekkiego wyciszenia.

Jakby organizm powiedział – Dziękuję. Tego właśnie potrzebowałem.

Osoba z dysfunkcją wzroku odczuwa takie chwile bardzo podobnie jak każdy inny człowiek. Po spacerze łatwiej usiąść z kubkiem herbaty. Łatwiej wsłuchać się w ciszę mieszkania. Łatwiej cieszyć się zwyczajnymi rzeczami. Często właśnie wtedy wracają wspomnienia z niedawnego wyjścia. Przypomina się śpiew ptaków. Przypomina się chłodniejszy podmuch wiatru. Przypomina się zabawna rozmowa z przyjacielem albo członkiem rodziny. To wszystko tworzy atmosferę spokoju. Atmosferę, której tak bardzo brakuje w świecie pełnym pośpiechu. Nie trzeba wiele. Czasem wystarczy kilkadziesiąt minut na świeżym powietrzu, aby cały dzień nabrał nieco łagodniejszego rytmu.

 

   Ciastka Dr Gerard jako część wspólnego odpoczynku

   Po spacerze często przychodzi moment na coś prostego i przyjemnego. Kubek kawy, herbata, szklanka chłodnego napoju. I coś małego do przekąszenia. W wielu domach właśnie wtedy na stole pojawiają się ciastka. Nie jako główny punkt spotkania. Nie jako najważniejszy temat rozmowy. Po prostu jako część chwili. Tak samo mogą pojawić się ciastka Dr Gerard.

Leżą na talerzyku pomiędzy filiżankami. Ktoś sięga po jedno. Ktoś inny bierze kolejne. Rozmowa toczy się dalej. Nikt się nie spieszy. Po spacerze nawet zwykłe spotkanie przy stole nabiera innego charakteru. Powietrze wydaje się spokojniejsze. Głosy są łagodniejsze. Człowiek ma wrażenie, że czas płynie trochę wolniej. Osoba niewidząca doświadcza takich chwil przede wszystkim przez atmosferę. Przez głosy bliskich. Przez zapach świeżo zaparzonej kawy. Przez ciepło kubka trzymanego w dłoniach. Przez znajome odgłosy domu. Ciastka stają się jednym z elementów tego obrazu budowanego przez zmysły inne niż wzrok. Nie dominują. Nie wysuwają się na pierwszy plan. Są po prostu częścią wspólnego odpoczynku. Tak jak rozmowa. Tak jak śmiech. Tak jak cisza pomiędzy zdaniami. Czasem właśnie takie najprostsze chwile zapamiętujemy najlepiej. Nie dlatego, że wydarzyło się coś niezwykłego. Ale dlatego, że było nam po prostu dobrze.

 

   Spacer jako coś, co można powtarzać każdego dnia

   Jedną z największych zalet spacerów jest ich prostota. Nie trzeba kupować specjalnego sprzętu. Nie trzeba zapisywać się do klubu. Nie trzeba czekać na wyjątkową okazję. Spacer można odbyć niemal każdego dnia. Nawet krótki. Nawet bardzo spokojny. Osoba bez wzroku może korzystać z takich chwil regularnie. Wystarczy dobrze znana okolica. Znana trasa. Znajome dźwięki. Znane zapachy. Dzięki temu spacer staje się częścią codzienności. Taką małą przerwą od obowiązków. Takim momentem oddechu pomiędzy kolejnymi zajęciami. Co ciekawe, codzienny spacer nigdy nie jest dokładnie taki sam. Jednego dnia słychać więcej ptaków. Innego dnia pojawia się wiatr. Jeszcze innego można usłyszeć dzieci wracające ze szkoły albo odległy dźwięk kosiarki. Zmieniają się zapachy. Zmienia się temperatura powietrza. Zmieniają się ludzie spotykani po drodze. Każde wyjście przynosi coś nowego. A jednocześnie pozostaje znajome środowisko, otoczenie. To właśnie sprawia, że spacer nie nudzi się nawet wtedy, gdy wybieramy tę samą trasę. Dla osoby z dysfunkcją wzroku takie regularne spacery mają dodatkową wartość. Pomagają utrzymywać kontakt z otoczeniem. Pozwalają ćwiczyć orientację przestrzenną. Dają poczucie samodzielności. Ale przede wszystkim przynoszą zwyczajną przyjemność. Nie trzeba zdobywać szczytów. Nie trzeba pokonywać rekordowych dystansów. Nie trzeba niczego udowadniać. Wystarczy wyjść z domu. Reszta wydarzy się sama.

