niedziela, 24 maja 2026

Dzień Bibliotekarza i Bibliotek i miejsce, w którym słowo ma szczególne znaczenie. Rozmowy, w których osoba niewidząca odkrywa świat książek podczas wspólnego poczęstunku ciastkami Dr Gerard

 

 

Biblioteka jako miejsce, które można poczuć inaczej

 

            Biblioteka to miejsce, które można odbierać zupełnie inaczej niż tylko wzrokiem. Kiedy wchodzi tam osoba niewidząca, od razu wyczuwa ciszę, która ma swój własny charakter. To nie jest pusta cisza, bo słychać w niej miękkie kroki ludzi, ciche przesuwanie krzeseł, spokojne oddechy osób pochylonych nad historiami. Każdy dźwięk układa się w mapę przestrzeni, dzięki której osoba bez wzroku odnajduje się naturalnie i bez pośpiechu. W bibliotece nie trzeba patrzeć, żeby poczuć, że jest się w miejscu pełnym słów. To przestrzeń spokoju, skupienia i wyciszenia, w której można po prostu być, słuchać i chłonąć atmosferę, która sama w sobie przypomina początek opowieści.

 

Słowo jako główne narzędzie poznawania świata

 

            Dla osoby niewidzącej słowo jest czymś więcej niż tylko zbiorem liter. To narzędzie, dzięki któremu można poznawać świat w pełni i bez ograniczeń. Kiedy ktoś nie widzi, każde zdanie staje się jak mały przewodnik, który prowadzi przez miejsca, emocje i wydarzenia. Słowo opisuje to, czego nie da się zobaczyć, ale można poczuć. To ono buduje w wyobraźni obrazy, które są równie żywe jak te oglądane wzrokiem. Treść staje się przestrzenią, w której rodzą się kolory, ruch i atmosfera. Słowo zastępuje obraz, ale nie odbiera niczego z doświadczenia – wręcz przeciwnie, pozwala przeżywać historie głęboko i bardzo osobiście. Dzięki językowi osoba bez wzroku może wędrować po świecie opowieści tak samo swobodnie jak każdy inny czytelnik.

 

Audiobooki i czytniki jako dostęp do książek

 

            Dzięki współczesnej technologii osoba z dysfunkcją wzroku może korzystać z książek tak samo swobodnie jak każdy inny czytelnik. Audiobooki pozwalają słuchać historii w domu, w drodze, podczas spaceru albo w chwilach odpoczynku. Wystarczy założyć słuchawki i już można przenieść się do innego świata. Czytniki z funkcją odczytu głosowego pomagają wybierać tytuły, przeglądać katalogi i wracać do ulubionych fragmentów bez potrzeby patrzenia na ekran. To proste narzędzia, które otwierają drzwi do bogatej literatury w wygodny sposób. Książki istnieją dziś w wielu formach: jako nagrania dźwiękowe (audiobooki), tekst w formie elektronicznej (ebooki) oraz książki brajlowskie drukowane pismem punktowym. Od dłuższego czasu książki są też wydawane w formie dźwiękowej, tzw. superprodukcje. Dzięki temu osoba niewidoma może wybrać sposób, który najbardziej jej odpowiada. Technologia nie zastępuje książek – ona po prostu sprawia, że są bliżej i łatwiej po nie sięgnąć.

 

Słuchanie jako sposób przeżywania historii

 

            Dla osoby niewidzącej słuchanie książek jest czymś bardzo naturalnym, jak dla osoby widzącej czytanie książek drukowanych. To właśnie głos lektora staje się przewodnikiem po całej opowieści. Lektor potrafi mówić spokojnie, kiedy historia tego potrzebuje, a innym razem przyspieszyć, by pokazać napięcie. Czasem robi krótką pauzę, która pozwala poczuć emocje jeszcze mocniej. Podczas słuchania historia nie jest tylko dźwiękiem – ona naprawdę dzieje się w wyobraźni. Każde słowo tworzy obrazy, których nie trzeba widzieć, aby je przeżyć. Osoba bez wzroku odbiera książkę całym sobą: słuchem, emocjami, skupieniem. Słuchanie pozwala wejść w świat bohaterów tak głęboko, jakby siedziało się tuż obok nich lub było się uczestnikiem w słuchanej książce. To pełne, prawdziwe doświadczenie, w którym opowieść żyje w rytmie głosu i wyobraźni.

 

Rozmowy o książkach jako sposób dzielenia się doświadczeniem

 

            Kiedy osoba niewidząca kończy słuchać książkę, często pojawia się potrzeba, by o tym opowiedzieć. Rozmowa pozwala uporządkować emocje, nazwać to, co poruszyło, i usłyszeć, jak inni odebrali tę samą historię. Wymiana wrażeń jest naturalnym przedłużeniem czytania. Osoba niewidoma dzieli się tym, co usłyszała: tonem lektora, napięciem w głosie, momentami, które szczególnie zapadły w pamięć. Inni opowiadają o swoich odczuciach, tworząc wspólną przestrzeń do refleksji. Takie rozmowy nie mają formy dyskusji czy oceny, to spokojne spotkanie ludzi, których połączyła ta sama opowieść. Dzięki temu książka żyje dłużej, a przeżycia stają się czymś, co można współdzielić, nawet jeśli każdy odbiera historię na swój własny sposób.

 

Bibliotekarz jako osoba, która pomaga odnaleźć właściwą historię

 

            W bibliotece bardzo ważną rolę odgrywa bibliotekarz. To ktoś, kto nie tylko zna książki, ale też potrafi słuchać i zrozumieć potrzeby drugiego człowieka. Dla osoby z dysfunkcją wzroku rozmowa z bibliotekarzem jest często pierwszym krokiem do znalezienia odpowiedniej historii. Bibliotekarz pomaga przejść przez katalog, podpowiada, które tytuły są dostępne w formie audiobooków lub ebooków i cierpliwie tłumaczy, jak do nich dotrzeć. To kontakt oparty na zaufaniu i życzliwości. Osoba niewidząca może spokojnie zapytać, poprosić o wskazówkę, a nawet opowiedzieć, jakich emocji szuka w kolejnej książce. Dzięki takiej rozmowie biblioteka staje się miejscem otwartym, przyjaznym i naprawdę dostępnym. To właśnie człowiek sprawia, że droga do literatury jest prostsza i bardziej naturalna.

 

Spotkania, w których książki stają się pretekstem do rozmowy

 

            Spotkania wokół książek mają w sobie coś wyjątkowego. Ludzie przychodzą, żeby porozmawiać o tym, co ostatnio czytali lub słuchali, ale rozmowa bardzo szybko zaczyna płynąć dalej. Książka jest tylko początkiem, delikatnym impulsem, który otwiera drzwi do wspomnień, emocji i codziennych historii. Atmosfera takich spotkań jest spokojna, naturalna i pełna ciepła. Każdy może powiedzieć coś od siebie, bez pośpiechu i bez oceniania. Osoba niewidząca wnosi swoje doświadczenie słuchania, opowiada o głosie lektora, o emocjach, które pojawiły się podczas słuchania, o chwilach, które szczególnie zapadły w pamięć. Inni dzielą się swoimi przeżyciami. W ten sposób książki stają się mostem między ludźmi, a rozmowa płynie swobodnie, jakby wszyscy znali się od dawna.

 

Ciastka Dr Gerard jako część wspólnego czasu przy rozmowie

 

            Podczas spotkań, w których ludzie rozmawiają o książkach, często pojawiają się drobne elementy, które tworzą ciepłą atmosferę. Jednym z nich są ciastka Dr Gerard. Leżą na stole obok herbaty czy kawy i stają się czymś, po co można sięgnąć między jednym zdaniem a drugim. Nie odciągają uwagi od rozmowy, nie są jej tematem – po prostu towarzyszą chwilom spokoju. Ich obecność sprawia, że spotkanie staje się bardziej swobodne, jakby wszyscy byli u siebie. Osoba niewidząca również sięga po nie naturalnie, kierując się zapachem, dotykiem i gestami innych. Ciastka są tłem, małym dodatkiem, który pomaga poczuć, że rozmowa o książkach to nie tylko wymiana myśli, ale też wspólne bycie razem przy czymś prostym i przyjemnym.

