Wstęp
Są owoce, które kojarzą się z określoną porą roku, egzotycznym miejscem
albo wyjątkową okazją. Jabłko do nich nie należy. Jest z nami niemal przez cały
rok, łatwo je kupić, dobrze się przechowuje i nie wymaga szczególnych zabiegów,
aby stać się smaczną przekąską. Można po prostu wziąć je do ręki, umyć i zjeść.
Można także upiec, udusić, zetrzeć, pokroić, dodać do ciasta albo połączyć z
przyprawami. Ta zwyczajność sprawia, że czasem nie dostrzegamy, jak niezwykłym
owocem jest jabłko.
Jabłka zawierają między innymi
błonnik, witaminę C oraz różne związki roślinne, w tym polifenole. Wiele
cennych składników znajduje się również w skórce, dlatego – jeśli nie ma
przeciwwskazań i owoc został dokładnie umyty – warto jej nie usuwać. Jabłka
składają się w dużej części z wody, a ich naturalna słodycz i kwasowość sprawiają,
że można wykorzystać je zarówno w prostych przekąskach, jak i w bardziej
rozbudowanych daniach.
Historia jabłka jest jednak
znacznie dłuższa niż historia naszych domowych wypieków. Przodków współczesnych
jabłoni uprawnych odnajduje się przede wszystkim w Azji Środkowej. W ciągu
wielu stuleci jabłka wędrowały wraz z ludźmi, trafiały na kolejne tereny,
krzyżowały się z miejscowymi odmianami i stopniowo stawały się jednym z
najbardziej rozpowszechnionych owoców.
Jabłko zajmuje też szczególne
miejsce w kulturze, mitach i sztuce. Jedno z najsłynniejszych skojarzeń
prowadzi oczywiście do biblijnego Raju. Warto jednak pamiętać o ciekawej
rzeczy: Księga Rodzaju nie mówi, że zakazanym owocem było właśnie jabłko. Mowa
jest o owocu drzewa poznania dobra i zła. Jabłko pojawiło się w tej opowieści
później, za sprawą tradycji, języka i przedstawień artystycznych, aż z czasem
zaczęło być niemal nierozerwalnie kojarzone z Adamem i Ewą.
Motyw jabłka przewija się również
w mitologii, dawnych opowieściach, legendach i baśniach. Bywało symbolem
miłości, płodności, pokusy, wiedzy, zdrowia czy nieśmiertelności. Jeden
niepozorny owoc otrzymał więc zadziwiająco wiele znaczeń.
Współczesne święto jabłka ma
znacznie młodszą historię. Apple Day zapoczątkowano w Wielkiej Brytanii w 1990
roku jako święto poświęcone nie tylko samemu owocowi, lecz także sadom,
różnorodności odmian, lokalnym tradycjom i więzi człowieka z miejscem, w którym
żyje.
Możemy jednak potraktować Dzień
Jabłka jeszcze inaczej – jako dobry pretekst, aby spotkać się w kuchni. Bez
wielkich przygotowań. Bez kulinarnego konkursu. Wystarczy kilka jabłek,
odrobina czasu i ktoś bliski obok.
Bo czasami najpiękniejsze
wspomnienia zaczynają się właśnie tak zwyczajnie.
Jabłka jako smak, który łączy pokolenia
Jabłka od dawna należą do smaków domowych. Pamiętają je dziadkowie,
rodzice i dzieci. Jedni wspominają owoce przynoszone prosto z sadu, inni kompot
stojący na stole, jeszcze inni zapach pieczonych jabłek albo ciasta
przygotowywanego w sobotnie popołudnie.
Ich popularność ma bardzo
praktyczne podstawy. Są dostępne przez większą część roku, stosunkowo łatwo je
przechowywać i występują w wielu odmianach. Jedne są wyraźnie słodkie, inne
kwaśne, jeszcze inne łączą obydwa smaki. Mogą być kruche, soczyste, twardsze lub
bardziej delikatne. Dzięki temu każdy może znaleźć takie, które najbardziej mu
odpowiada.