 

   Dlaczego warto czasem zwolnić i wyjść na spacer

   Żyjemy w czasach, które bardzo często zachęcają do pośpiechu. Mamy być szybsi. Bardziej skuteczni. Bardziej zajęci. Czasem można odnieść wrażenie, że odpoczynek stał się czymś, co trzeba sobie najpierw zasłużyć. Tymczasem człowiek potrzebuje równowagi. Potrzebuje chwil, podczas których nie musi niczego osiągać. Nie musi niczego udowadniać. Nie musi nigdzie zdążyć. Właśnie dlatego warto czasem zwolnić i wyjść na spacer. Spokojny ruch daje więcej, niż mogłoby się wydawać. Pomaga uporządkować myśli. Pozwala odetchnąć świeżym powietrzem. Uspokaja rytm dnia. Przynosi chwilę wytchnienia. Dla osoby niewidzącej spacer może być również okazją do pełniejszego kontaktu z otoczeniem. Świat odbierany przez słuch, dotyk, zapach i ruch potrafi być niezwykle bogaty. Każdy krok niesie nowe informacje. Każdy dźwięk opowiada fragment historii miejsca. Przestrzeń staje się czymś żywym. Czymś, czego można doświadczać bez pośpiechu. Dzień Leniwych Spacerów przypomina o czymś bardzo prostym. Nie każdy ruch musi prowadzić do celu. Nie każdy krok musi być częścią planu. Czasem warto iść tylko po to, żeby iść. Czasem warto wyjść tylko po to, żeby pobyć chwilę na świeżym powietrzu. Czasem warto spotkać się z bliskimi, porozmawiać, a później usiąść przy stole z herbatą, kawą i kilkoma ciastkami. Bez pośpiechu. Bez presji. Bez konieczności osiągania czegokolwiek. Bo właśnie w takich prostych chwilach często kryje się najwięcej spokoju. A spokój jest dziś jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie możemy sobie nawzajem podarować. Dlatego warto od czasu do czasu otworzyć drzwi, zrobić pierwszy krok i pozwolić sobie na leniwy spacer. Może nie zmieni całego świata. Ale bardzo możliwe, że choć na chwilę zmieni nasz dzień na lepszy.


DZIEŃ PRZYJACIELA I RELACJE, KTÓRE BUDUJĄ CODZIENNOŚĆ. SPOTKANIA, W KTÓRYCH OSOBA NIEWIDZĄCA DOŚWIADCZA BLISKOŚCI DRUGIEGO CZŁOWIEKA, A ROZMOWIE TOWARZYSZĄ CIASTKA DR GERARD.

  

1.     Przyjaźń, która zaczyna się od prostych rozmów.

Zacznę, jak „prawdziwy Polak” marudząc. Kiedyś było prościej, łatwiej. Ludzie byli dla siebie milsi. Pomagali sobie. Nie to co teraz. Nie zgodzę się z tymi słowami. Wszystko zależy od Nas. Od tego czego oczekujemy po relacji, jaką nawiązujemy. Czy jesteśmy szczerzy, autentyczni, czy węszymy interes, czy chcemy zrobić deal.

Jako dzieci byliśmy otwarci na innych, teraz też możemy być. Jako osoba niewidoma poznawanie ludzi i tworzenie relacji, mam utrudnione. Ale sobie radzę. Osoby w pełni sprawne również czasem mają problem z nawiązywaniem znajomości. Spotykam się ze znajomymi, robię zakupy, jeżdżę komunikacją publiczną. Mam łatwość nawiązywania rozmowy. Nie szukam trudnych tematów i nie wymądrzam się. Staram się odbierać sygnały jakie wysyła mój rozmówca. Uścisk dłoni na dzień dobry, łagodny ton głosu, spokój lub niepokój w głosie, oddech i drżenie głosu, urywanie rozmowy, odwracanie się na pięcie.