 

Świat książek dostępny bez patrzenia

 

            Osoba niewidząca może w pełni doświadczać świata książek, nawet jeśli nie widzi ich okładek ani ilustracji. Literatura otwiera się przed nią przez słuch i wyobraźnię, które razem tworzą bardzo bogaty obraz historii. Każde słowo staje się impulsem do budowania własnych scen, miejsc i emocji. To, co inni widzą oczami, osoba bez wzroku odczuwa wewnętrznie – przez rytm zdań, ton głosu lektora i własne skojarzenia. Książki dostępne w formie audiobooków, ebooków czy książek brajlowskich sprawiają, że nie ma żadnych barier w sięganiu po nowe tytuły. Nie trzeba patrzeć, aby przezywać przygody, wzruszenia czy napięcie. Świat literatury jest otwarty dla każdego, a wyobraźnia potrafi stworzyć obrazy równie żywe jak te widziane wzrokiem.

 

Dlaczego warto rozmawiać o książkach

 

            Rozmowy o książkach mają w sobie coś, co trudno znaleźć gdzie indziej. Kiedy dzielimy się historiami, które nas poruszyły, otwieramy przed innymi kawałek własnego świata. Opowiadamy o emocjach, które pojawiły się podczas słuchania lub czytania, o momentach, które zostały w pamięci, o bohaterach, którzy stali się nam bliscy. Dzięki temu lepiej rozumiemy siebie i innych. Rozmowa pozwala spojrzeć na tę samą historię z różnych stron i odkryć w nim coś nowego. To także sposób na budowanie relacji – spokojnych, naturalnych, opartych na słuchaniu. Wspólne przeżywanie treści sprawia, że książka nie kończy się na ostatnim zdaniu. Ona trwa dalej, w słowach, które wypowiadamy, i w bliskości, która rodzi się między ludźmi.

Światowy Dzień Pieczenia i kuchnia jako przestrzeń znana bez patrzenia. Rozmowy, w których osoba z dysfunkcją wzroku porusza się pewnie wśród codziennych czynności, a na stole pojawiają się ciastka Dr Gerard

 

Światowy Dzień Pieczenia i kuchnia jako przestrzeń znana bez patrzenia. Rozmowy, w których osoba z dysfunkcją wzroku porusza się pewnie wśród codziennych czynności, a na stole pojawiają się ciastka Dr Gerard

Kuchnia jako miejsce, które można zapamiętać ciałem

Światowy Dzień Pieczenia kojarzy się z ciepłem, spokojem i czasem spędzonym razem. Wiele osób myśli wtedy o domu, rozmowach i zapachu czegoś dobrego. Kuchnia staje się miejscem spotkania. Nie zawsze trzeba ją widzieć, żeby dobrze ją znać. Dla osoby niewidomej kuchnia może być przestrzenią bardzo bliską. Może być miejscem, po którym porusza się pewnie i spokojnie.

Kuchnię można zapamiętać całym ciałem. Osoba bez wzroku wie, gdzie stoi stół, gdzie jest blat i w której szafce leżą miski. Wie też, ile kroków trzeba zrobić do zlewu. Takiej wiedzy nie zdobywa się od razu. Ona przychodzi z czasem. Każdy ruch powtarza się wiele razy. Dzięki temu ciało zaczyna pamiętać drogę. Pewność bierze się właśnie z doświadczenia.

 Codzienne czynności wykonywane bez zastanowienia

W kuchni wiele czynności dzieje się bez zastanowienia. Sięgnięcie po kubek, łyżkę albo talerz może być szybkie i pewne. Osoba niewidoma nie musi za każdym razem pytać, gdzie coś leży. Jeśli przedmioty mają swoje stałe miejsce, łatwo je odnaleźć. Porządek pomaga, ale najważniejsza jest praktyka.

Ręka sama trafia do odpowiedniej szuflady. Stopa wie, gdzie kończy się dywanik. Dłoń rozpoznaje krawędź blatu. To nie jest magia. To codzienność. Osoba z dysfunkcją wzroku uczy się przestrzeni inaczej. Nie patrzy, ale słucha, dotyka i zapamiętuje. Po pewnym czasie kuchnia staje się dla niej tak zwyczajna, jak dla innych osób droga z pokoju do łazienki.

 Dotyk jako sposób kontrolowania procesu pieczenia

Dotyk ma w kuchni ogromne znaczenie. To on mówi, czy ciasto jest za suche, za mokre, czy właśnie takie, jak trzeba. Palce wyczuwają grudki, miękkość i gładkość. Dłonie sprawdzają, czy masa dobrze się połączyła. Ręce często wiedzą więcej, niż mogłoby się wydawać.

Osoba z dysfunkcją wzroku może kontrolować pieczenie przez dotyk. Nie chodzi o dotykanie gorących rzeczy. Chodzi o bezpieczne sprawdzanie tego, co można poznać rękami. Ciasto ma swoją wagę, lepkość i sprężystość. Kiedy jest dobrze wyrobione, dłonie to czują. Ruchy stają się spokojne. Nie są nerwowe ani przypadkowe. Są takie, jakby ręce same pamiętały, co robiły wiele razy wcześniej.

 Zapach jako informacja o tym, co dzieje się w piekarniku

Bardzo ważny jest też zapach. W pewnym momencie z piekarnika zaczyna płynąć ciepła woń wypieku. To sygnał, że coś się zmienia. Najpierw zapach jest delikatny. Potem staje się mocniejszy. Osoba niewidoma potrafi rozpoznać te etapy. Wie, kiedy trzeba być bardziej uważną. Zapach daje informację, której nie trzeba widzieć.

Dla osoby bez wzroku zapach może być jak zegar. Mówi, że ciasto już pracuje w piekarniku. Mówi, że w kuchni dzieje się coś dobrego. Daje poczucie pewności. Oczywiście potrzebny jest też czas i ostrożność, ale nos pomaga zauważyć zmiany. To pokazuje, że świat można odbierać na wiele sposobów.

 Dźwięki kuchni jako dodatkowe wskazówki

W kuchni ważne są również dźwięki. Mieszanie ciasta ma swój odgłos. Łyżka uderza o miskę. Mikser pracuje równo albo zmienia tempo. Piekarnik cicho szumi. Czasem słychać kliknięcie pokrętła, zamknięcie szafki albo szelest papieru. Dla wielu osób są to zwykłe dźwięki w tle. Dla osoby z dysfunkcją wzroku mogą być wskazówkami.

Słuch pomaga kontrolować sytuację. Można usłyszeć, czy mikser pracuje spokojnie. Można zauważyć, że woda zaczęła się gotować. Można rozpoznać, że ktoś wszedł do kuchni albo przesunął krzesło. Takie sygnały tworzą obraz miejsca, choć nie jest to obraz widziany oczami. To obraz zbudowany z dźwięków, zapachów i dotyku.

 Rozmowy, które towarzyszą wspólnemu gotowaniu

Pieczeniu często towarzyszą rozmowy. W kuchni można mówić o zwykłych sprawach. O szkole, pracy, pogodzie albo planach na weekend. Można też milczeć przez chwilę i po prostu być razem. Osoba niewidoma uczestniczy w takich rozmowach naturalnie. Nie stoi z boku. Nie jest tylko gościem. Jest częścią tego, co dzieje się przy stole i przy blacie.

Wspólne gotowanie nie musi być wielkim wydarzeniem. Czasem ktoś miesza składniki, ktoś podaje miskę, ktoś nastawia wodę. Padają krótkie zdania. „Podaj proszę łyżkę”. „Tu jest talerz”. „Zaraz wyjmujemy”. Nie ma w tym napięcia. Jest zwyczajność. To właśnie ona daje poczucie bliskości.