Jabłko jest również wdzięcznym
składnikiem wspólnego gotowania, bo wiele związanych z nim czynności jest
prostych. Jedna osoba myje owoce, druga przygotowuje pozostałe składniki, ktoś
kroi, ktoś miesza. W kuchni szybko powstaje naturalny podział zadań.
Osoba niewidoma może być w tym
wszystkim aktywnym uczestnikiem, a nie obserwatorem czekającym, aż pozostali
skończą. Brak wzroku nie oznacza przecież braku kulinarnej ciekawości,
doświadczenia czy ochoty do pracy. Wiele czynności można wykonywać
samodzielnie, korzystając z wypracowanych metod i pozostałych zmysłów.
Jabłko łatwo rozpoznać dłonią.
Można ocenić jego wielkość, twardość, wyczuć szypułkę, sprawdzić powierzchnię.
Podczas krojenia pomocne są odpowiednie techniki i dobra organizacja miejsca
pracy. Ważniejsze od pośpiechu jest poczucie bezpieczeństwa oraz świadomość,
gdzie znajdują się potrzebne przedmioty.
A kiedy przy jednym stole czy
blacie spotyka się kilka osób, gotowanie przestaje być wyłącznie
przygotowywaniem jedzenia. Zaczyna się rozmowa. Ktoś przypomina sobie dawną
historię, ktoś żartuje, ktoś podsuwa pomysł. Właśnie wtedy prosty owoc może
naprawdę połączyć pokolenia.
Kuchnia pełna zapachów, które tworzą wyjątkową
atmosferę
Zapach świeżego jabłka jest delikatny. Czasem trzeba zbliżyć owoc do
twarzy, aby wychwycić jego aromat. Zupełnie inaczej dzieje się po przekrojeniu,
starciu lub rozpoczęciu pieczenia. Wtedy aromat staje się intensywniejszy i
zaczyna mieszać się z zapachem innych składników.
A gdy pojawia się cynamon,
kuchnia zmienia się niemal natychmiast.
Połączenie jabłek i cynamonu
należy do tych aromatów, które dla wielu osób oznaczają dom. Jeśli dochodzi do
tego zapach pieczenia, ciepłego ciasta czy podgrzewanych owoców, atmosfera
staje się szczególna. Nie trzeba nawet wiedzieć, co dokładnie powstaje. Nos
podpowiada, że w kuchni dzieje się coś przyjemnego.
Dla osoby z dysfunkcją wzroku
węch może dostarczać wielu informacji. Zapach pomaga rozpoznać składniki,
kontrolować kolejne etapy przygotowania jedzenia, a czasami zauważyć zmianę
wcześniej, niż zrobiłaby to osoba zajęta patrzeniem na zegarek.
Kuchnia ma zresztą własną mapę
aromatów. Inaczej pachnie świeżo przekrojone jabłko, inaczej owoc ogrzewający
się z przyprawami, jeszcze inaczej gotowy wypiek. Doświadczony nos potrafi
wychwycić te różnice.
Zapach posiada jeszcze jedną
niezwykłą właściwość – potrafi otworzyć drzwi do pamięci.
Czasami wystarczy cynamon
unoszący się nad gorącymi jabłkami, żeby nagle przypomniała się kuchnia babci.
Innym razem aromat pieczonego ciasta przywołuje niedzielne popołudnie sprzed
wielu lat. Wspomnienie nie musi być dokładne. Może pojawić się jako poczucie
bezpieczeństwa, fragment rozmowy, czyjś głos albo świadomość, że kiedyś w
podobnej chwili siedzieliśmy przy stole z kimś ważnym.
Dlatego zapach domowej kuchni nie
kończy się w kuchni. Niekiedy zostaje z nami na całe życie.
Dotyk i smak jako sposób odkrywania
kulinarnych przyjemności
Gotowanie jest czynnością niezwykle zmysłową. Wzrok jest tylko jednym ze
sposobów poznawania tego, co dzieje się podczas przygotowywania jedzenia.
Osoba bez wzroku może zacząć od
dotyku. Bierze jabłko do ręki, obraca je, sprawdza twardość i powierzchnię. Pod
palcami wyczuwa różnice pomiędzy owocami. Z czasem takie informacje stają się
czymś naturalnym – podobnie jak dla osoby widzącej naturalne jest spojrzenie na
składnik.