Łatwiej nawiązać relację, gdy ktoś Nas sobie przedstawi. Rozmowa może dotyczyć dzielenia zainteresowań ze wspólnym znajomym. Potem rozmowa już płynie swoim biegiem. Jeżeli od razu nie znajdziecie wspólnego języka, to nic. Bliskie relacje potrzebują czasu. Kilku spotkań, kilku rozmów.

 

2.     Codzienność, która wzmacnia relacje. 

Nowe znajomości, aby stały się bliższymi relacjami wymagają cierpliwości. Szczerych rozmów, otwartości. Osobiście wolę spacery niż zatłoczone miejsca. Czuję się pewniej wiedząc, że nasza rozmowa nie będzie przerywana przez innych. Albo że stracę z radaru mojego rozmówcę i zacznę rozmowę z kimś obcym lub ze ścianą. Osoby niewidzące wiedzą, o czym mówię. Relację nawiązuję z ludźmi, których często widuję. Nawet każdego dnia. Codzienność, zwykłe chwile, wspólne zajęcia. To cementuje znajomość.

Rozmowa to dialog co najmniej dwóch osób, nie prowadźmy monologu. Słuchajmy rozmówcy, okazujmy zainteresowanie. Mam problem z przeskakiwaniem z tematu na temat. Muszę się pilnować, ponieważ innych może to irytować.

 

3.     Słuchanie jako podstawa dobrej relacji.

Słyszenie a słuchanie. Niby to samo a jednak dla mnie to dwie różne czynności. Słyszenie, czyli odbieranie dźwięków za pomocą zmysłu słuchu i nie zwracanie uwagi na rozmowę i rozmówcę. Słuchanie to nawiązanie rozmowy, gdzie każdy ma prawo zabrać głos, przedstawić swój punkt widzenia i argumenty. Słuchanie to okazywanie szacunku drugiemu człowiekowi. Słuchanie buduje zaufanie.  Niewidomi słuchają nie tylko słów, zdań. W czasie rozmowy skupiamy się na innych sygnałach docierających do nas. Głos jego tempr, ton. Sposób wypowiadania się spokojny, zrelaksowany, tempo. Gestykulacja, może nie zauważymy jej ale odbieramy ruchy, drżenie powietrza wywoływana przez ręce rozmówcy. Odgłosy wydobywające się spod naszych stóp podpowiadają nam czy rozmówca stoi spokojnie czy nerwowo przebiera nogami.

 

4.     Obecność, która daje poczucie bezpieczeństwa.

Dla mnie bliskość drugiego człowieka jest bardzo ważna. Świadomość obecności drugiej osoby uspokaja mnie. Czuję się wtedy pewniej. Nie musimy prowadzić wielogodzinnych rozmów. Możemy być w tym samym miejscu, w ciszy przy kawie czy herbacie i ciasteczku. Będąc razem w jednym miejscu odczuwamy temperaturę ciała, możemy wsłuchiwać się w oddech, docierają do nas odgłosy związane z ruchem rąk, nóg. Może to nieeleganckie ale nawet pociąganie nosem. To daje nam świadomość bycia razem. Mi to wystarczy abym poczuł się bezpieczniej. Nie jestem sam.

 

5.     Zaufanie, które rośnie z czasem.

Zaufanie nie przychodzi od razu. To proces. Na początku jest rozmowa, potem kolejne i kolejne i kolejne. Aż nadchodzi moment, że nie prosząc otrzymujesz wsparcie, pomocne ramię. Tak było w moim przypadku. Kiedyś poznałem koleżankę, założyliśmy swoje rodziny. Utrzymujemy kontakty towarzyskie, udało nam się nawet wyjechać razem nad morze. Dzieci były małe, poszliśmy wszyscy na zachód słońca. Wracając z plaży kobiety wzięły dzieci za rękę. Ja straciłem pewność siebie i poczułem niepokój. Wtedy kolega zaproponował, że mnie poprowadzi do oświetlonych ulic. Nie prosiłem go, nie zdążyłem nawet pomyśleć. To była jego inicjatywa. Podał pomocną rękę. W ten sposób wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi. Mamy do siebie i naszych rodzin pełne zaufanie.  Nasza przyjaźń, nasze relacje są bezcenne.