Bycie razem bez potrzeby tłumaczenia każdego ruchu

Najlepsze są takie chwile, w których nie trzeba tłumaczyć każdego ruchu. Osoba z dysfunkcją wzroku wie, co robi. Inni też to wiedzą. Nikt nie poprawia jej bez potrzeby. Nikt nie mówi ciągle, żeby uważała. Oczywiście bezpieczeństwo jest ważne, ale nadmierna pomoc może przeszkadzać. Swoboda pojawia się wtedy, gdy jest zaufanie.

W takiej kuchni wszystko dzieje się naturalnie. Ktoś sięga po talerzyki. Ktoś nalewa herbatę. Ktoś odsuwa krzesło, a ktoś inny pyta, czy można już usiąść. Każdy ma swoje miejsce i swoje zadanie. Nie trzeba robić z tego wielkiej sprawy. Właśnie wtedy wspólny czas jest najspokojniejszy.

Ciastka Dr Gerard jako część tej codziennej przestrzeni

Na stole pojawiają się ciastka Dr Gerard. Nie są najważniejsze, ale dobrze pasują do tej chwili. Można je podać obok domowego wypieku albo wtedy, gdy ciasto jeszcze się piecze. Są częścią spotkania. Towarzyszą rozmowie, śmiechowi i spokojnemu byciu razem.

Takie drobne rzeczy tworzą atmosferę. Ktoś sięga po ciastko. Ktoś mówi, że herbata już gotowa. Ktoś zaczyna kolejną historię. Nie trzeba tego planować. To dzieje się samo. Ciastka są po prostu na stole, tak jak kubki, talerzyki i ciepłe słowa. Stają się tłem codziennej bliskości.

Kuchnia jako miejsce samodzielności i pewności siebie

Kuchnia może być miejscem samodzielności. Osoba bez wzroku może przygotować wiele rzeczy sama. Może znaleźć potrzebne przedmioty, połączyć składniki i zadbać o porządek. Każda taka czynność buduje pewność siebie. Pokazuje, że niezależność nie zawsze wygląda głośno i wyjątkowo. Czasem jest cicha. Czasem polega na tym, że ktoś po prostu robi herbatę, piecze ciasto albo nakrywa do stołu.

To ważne, żeby widzieć w tym codzienność. Osoba niewidoma nie musi za każdym razem udowadniać, że sobie radzi. Ona po prostu żyje, działa i uczy się przestrzeni po swojemu. Kuchnia jest jednym z miejsc, gdzie to dobrze widać. A właściwie czuć, słychać i rozumieć.

Dlaczego warto zaufać swoim zmysłom

Światowy Dzień Pieczenia może przypominać, że pieczenie nie jest tylko o jedzeniu. Jest też o zmysłach, pamięci i relacjach. Dotyk pomaga sprawdzić ciasto. Zapach mówi, co dzieje się w piekarniku. Dźwięki podpowiadają, gdzie coś jest i co się właśnie dzieje. Dzięki nim osoba z dysfunkcją wzroku może czuć się pewnie.

Warto zaufać swoim zmysłom. Nie wszystko trzeba zobaczyć, żeby to dobrze poznać. Świat można odkrywać rękami, nosem i uszami. Można go zapamiętać przez ruchy, zapachy i dźwięki. Doświadczenie daje spokój. A kuchnia, nawet bez patrzenia, może stać się miejscem znanym, bezpiecznym i pełnym dobrych chwil.

 

 

Święto konwalii i codzienność, w której wiosna daje o sobie znać. Spotkania, w których osoby z dysfunkcją wzroku rozpoznają zmiany w porach roku podczas wspólnego poczęstunku przy ciastkach Dr Gerard.

 

Święto konwalii i codzienność, w której wiosna daje o sobie znać. Spotkania, w których osoby z dysfunkcją wzroku rozpoznają zmiany w porach roku podczas wspólnego poczęstunku przy ciastkach Dr Gerard.

Wiosnę czuję się za nim, o niej się pomyśli. Kalendarzowe rozpoczęcie wiosny zaczynamy 21 marca. Jednak w marcu jak w garncu raz jest ciepło raz jest zimno. Bardzo rzadko odczuwamy letnią pogodę. Dlatego miesiąc maj jest tym miesiącem, w którym widać jak naprawdę wygląda wiosna. Osoby z dysfunkcją wzroku nie widzą, ale bardzo dobrze rozpoznaje oznaki zbliżającej się wiosny lub trwającej wiosny. Osoby, które mają dobry wzrok bardzo dobrze widzą rozkwitające drzewa czy zieleniejącą trawę, natomiast osoby niewidome wyczuwają te zmiany całkiem inny sposób. To nie znaczy, że gorzej, a nawet powiedziałabym, że lepiej.

Zapach konwalii, jako pierwszy znak wiosny.

Konwalia majowa jest jednym z najbardziej wyrazistych symboli nadchodzącej wiosny oraz pełni maja, kojarzoną z odrodzeniem, świeżością i delikatnością. Jej pojawienie się w lasach i ogrodach na przełomie kwietnia i maja zwiastuje ostateczne nadejście ciepłych dni.

Oto kluczowe aspekty konwalii, jako zwiastuna wiosny: Symbolika: Konwalie oznaczają „powrót do szczęścia” i są symbolem nadziei, czystości, niewinności oraz odrodzenia. Majowy znak: Tradycyjnie konwalia jest kojarzona z 1 maja (Dzień Konwalii) i stanowi motyw przewodni majówki. Zapach i wygląd: Roślina wyróżnia się intensywnym, słodkim zapachem oraz charakterystycznymi, białymi, dzwoneczkowatymi kwiatami zebranymi w grona. Magiczna moc: Dawniej wierzono, że konwalie przynoszą szczęście, chronią przed złymi duchami i przyciągają powodzenie. Zastosowanie:, Jako kwiaty cięte, konwalie są popularnym elementem wiosennych bukietów, które wprowadzają do wnętrz świeżość i zapach lasu. Warto pamiętać, że choć konwalia jest piękna i pachnąca, jest rośliną trującą. Warto również wiedzieć, że w Polsce objęta jest częściową ochroną gatunkową – dziko rosnących konwalii nie należy zrywać w lasach.

Dźwięki, które pomagają rozpoznać zmianę pory roku.

Nikt chyba nie zaprzeczy, że zimą czujemy na twarzy chłodny wiatr, mróz. Kiedy rozpoczyna się wiosna docierają do nas promienie słoneczne, które ogrzewają nasze dłonie, twarzy? Kiedy ranek budzi się słychać za oknem śpiew ptaków. Dzień rozpoczyna się o wcześniejszej porze, po prostu wcześnie robi się jasno. Dni są coraz dłuższe. Osoby niewidome przy pysznych ciastkach Dr Gerard, mogą przysłuchiwać się odgłosom ptasich śpiewów oraz delikatnych szeptów drzew.

Dotyk, jako sposób poznawania świata bez obrazu.

Tak jak wcześniej już wspominałam, wiosną czujemy inaczej. To odbieramy świat inaczej. Co to znaczy? Po prostu czujemy ciepłe powietrze, promienie słoneczne kropka nawet, kiedy deszcz pada jest to deszcz przyjemny. Osoby niewidome bardzo często dotykają zielonych młodych liści, zielonej trawy czy wyrastających pierwszych stokrotek. W ten sposób poznają jak wygląda i jak pachnie wiosna kropka Nie trzeba widzieć, nie potrzeba żadnych obrazów wystarczy dotyk, węch oraz słuch.

Codzienność, która zmienia się wraz z porą roku.

Moglibyśmy przytaczać wiele różnic pomiędzy poszczególnymi porami roku kropka takie przykładowe jesienią poranek Wita nas często zachmurzonym niebem, szarością. Pod stopami słychać szelest liści, które pospadały z drzew. Latem wszystko jest już rozwinięte i pachnie wieloma zapachami. Zimą pod stopami słyszymy jak skrzypi śnieg, na twarzy czujemy mróz. A wiosną odczuwamy lekki ciepły powie wiatru. Mamy o wiele więcej chęci do spacerów o poranku i innych czynności aktywnych.

Spotkania, w których po prostu można być razem.

Nikt tak nie wiąże ludzi jak wspólne plany kropka a najlepsze plany to takie, które są bez planu. Róbmy coś spontanicznie. Kiedy widzimy, że za oknem świeci słońce, zadzwonimy po swoich znajomych i zaproponujmy spacer wśród rozwijających się drzew i śpiewu ptaków. Weźmy ze sobą ciastka Dr Gerarda i cieszmy się nadchodzącą piękną pogodą. Rozmawiajmy o wszystkim i o niczym. Po prostu bądźmy razem.

Stół, jako bezpieczna i znajoma przestrzeń.

Stół to symbol rodziny

 Stół to symbol rozmów, spotkań przy pysznej kawie i ciastkach Dr Gerard. Stół to bezpieczna przystań, przy której czujemy się stabilnie i pewnie. Nie ma domu bez stołu i nie ma stołu bez domu.

Ciastka Dr Gerard, jako część wspólnego doświadczenia.

Doświadczenie to nic innego jak wiedza, którą nabywamy przez lata. Doświadczenie to rozmowy, a jak rozmowy to dobrym towarzystwie, z fajnymi ludźmi i oczywiście żeby nigdy nie brakowało pysznych przekąsek w formie ciastek Dr Gerard. Przy takich smakołykach od razu inaczej prowadzi się rozmowę. Wymieniamy się swoimi doświadczeniami w życiu, ale także swoimi spostrzeżeniami, Co do asortymentu Dr Gerard.

Wiosna dostępna wszystkim zmysłami.

Chyba nie ma piękniejszej pory roku jak wiosna kropka oczywiście wszystkie są piękne, ale wiosną zaczyna się od nowa życia. Przyroda budzi się z głębokiego snu kropka wszystko dookoła się w zielenieje, czuć zapachy rozkwitające kwiatów i innych roślin oraz słychać odgłosy śpiewających ptaków. Tylko na wiosnę można usłyszeć koncerty, które daruję nam ptaki. Nie musimy mieć obrazu, aby to wszystko zobaczyć. Możemy wiosnę poczuć innymi zmysłami. Możemy wiosnę usłyszeć, możemy wiosnę powąchać oraz możemy wiosnę po prostu dotknąć.

Dlaczego takie momenty zostają na długo.

W swojej codziennej bieganinie zapominamy o drobnych rzeczach. Brakuje nam czasami czasu na to, aby stanąć na chwilę i popatrzeć, co dzieje się wokół nas a ci, co nie widzą po prostu zatrzymać się i posłuchać, co się dzieje wokół nas. Wiosna to przepiękny czas na odnowę, realizacji swoich planów, na odbudowę czegoś, co być może po drodze zepsuliśmy. Warto na wiosnę poczuć ją całym sobą cieszyć się, że znów kwitną kwiaty, drzewa oraz że znów słychać śpiew ptaków. Przyroda pokazuje nam jak żyć. Tylko czasami trzeba znaleźć chwilę czasu, aby jej się przyjrzeć i jej posłuchać. Takie chwile zostaną bardzo długo w naszej pamięci. Chwila ciszy, w której usłyszymy śpiew ptaków, szum drzew i poczujemy ciepłe promienie słońca na swej twarzy dodadzą nam siły. A może dodadzą nam nadziei, którą gdzieś po drodze zgubiliśmy. Cieszmy się każdym dniem i czujmy to wszystko, co się dzieje wokół nas swoim sercem. Cieszmy się tymi chwilami i dziękujmy za nie, a przy okazji schrupmy pyszne ciastko Dr Gerard.

Dzień bez komputera i chwila oddechu bez technologii. Czas wyciszenia, w którym osoba niewidząca skupia się na obecności drugiego człowieka, dzieląc się chwilą i ciastkami dr Gerard.

Cisza po wyłączeniu urządzeń to dla współczesnego człowieka rzadkie nowe doświadczenie, oznaczające przejście od ciągłego przebodźcowania do głębokiej regeneracji. Oznacza wyciszenie wewnętrznego szumu u wolnienie od lęku strachu przed pominięciem i dopaminowego uzależnienia co pozwala ponownie słyszeć własne myśli, odczuwać spokój oraz zwiększyć uważność na otoczenie i relację. Wyłączenie ekranów smartfona, telewizora przerywa stały dopływ dopaminy, co początkowo może powodować niepokój, ale ostatecznie obniża poziom stresu. Słyszenie ciszy jako dźwięku, naukowcy odkryli że mózg przetwarza ciszę jako rzeczywiste zjawisko, a nie tylko brak dźwięku. Cisza staje się pewnym bodźcem, który potrafi wybrzmiewać działając kojąco. Technologia jako współczesne wsparcie, z którego można na chwilę zrezygnować, oznacza traktowanie narzędzi cyfrowych takich jak smartfony, aplikacje jako ułatwiaczy życia, a nie jego nadrzędnego celu. To świadome wykorzystywanie technologii do zwiększania produktywności czy dostępności z jednoczesną zdolnością do na przykład wyłączania powiadomień i spaceru bez telefonu do higieny psychicznej. Technologia to narzędzie nie cel. Narzędzia takie jak sztuczna inteligencja, aplikacje do planowania czy smartfony mają ułatwiać prace i codzienne zadania, a nie dyktować tempo życia. Świadoma rezygnacja oznacza okresowe wyłączanie się z sieci, aby odciążyć umysł, oraz zmniejszyć przebodźcowanie i poprawić koncentrację. Nie jest to całkowite odrzucenie technologii, lecz kontrola nad czasem spędzonym przed ekranem. Współczesne technologie wspomagające na przykład w pracy zdalnej i ułatwienia dla osób z niepełnosprawnościami powinny zwiększać niezależność, ale użytkownik powinien zachować kontrolę nad tym kiedy z nich korzysta. Balans w erze cyfrowej umożliwia czerpanie korzyści z nowinek technologicznych, oraz zachowując jednocześnie przestrzeń na nie cyfrowe życie relację oraz ciszę i refleksję. Powrót do codziennych czynności bez pośpiechu oznacza stopniowe przywrócenie aktywności, i słuchanie swojego ciała aby uniknąć przeciążenia. To proces bezpiecznego odzyskiwania sprawności na przykład po operacji który stawia na regenerację oraz regularność i proste ruchy i unikanie forsowych zadań w pierwszych dniach. Kluczowe aspekty powrotu bez pośpiechu to słuchanie organizmu. Ruchy powinny być płynne i wykonywane w tempie, które nie wywołuje bólu. Stopniowanie trudności zamiast próbować robić wszystko od razu to oznacza że zaczynamy od prostych czynności z czasem zwiększając ich intensywność. Wykorzystywanie pomocy czyli używanie kul i balkoników czy wsparcie innych osób. Rezygnacja z ciężkich prac oznacza że pierwsze dni to unikanie odkurzania i dźwigania oraz długiego gotowania czy prania. Regeneracja psychiczna i fizyczna oznacza powrót do rytuałów na przykład takich jak spokojne jedzenie oraz spacery i kontakt z naturą co pomaga w zdrowiu. Odbieranie świata głównie przez słuch i dotyk oznacza że mózg przetwarza informacje o otoczeniu przede wszystkim poprzez wibracje oraz dźwięki również faktury i nacisk traktując je jako główne źródło wiedzy oraz bezpieczeństwa i komunikacji. Jest to kluczowe dla wczesnego rozwoju oraz budowania relacji i orientacji przestrzennej. Kluczowe aspekcie tego sposoby percepcji to dotyk jako fundament oznacza to pierwszy zmysł, który rozwija się już w życiu płodowym. Zapewnia poczucie bezpieczeństwa oraz świadomość własnego ciała i pozwala na poznawanie faktur i temperatur oraz form. Słuch jako orientacja i komunikacja oznacza że słuch pozwala na lokalizowanie źródła dźwięku oraz odbieranie mowy i rozpoznawanie zagrożeń co jest kluczowe dla orientacji przestrzennej. Dotyk jako fundament to pierwszy zmysł który rozwija się już w życiu płodowym. Rozmowa jako najprostsza forma kontaktu oznacza bezpośrednią i werbalną wymianę myśli, która najszybciej przełamuje bariery czyli budując zaufanie i umożliwia wzajemne zrozumienie. Jest to najbardziej naturalny sposób komunikacji i pozwalający natychmiastowo wyjaśnić nieporozumienia w przeciwieństwie do zapośredniczonych form takich jak sms-y. Rozmowa czyli dialog jest podstawą do budowania bliższych relacji i poznawania drugiej osoby. Wymiana rol charakteryzuje się płynną wymianą rol między nadawcą, a odbiorcą co sprawia że jest naturalną i intuicyjną. Szybkość i bezpośredniość pozwala na natychmiastowe uzyskanie odpowiedzi co jest kluczowe w biznesie czyli w nagłych sytuacjach. Więcej niż słowa w przeciwieństwie do wiadomości tekstowych to rozmowa w szczególnie w twarz angażuje ton głosu i mimikę co ogranicza ryzyko błędnej interpretacji oraz intencji. Krótka niezobowiązująca rozmowa ułatwia nawiązywanie kontaktu na przykład przełamanie lodów w sytuacjach zawodowych i towarzyskich. Obecność która nie wymaga dodatkowych bodźców to bycie obok drugiej osoby w ciszy oraz spokoju i bez pasji na rozmowę i rozrywkę czy działanie. Oznacza to akceptację chwili taką jaka jest bez oceniania i chęci zmiany nastroju. To po prostu spokojne oraz kojące towarzystwo, które daje poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Stół jako miejsce zatrzymania i prostego spotkania oznacza stworzenie przestrzeni dla autentycznej relacji oraz uważności i rozmowy która wykracza poza codzienne tempo życia i wirtualny kontakt. To symbol agalitaryzmu czyli równości i domowego ogniska oraz budowania wspólnoty czyli bycia widzialnym przez drugiego człowieka. Zatrzymanie w pędzie czyli w świecie nieustannego pośpiechu to oznacza że stół staje się gestem symbolicznym, który zmusza do zwolnienia tępa i skupienia się na chwili obecnej. Ciastka dr Gerard jako naturalny element chwili czyli oznaczają traktowanie słodkiej przekąski jako nieodłącznego oraz pozytywnego składnika codziennych rytuałów takich jak kawa i herbata czy chwila relaksu. Sugeruję to celebrację momentu bez poczucia winy czyli często z naciskiem na produkty o prostym i naturalnym składzie. Ciasteczko jest idealnym dodatkiem do przerw w pracy oraz spotkań towarzyskich czy jesiennej kawy, oznacza to podkreślenie i urok danej chwili. Dzień bez komputera można powiedzieć że często nazywanym cyfrowym detoksem to świadoma rezygnacja z używania komputera oraz telefonu i internetu przez 24 godziny w celu regeneracji psychicznej i fizycznej. Pomaga odzyskać równowagę oraz redukcję i stres oznacza to poprawę i jakość snu oraz pozwala odbudować relacje twarzą w twarz z dala od ekranów. Kluczowe aspekty dnia bez komputera oznaczają detoks technologiczny oraz przerwa w ciągłym sprawdzaniu powiadomień oraz maili i social mediów co zmniejsza przebodźcowanie mózgu. Regulacja fizyczna to ulga dla oczu oraz karku i kręgosłupa ponieważ są często przeciążone długim siedzeniem. Dzień bez komputera ogranicza niebieskie światło co poprawia produkcję melatoniny. Dlaczego takie chwile są potrzebne, oznacza refleksję nad wartością specyficznych momentów zarówno tych trudnych jak i pięknych które nadają sens życiu oraz buduje relację lub pozwalają na regenerację. Takie chwile są potrzebne by docenić bliskość oraz odnaleźć sens działań lub przewartościować swoje życie. Oto główne powody dla których takie chwile są potrzebne są to chwile spędzone na rozmowach oraz ciszy czy wspólnej obecności są kluczowe dla pogłębienia więzi z bliskimi. Szczególne momenty na przykład sukcesy i wzruszenia zawsze zostają w sercu.