 

6.     Rozmowy, które zostają w pamięci.

Rozmowy tak jak rozmówcy zostają w naszej pamięci. Często w zwykłej, luźnej rozmowie przy kawce i ciasteczku padnie jakaś obietnica. A słowo ciałem się stanie. Rozmawiałem kiedyś z przyjaciółmi o przemeblowaniu. Gdy przyszedł ten dzień, a ja niestety byłem w szpitalu. Chłopaki nie zawiedli. Tak jak obiecali, przyszli i pomogli. Dziękuję im za to. Dlatego nie powinno się lekceważyć słów. Emocje jaki towarzyszyły tej rozmowie a potem, gdy koledzy pomogli, mieszały się. Euforia, radość, szczęście, duma, poczucie bycia częścią czegoś wielkiego. Wiem, że nigdy nie zostanę sam.

Jestem osobą niedowidzącą i mam sporo niedoskonałości i ograniczeń. Staram się nie ukrywać swoich myśli. Dzielę się ze znajomymi moimi troskami i radością. Gdy coś mnie przerasta proszę o pomoc. Myślę, że nie powinniśmy się bać dzielić z bliskimi swoimi myślami. Burza mózgów przynosi dobre rozwiązania.  

 

7.     Spotkania bez planu, które są najważniejsze.

Takie spontaniczne spotkania dla mnie to norma. Gdy spotykam moich przyjaciół, to zawsze zapraszam na kawusię. Nie zawsze się uda ale warto próbować. Podobnie mają moi znajomi, łapią za telefon i zapraszają do siebie na grilla, albo świeże ciasto. Nie wymagamy scenariusza ani planu scenografii. Spotkanie w galerii, w sklepie czy telefon wystarczy żeby za chwilę już być razem. W obecnych czasach, sklep jest na każdym rogu. Można tam kupić przekąski słodkie lub słone, coś do picia. Nie potrzebujemy kawioru francuskiego szampana. Bliskość i relacje ze znajomymi są najważniejsze. W dodatku do takiego spotkania nie potrzebujemy wizyty w salonie kosmetycznym, u fryzjera czy nowej kreacji. Spędzając czas na wspólnym wyjeździe nie boimy pokazać się w dresach i bez makijażu. Nawet zaraz po wstaniu.

 

8.     Ciastka dr Gerard jako część wspólnego czasu.

Jak wcześniej pisałem, że w pełni się akceptujemy. Nie udajemy, nie gramy kogoś innego. Jeśli lubimy samochody to o nich rozmawiamy, jeśli lubimy kawę to ją pijemy, jeśli lubimy ciastka dr Gerard to znajdziesz je na talerzyku leżącym na stole obok cukru i mleczka do kawy. Czasem na stole może się znaleźć cukier trzcinowy. Ciasto bezglutenowe to już codzienność. Spotykamy się w stałym gronie, razem biesiadujemy, tańcujemy, grillujemy a przede wszystkim wspieramy się.

 

9.     Przyjaźń, która nie zależy od sposobu widzenia świata.

Jak można wywnioskować z mojego tekstu, lubię ludzi, lubię nawiązywać trwałe relacje. Chętnie spotykam się z przyjaciółmi i jestem otwarty na nowe znajomości. Jestem osobą niewidomą ale niestereotypową. Często proszę o pomoc w remontach, w przenoszeniu mebli albo w komunikacji publicznej. Dlatego nie mam problemu z „zagadaniem” nieznajomego. To są krótkie rozmowy nie rodzą się relacje. Jednak w ten sposób poznałem kilku wartościowych ludzi. Jednak zawsze pamiętajmy o starych znajomych. Dbajmy aby w naszym towarzystwie dobrze się czuli. Bądźmy szczerzy, dzielmy się emocjami. Wśród przyjaciół zapominam, że nie widzę. Że jestem niepełnosprawny.  Utrwalajmy te relacje. Pielęgnujmy je.

 

10. Dlaczego warto mieć obok kogoś bliskiego. 

Napiszę to po mojemu. Jestem zwierzęciem stadnym i ciągnie mnie do ludzi. Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, w której jestem sam. Bez rodziny, bez przyjaciół. Nie chodzi mi o to, że ktoś musi mi pomóc z meblami czy remontem. Dla mnie drugi człowiek to wsparcie, bliskość, rozmowa, poczucie bezpieczeństwa, emocje. Dla mnie drugi człowiek to zastrzyk świeżego powietrza. Przyjaciel dla mnie jest niczym słońce dla roślin albo woda dla ryb.