sobota, 23 maja 2026

Dzień bez komputera

 Dzień bez Komputera i chwila oddechu od technologii

Żyjemy w świecie pełnym ekranów, powiadomień i nieustannego pośpiechu. Komputer, telefon czy tablet towarzyszą nam niemal przez cały dzień – w pracy, w domu, podczas nauki i odpoczynku. Coraz częściej jednak zauważamy, że technologia, choć bardzo potrzebna, potrafi również zmęczyć. Dlatego Dzień bez Komputera staje się wyjątkową okazją, by zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie, jak ważny jest prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem.

Dla wielu osób wyłączenie komputera na kilka godzin może wydawać się trudne. Jesteśmy przyzwyczajeni do sprawdzania wiadomości, przeglądania internetu czy oglądania filmów. Tymczasem czas bez technologii pozwala odzyskać spokój, wyciszyć myśli i zwrócić uwagę na rzeczy, które na co dzień umykają nam w natłoku informacji. To moment, w którym możemy po prostu być „tu i teraz”.

Szczególne znaczenie ma to dla osób niewidomych. Choć nowoczesne technologie są dla nich ogromnym wsparciem i pomagają w codziennym funkcjonowaniu, równie ważna pozostaje obecność drugiego człowieka. Rozmowa, wspólne spędzanie czasu czy zwykły gest życzliwości mają wartość, której nie zastąpi żaden ekran ani aplikacja.

Dzień bez Komputera może być więc okazją do stworzenia przestrzeni pełnej bliskości, spokoju i uważności. Wyobraźmy sobie spokojne popołudnie przy stole, bez telefonów i telewizora. Filiżanka herbaty, rozmowa i małe przyjemności, które budują atmosferę ciepła i bezpieczeństwa. Osoba niewidząca skupia się wtedy nie na bodźcach płynących z technologii, ale na głosie rozmówcy, śmiechu, zapachu świeżo zaparzonej kawy czy smaku ulubionych ciastek.

Takie chwile pokazują, jak ważne są relacje międzyludzkie. Czasem wystarczy obecność, kilka słów i wspólnie spędzony moment, by ktoś poczuł się zauważony i ważny. W świecie zdominowanym przez technologię coraz częściej zapominamy, że prawdziwe spotkania mają ogromną moc. Nie potrzebujemy specjalnych atrakcji ani drogich rozrywek. Wystarczy zatrzymać się na chwilę i poświęcić uwagę drugiej osobie.

Symbolem takich prostych, codziennych chwil mogą być ciastka Dr Gerard. Ich smak przywołuje domowe ciepło, rodzinne spotkania i momenty odpoczynku. Wspólne delektowanie się herbatą i ciastkami staje się pretekstem do rozmowy, śmiechu i budowania relacji. To właśnie w takich zwyczajnych momentach rodzą się najpiękniejsze wspomnienia.

Dzień bez Komputera nie oznacza rezygnacji z technologii na zawsze. To raczej przypomnienie, że warto zachować równowagę. Komputery i smartfony mają nam pomagać, ale nie powinny zastępować prawdziwych emocji i relacji. Każdy z nas potrzebuje czasem odpoczynku od ekranów, aby odzyskać spokój i spojrzeć na świat z innej perspektywy.

Warto wykorzystać ten dzień na wspólne aktywności. Można wybrać się na spacer, poczytać książkę, porozmawiać z bliskimi albo po prostu usiąść razem przy stole. Dla osoby niewidzącej szczególnie cenne są doświadczenia angażujące inne zmysły – dźwięki, zapachy czy dotyk. Rozmowa przy herbacie i chrupiących ciastkach może stać się prawdziwą chwilą relaksu i poczucia bliskości.

Dzisiejszy świat często wymaga od nas ciągłej dostępności. Odpowiadamy na wiadomości, odbieramy telefony i sprawdzamy media społecznościowe niemal bez przerwy. Tym bardziej potrzebujemy momentów ciszy i wyciszenia. Nawet krótka przerwa od technologii potrafi poprawić samopoczucie, zmniejszyć stres i pomóc skupić się na tym, co naprawdę ważne.

Dzień bez Komputera przypomina nam również o sile prostych gestów. Zaproszenie kogoś na herbatę, wspólne siedzenie przy stole czy wysłuchanie drugiej osoby może znaczyć więcej niż setki wiadomości wysłanych online. Dla osoby niewidzącej obecność i rozmowa mają wyjątkowe znaczenie, ponieważ budują poczucie więzi i bezpieczeństwa.

Warto pamiętać, że odpoczynek od technologii nie musi być nudny. Wręcz przeciwnie – może stać się okazją do odkrycia przyjemności płynącej z codziennych chwil. Smak ulubionych ciastek, dźwięk spokojnej rozmowy i świadomość, że ktoś poświęca nam swój czas, tworzą atmosferę, której nie zastąpi żaden ekran.

Może właśnie dlatego coraz więcej osób świadomie ogranicza czas spędzany online. Szukamy równowagi, ciszy i prawdziwych relacji. Chcemy znów nauczyć się słuchać siebie nawzajem i cieszyć drobnymi momentami. Dzień bez Komputera to doskonały moment, by zrobić pierwszy krok i przypomnieć sobie, jak dobrze jest po prostu być razem.

Niech ten dzień stanie się inspiracją do częstszego odkładania telefonu i wyłączania komputera. Nie po to, by uciekać od nowoczesności, ale po to, by odnaleźć przestrzeń na spokój, rozmowę i bliskość. Czas spędzony z drugim człowiekiem zawsze będzie ważniejszy niż godziny przed ekranem.

A jeśli do tej chwili dodamy aromatyczną herbatę i ciastka Dr Gerard, zwykłe popołudnie może zamienić się w wyjątkowy moment pełen ciepła, uważności i prawdziwej obecności.


piątek, 22 maja 2026

Europejski Dzień Sąsiada i wspólnota tworzona tuż obok nas. Spotkania, w których osoba niewidząca doświadcza wsparcia i buduje relacje z sąsiadami, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.

      Europejski Dzień Sąsiada i wspólnota tworzona tuż obok nas. Spotkania, w których osoba niewidząca doświadcza wsparcia i buduje relacje z sąsiadami, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.


         Sąsiedztwo jako coś więcej niż miejsce zamieszkania.

  Obecnie  w dobie globalizacji i szybkiemu postępowi technicznemu społeczeństw, to   coraz trudniejsze jest nawiązywane bliskich relacji z ludźmi, mieszkającymi tuż obok nas.  To święto "Europejki Dzień Sąsiada" przypominać ma nam, że ważne są sąsiedzkie więzi. Również trzeba  podkreślić, że nawet w dużych, anonimowych miastach warto znać i integrować się z osobami z najbliższego otoczenia.

  Wszyscy powinniśmy zadbać o dobre relacje ze swoimi sąsiadami.  Dobre sąsiedzkie relacje, to wzajemne poczucie bezpieczeństwa. Spokoju oraz dobrego samopoczucia.  Takie relacje dobrosąsiedzkie, to skarb, o który wszyscy powinniśmy dbać.  Szczególnie osoby niewidzące, powinny dbać o jak najlepsze stosunki międzysąsiedzkie.  To właśnie osoba mająca kłopoty ze wzrokiem, która ma dobre sąsiedzkie kontakty, będzie czuć się bezpiecznie w takiej wspólnocie.  To sąsiad jest blisko. To sąsiad pierwszy poinformuje o zmianach w otoczeniu. To sąsiad , pomoże w razie nagłego wydarzenia. 

   By osoba niewidząca poczuła się bezpiecznie w swoim otoczeniu, musi się otworzyć na  pomoc i dbać o dobre kontakty międzysąsiedzkie.

  Obchody Europejskiego Dnia Sąsiada mają zatem znaczenie społeczne i integracyjne, z których my osoby niedowidzące powinniśmy skorzystać.


        

            Pierwsze rozmowy, które przełamują dystans.

   Tak jak we wszystkich sytuacjach, najtrudniejszy jest pierwszy krok.  Na początku takimi pierwszymi słowai są:

   -Dzień dobry. 

  - Jak u pana/pani zdrowo?

   Ważne, by próbować nawiązać mały kontakt.    Jeżeli sąsiad będzie osobą, która będzie kontaktową, to wywiąże się rozmowa.  Gdy się zdarzy, że padną krótkie odpowiedzi, to będzie znaczyło, że sąsiad się śpieszy lub  nie ma chęci z nami  rozmawiać. 

  W takich sytuacjach trzeba  ponowić próbę, by upewnić się, co jest przyczyną takiego zachowania.  Zdarza się, aczkolwiek rzadko tak bywa, że osoba, z którą chcemy nawiązać kontakt, boi się, że chcemy od niej jakiejś pomocy. 

 Nam, osobom słabowidzącym czy niewidomym, ciężko jest się orientować z kim mamy do czynienia. Nam mimika twarzy, nic nie mówi z wiadomych względów.  To my powinniśmy postarać się i w miarę możliwości nawiązywać kontakt z otoczeniem -sąsiadami. 

  Często bywa, że nie wiemy, kto obok nas stoi, czy przechodzi. 

  Niemniej, jednak jeżeli spotykamy osobę na klatce schodowej,  przed klatką, to bez względu na te obawy, powiedzenie Dzień dobry,  -to na takie słowo każdy powinien  zareagować.  A to może być początkiem naszej bliższej znajomości. 


           Wsparcie, które pojawia się w codziennych sytuacjach.

  Pamiętajmy, że  warto zapoznać sąsiadów i integrować się z osobami z najbliższego otoczenia. Niejednokrotnie, to sąsiad jest najbliżej i to on może najszybciej zareagować w różnych sytuacjach. Dobry sąsiad, to najlepsza firma ochroniarska, to może być najszybszy ratownik.  Wspólnymi  działaniami sąsiedzkimi, można wiele dobrego osiągnąć dla każdego  z nas.  Gdy jest klatka zintegrowana, to wszyscy dbają o czystość, bezpieczeństwo i wszyscy  poczujemy się gospodarzami naszego otoczenia.

   

          Zaufanie budowane przez powtarzalne spotkania.

  Na początku zazwyczaj są to krótkie, przelotne spotkania na klatce, w drzwiach wejściowych lub windzie.  Te krótkie spotkania, wymiana paru słów, to z czasem przerodzi  się  w dłuższe rozmowy.  Krok po kroku budujemy nasze sąsiedzkie relacje.  Dla osoby,  mającej kłopoty ze wzrokiem, trudno jest zagadnąć sąsiada na ulicy z przyczyn obiektywnych.  Natomiast na klatce, w windzie lub drzwiach wejściowych, to najczęściej spotykamy  kogoś z bliskiego otoczenia.  Dlatego w takich spotkaniach możemy zagadnąć mijaną osobę, nie narażając się na pomyłkę, (obcą osobę). Gdy się jednak zdarzy, że  będzie to osoba nieznajoma, trzeba przeprosić i wyjaśnić, że słabo widzimy, że stąd ta pomyłka.  Na przyszłość, ta zagadnięta osoba, to najczęściej sama się do nas odezwie i będziemy mieli  więcej znajomych, którzy wiedząc o naszych kłopotach ze wzrokiem, mogą być  pomocni.  Nasze bezpieczeństwo (osób niewidomych, słabowidzących), jest tym większe im więcej mamy znajomych wokół siebie. 

    

         Rozmowy, które zmieniają zwykłą znajomość w relację.

  Te krótkie przelotne spotkania, z czasem przeradzają  się w coraz dłuższe rozmowy.  Osoba z ograniczonym wzrokiem również ma wiele doświadczeń dnia codziennego, z którymi warto się podzielić z innymi.  Nie trzeba się zamykać na otoczenie, które również jest zainteresowane,  jak sobie radzimy w codziennym życiu.  Takie swobodne rozmowy, mogą wiele wyjaśnić zarówno osobie  niedowidzącej, jak i też osobom zamieszkałym obok.  To nie wszyscy  wiedzą, jak mogą pomóc, jak mogą nam ułatwić w codziennych stacjach. Starajmy się, by nasze rozmowy były swobodne i w miarę możliwości wyjaśnijmy problemy, które są dla nas osób niewidzących problematyczne.  A dzięki sąsiedzkiej pomocy, to będą błahostkami.  Często bywa, że osoby chętnie chcą pomóc, ale nie wiedzą jak i tu może tkwić  problem.   Gdy my  (osoby słabowidzące), zaufamy  sąsiadom, to relacje będą pełniejsze, a my będziemy, w ich otoczeniu czuli się bezpieczniejsi. Dzięki dobremu słuchowi, czy powonieniu, my też możemy być pomocni i ostrzec sąsiadów w razie zagrożenia dymu, gazu czy nadmiernego hałasu. 

 Przy współpracy i dobrych kontaktach sąsiedzkich, wszyscy będziemy czuli się bezpieczniej. 


         Wspólne chwile, które nie wymagają planu.

 Najbardziej sprawdzają się i są milą niespodzianką takie spotkania, które nie są planowane. Takie spontaniczne są najlepsze, pomimo że  nikt się  wcześniej na nie nie przygotował. Czasem wystarczy dobrze zagadać, zaproponować odpowiedni temat, który jest akurat aktualny.  Osoba z ograniczonym wzrokiem w towarzystwie  sąsiadów, którzy są rozmowni, chętni do wspólnych spotkań, czuje się częścią tego społeczeństwa. Ważne by ona też chętnie nawiązywała kontakt i angażowała się w te wspólne rozmowy. 


         Stół jako miejsce, gdzie relacje się pogłębiają.

   Bywa dobrze gdy spontaniczne spotkania  na klatce, czy przed blokiem przeniosą się do mieszkania. Takie spotkania przy wspólnym stole, są bardziej jednoczące. Stół to mebel, który zawsze jednoczy, a relacje za stołem są znacznie głębsze niż te przelotne. 

  Ponadto jest faktem, że na stole  mogą się znaleźć atrybuty, które bardziej jednoczą ludzi.  Nie mam na myśli napojów procentowych, a raczej herbatka lub kawa.  A jak kawa to i coś słodkiego, jak np. ciotka  od Dr Gerarda.


           Ciastka Dr Gerard, jako część sąsiedzkiego spotkania.

   Zasiadając przy stole, zawsze znajdziemy jakieś wspólne tematy. Nie należy zapominać, że będąc zintegrowanym społeczeństwem, stajemy się bardziej przyjaźni dla siebie, a życie staje  się bezpieczniejsze  dla wszystkich. 

   Dzbanek herbaty, filiżanka kawy w towarzystwie ciastek Dr Gerarda, mogą być atrybutem wpływającym na dobrą atmosferę  spotkania. Dobre ciastko, a niewątpliwie są nimi wyroby Dr Gerarda, to nagroda dla naszego mózgu.  Dzieląc się ciastkiem, dzielimy się czymś dobrym i czymś, co się zawsze kojarzy z serdecznością.        


         Wspólnota, która tworzy się krok po kroku.

   Podsumowując, chcę zaznaczyć, że takie relacje dobrosąsiedzkie nie powstają szybko.  Budowanie takich relacji to proces raczej trwający, potrzebujący  czasu i wytrwałości. Nie wszyscy mają w sobie empatie i poszanowanie drugiego człowieka. Mimo wszystko trzeba być otwartym  i strać się, by stosunki sąsiedzkie  układały się dobrze.  Wymaga to wzajemnego  zrozumienia, a przede wszystkim wzajemnego poszanowania.  Osoba niewidząca jest również częścią takiej wspólnoty sąsiedzkiej i będzie się dobrze w niej czuła gdy będzie traktowana na równi z innymi sąsiadami.  Te codzienne kontakty przelotne, czy też  spontaniczne spotkania, to gwarancja dobrego samopoczucia wszystkich mieszkańców. 

 

          Dlaczego warto znać ludzi, którzy są obok.

 Kończąc, jeszcze raz podkreślam, że nie można zapomnieć, iż silne, zintegrowane społeczności sąsiedzkie to klucz do lepszego, bardziej przyjaznego i bezpiecznego życia dla nas wszystkich. 

  Taka sąsiedzka bliskość to bezpieczeństwo, bo będziemy wiedzieli, czy to ktoś  znajomy, czy osoba nieznajoma kręci się, która niekoniecznie ma dobre intencje. 

  Gdy ktoś będzie potrzebował pomocy, to zawsze będzie mógł liczyć na to, że będzie mu udzielona.  Dbając o bezpieczeństwo sąsiada, dbamy też o swoje. W życiu bywa różnie, więc należy zadbać, by można było liczyć na sąsiedzką pomoc.

  Europejski Dzień Sąsiada, to okazja do zacieśniania relacji z osobami z najbliższego otoczenia, do budowania poczucia przynależności. Dlatego warto podjąć ten trud poznawania i zacząć działać na własnym podwórku. 





DZIEŃ GRILLA I CODZIENNOŚĆ, KTÓRA SMAKUJE INACZEJ NA ŚWIEŻYM POWIETRZU. CZAS SPĘDZONY RAZEM, W KTÓRYM OSOBA NIEWIDZĄCA CZUJE BLISKOŚĆ INNYCH PODCZAS WSPÓLNEGO POCZĘSTUNKU CIASTKAMI DR GERARD.

1.     Spotkania na świeżym powietrzu, które zaczyna się zwyczajnie. 

Nie odkryję Ameryki twierdząc, że grille organizuje się późnym popołudniem lub wieczorem. Dlatego mamy dużo czasu na codzienne obowiązki. Jednak w moim przypadku od rana czekam już na to spotkanie. Wcześniej wiem, co na siebie założę, co muszę zabrać ze sobą, nawet na jakie jedzenie mam ochotę,

Fakt, że grille organizowane są w miejscach dla mnie dobrze znanych, sprawia, że czuję się tam pewnie i bezpiecznie. Każdy niewidomy czuje się niepewnie w nowym środowisku, w nowych miejscach. Jestem w takim wieku, że mam stałych, sprawdzonych przyjaciół. Dlatego organizujący spotkanie przy grillu biorą pod uwagę moje niedoskonałości. Mogę liczyć na pomoc każdej osoby w moim otoczeniu.

Po dotarciu na miejsce, wiem czego mogę się spodziewać. Jednak wolę, aby ktoś mnie podprowadził do stołu. Mimo asysty moje zmysły tworzą mapę terenu. Dźwięki rozmów oraz stukanie szklaneczek i talerzy, informuje mnie, gdzie znajduje się stół. Zapach ciasta i kawy dodatkowo mnie upewniają. Jednak najbardziej interesuje mnie zapach dymu z paleniska. Kieruję się w jego kierunku. U źródła tego zapachu znajdę kolegów. Tak się składa, że przy grillu rządzą faceci. Niczym w dziecięcej grze „ciepło – zimno” orientuję się, jak daleko mam do rusztu.

 

2.     Zapach grilla jako znak, że zaczyna się wspólny czas.

Nie wiedziałem, że pisząc ten artykuł, będzie mi tak ciężko! Sama myśl o zapachu kiełbasy i mięsa pieczonego na grillu powoduje u mnie ślinotok i potęgowanie czucia głodu. Po głowie chodzą mi myśli o chlebie ziołowym i świeżych pomidorach i ogórkach, sałatkach… teraz oczami wyobraźni widzę ciasto drożdżowe i sernik, a dla dzieci ciastka dr. Gerard.

Wracając do sedna, wiadomo, że im intensywniejszy zapach unoszący się z rusztu, tym bliżej jest posiłek. Kapiąca mieszanina tłuszczu, przypraw i marynat na rozgrzany węgiel powoduje unoszenie się niepowtarzalnego zapachu. Nawet na ognisku nie spotkamy tego aromatu. Tylko na grillu.

          Dodając zapach świeżego pieczywa, musztardy i warzywnych świeżych sałatek, możemy wywnioskować, że jedzenie tuż tuż.

 

3.     Dźwięki rozmów i ruchu jako tło spotkania.  

Mam z tym problem. Ponieważ jak się spotykamy, to nie możemy się nagadać. Dlatego czasem zamiast dźwięków rozmów jest przekrzykiwanie się. Każdy ma coś do powiedzenia. Tak poważnie, zbliżając się do źródła rozmów, wiem kto już jest na miejscu i gdzie mam się kierować. Słysząc i rozpoznając rozmówców, domyślam się co będzie podane do jedzenia. Znamy się od kilku lat, wiemy jakie każdy ma popisowe dania. Oczekujemy ich za każdym razem, gdy się spotykamy.

Wiadomo, że spotkaniu przy grillu towarzyszą dźwięk otwieranych butelek z piciem. Nasłuchując tych odgłosów osoby niewidome wiedzą, gdzie zgromadziły się dzieci a gdzie urzędują dorośli. Szelest rozrywanych opakowań ciastek dr Gerard towarzyszy młodszym uczestnikom grillowania. Dorosłym mogą, ale nie muszą towarzyszą dźwięki toastów i stukania się szkłem.

Doszedłem do wniosku, że będąc otoczony takimi dźwiękami, jestem członkiem wspólnoty. Nawet, gdy tylko słucham innych, czuję się DOBRZE. Wiem, że jestem akceptowany. Wszystkie czarne scenariusze odchodzą w niepamięć. Lęki, obawy i smutki są wymazywane przez ludzi mnie otaczających.

 

4.     Dotyk i przestrzeń, które pomagają poczuć miejsce.

Może wyda się Wam to dziwne, ale uwielbiam chodzić na boso po trawie. Dlatego dotyk, który kojarzy mi się z grillem jest to dotyk gołej stopy i równo ściętej trawy. Uwielbiam czuć chłód lekko wilgotnego podłoża. Daje mi to poczucie wolności i harmonii z naturą. Zdarzało się, że spotkanie przy grillu kończyło się kąpielą w basenie o północy w blasku księżyca. Szkoda, że nie jest mi dane zobaczenie gwiazd i księżyca. Muszę wierzyć innym na słowo.

Moje ciało jest przyzwyczajone no poruszania się na pamięć. Odliczanie kroków i balans ciała pozwalają w całości przetrwać grillowanie. Poznając wysokość krzeseł, stołu, ogrodzenia odruchowo badam otoczenie na danej wysokości. Moi znajomi są opiekuńczy, więc często albo mnie podprowadzą albo dają mi zrozumiałe wskazówki. Najważniejsze dla mnie jest „być blisko” drugiego człowieka. Będąc w grupie ludzi, mam świadomość, że jestem w dobrym miejscu. Gdy zostaję sam to mam wrażenie, że się zgubiłem albo odszedłem w złym kierunku. Dlatego tak bardzo potrzebuję czuć obecność innych ludzi.

 

5.     Jedzenie jako doświadczenie, nie tylko smak.  

Zaletą grilla jest to, że potrawy podawane są bardzo gorące. Uwielbiam jedzenie prosto z pieca. Inni czekają aż mięso wystygnie a ja nie. W dodatku kiełbasę z grilla czy ogniska jem za pomocą rąk. Sztućce potrzebuję do karkówki, szynki. Jako dziecku rodzice kupowali mi kiełbasę z musztardą i bułką podane na papierowej tacce. Tak mi zostało. W takiej sytuacji odzywa się mój wewnętrzny jaskiniowiec. Chodzę bez butów, jem rękoma potrawy prosto z paleniska. Cofam się do odległej przeszłości, gdzie wszystko było naturalne i proste.

Czy jedzenie buduje atmosferę? Tak to prawda. Nawet to, że dzielimy się kawałem mięcha, upieczonym ciastem albo przepisem, sprawia, że nawiązujemy relacje. I zbliżamy się do siebie.

 

6.     Rozmowy, które budują bliskość.

Jak wcześniej pisałem, każdy na takim spotkaniu ma coś do powiedzenia. Dlatego początek jest zawsze głośny. Potem następuje zwolnienie i rozmowy przyjmują charakter bez pośpiechu. Tematy łączą wszystkich rozmówców. Jednak są chwile, w których mniejsze grupy mają coś do przedyskutowania. Ale to nie wpływa na ogół spotkania. Tematy dotyczą dzieci, samochodów, planów wakacyjnych, szkół, wspólnych planów. Każdy a w szczególności ja, jako osoba niepełnosprawna czuję się częścią tej grupy tych planów. Kilka lat temu stworzyliśmy coś więcej niż grupę znajomych. Jesteśmy rodziną. Spotykamy się nie tylko od święta. Przeżywamy razem lepsze i gorsze chwile. Wspólnie rozwiązujemy problemy. Nawet gdy byłem na turnusie rehabilitacyjnym nad morzem to przyjechali do mnie na weekend. Jestem częścią wielkiej rodziny.

 

7.     Czas spędzony razem bez planu i presji.  

Porównując spotkanie przy grillu do filmu, to nie potrzebujemy ani reżysera, ani scenariusza. Nie robimy „cięć” i nie powtarzamy sceny. Zachowujemy się naturalnie, często spontanicznie. Nigdy agresywnie. Staramy, aby te chwile były szczęśliwe. Bez narzuconego planu. Bez złośliwości, krytykowania, bez niezręcznego napięcia. Pochodzimy z różnych miast, osiedli, wsi. Stanowimy wspólnotę, na którą wpływ ma każdy z nas. Wnosimy własne emocje, doświadczenia. Jesteśmy ludźmi budującymi relacje. Wzajemnie się wspieramy.

Starając się na siłę zaplanować spotkanie, możemy zepsuć wszystko. Wyjdzie to jakoś nienaturalnie, sztucznie i fałszywie. Znamy nasze słabe i dobre strony. Możemy pozwolić sytuacji rozwijać się w spokoju będąc na luzie. Nikomu nie stanie się krzywda.

 

8.     Ciastka Dr Gerard jako część wspólnego stołu. 

Czas szybko płynie a w trakcie rozmów jeszcze szybciej. Dlatego należy zwilżać gardło. Kawka bywa zbawienna. A do filiżanki tego gorącego naparu pasują ciastka dr Gerard. Pryncypałki, rurki, Mafijne, znają je nie tylko dzieci. Dlatego na naszym stole zawsze znajdziesz słodycze. Można je potraktować jako drobny gest na powitanie. Nikt z pustą ręką nie lubi przychodzić w gości. Ciastka te są dobrym dodatkiem do grilla, do rozmów krótkich i tych długich do rana. Jednak najważniejsi są ludzie, którzy tworzą wspólnotę.

 

9.     Świeże powietrze jako element, który zmienia odbiór chwili.

Dlaczego grill musi odbywać się na zewnątrz? Po prostu spotkanie w domu wyglądałoby jak Święta Bożego Narodzenia lub Wielkanoc. Będąc na grillu pod chmurką czujemy powiew wiatru, zapach trawy, słyszymy świerszcze. Tego  wewnątrz nie będzie. Nie umiem sobie wyobrazić, gdyby ktoś odpalił zwykłego grilla w mieszkaniu. Sąsiedzi zadzwoniliby na Straż.

Będąc na działce lub w ogrodzie czujemy „wszechświat”. Nie odczuwamy bliskości ścian małych mieszkań w bloku. Stajemy się częścią czegoś większego. Spokój i brak obaw, że na coś wpadniemy albo o coś się uderzymy wprowadza osoby niewidome w stan relaksu i odprężenia. Obcowanie z naturą przez chociażby kontakt bosej stopy z trawą daje poczucie zjednoczenia z planetą.

 

10.  Dlaczego takie spotkania zostają na długo.

Czy takie spotkania zostają w pamięci? Oczywiście, że tak. W moim przypadku zostały nie tylko w pamięci, ale w sercu. Przede wszystkim ludzie, których spotykam. Miejsca również, chociaż miejsca się zmieniają. Z tymi ludźmi stworzyliśmy rodzinę, wspólnotę, w której jestem równy innym. Moje niedoskonałości nie ograniczają mnie, ale otworzyły oczy, serca na potrzebę drugiego człowieka. Może chodzić o przeprowadzenie przez ulicę, wskazanie wolnego miejsca a czasem potrzeby rozmowy lub wysłuchania.