Podczas przygotowywania prostych
jabłkowych przysmaków dłonie mają mnóstwo pracy. Trzeba odmierzyć składniki,
wymieszać je, rozłożyć kawałki owoców, sprawdzić konsystencję. Są to czynności,
które można wykonywać spokojnie i metodycznie.
A później przychodzi smak.
Jabłko może zaskakiwać. Pierwszy
kęs przynosi słodycz, następny wyraźniejszą kwasowość. Dodatek cynamonu
podkreśla inne nuty, a podgrzanie owocu zmienia jego strukturę i intensyfikuje
aromat.
Właśnie dlatego kuchnia jest tak
interesującą przestrzenią dla osoby niewidomej. Tutaj informacje napływają ze
wszystkich stron. Dłonie mówią o kształcie i konsystencji. Nos rozpoznaje
aromaty. Uszy wychwytują bulgotanie, skwierczenie, pracę urządzeń czy dźwięk
krojenia. Smak na końcu podsumowuje całość.
Gotowanie nie jest więc
czynnością, którą trzeba przede wszystkim zobaczyć. Jest doświadczeniem, które
można usłyszeć, dotknąć, powąchać i posmakować.
Wspólne gotowanie jako okazja do rozmów i
budowania bliskości
W codziennym życiu coraz trudniej znaleźć moment, w którym kilka osób
naprawdę robi coś razem. Każdy ma swoje obowiązki, telefon, pracę, sprawy do
załatwienia. Nawet mieszkając pod jednym dachem, można czasami przez cały dzień
jedynie mijać się w pośpiechu.
Kuchnia potrafi ten rytm na
chwilę zatrzymać.
Przygotowywanie czegoś wspólnie
wymusza obecność. Trzeba zapytać, podać, wymieszać, spróbować, poczekać. I
właśnie w tych przerwach pojawiają się rozmowy.
Osoba niewidząca może mieć w
takim spotkaniu własne zadania. Nie chodzi o stworzenie sztucznego podziału na
czynności „dla widzących” i „dla niewidomych”. Znacznie lepiej podzielić pracę
według doświadczenia, umiejętności i tego, co kto lubi robić.
Jedna osoba świetnie radzi sobie
z krojeniem, inna doskonale doprawia. Ktoś pamięta rodzinny sposób
przygotowania jabłek, a ktoś inny pierwszy raz próbuje zrobić je właśnie w taki
sposób.
Współpraca daje poczucie
uczestnictwa. Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy nie wyręczamy drugiej osoby
bez potrzeby. Pomoc jest cenna, gdy jest potrzebna. Nadmierne pomaganie potrafi
natomiast odebrać satysfakcję z samodzielnego wykonania czynności.
Wspólne gotowanie uczy więc również
uważności na drugiego człowieka. Czasem trzeba pomóc, czasem zapytać, a czasem
po prostu pozwolić komuś zrobić coś po swojemu.
Proste przepisy, które dają wiele satysfakcji
Nie trzeba przygotowywać skomplikowanego deseru, żeby jabłka stały się
podstawą czegoś smacznego.
Można je pokroić i podgrzać z
odrobiną cynamonu. Można przygotować pieczone jabłka z prostym nadzieniem.
Można połączyć owoce z jogurtem i dodatkami albo zrobić szybki mus. Możliwości
jest wiele, a większość nie wymaga ani kulinarnego doświadczenia, ani długich
przygotowań.
Dla osoby z ograniczeniami wzroku
prostota przepisu może mieć dodatkową zaletę. Im mniej niepotrzebnych etapów,
tym łatwiej uporządkować stanowisko pracy i zachować pełną kontrolę nad tym, co
się dzieje.
Nie oznacza to jednak, że
niewidoma osoba jest skazana wyłącznie na najprostsze potrawy. Umiejętności
kulinarne rozwijają się tak samo jak każda inna sprawność – przez
doświadczenie. To, co na początku wymaga skupienia, po pewnym czasie może stać
się rutyną.
Duże znaczenie ma organizacja.
Jeśli każdy składnik ma swoje miejsce, łatwiej po niego sięgnąć. Jeśli
odmierzone produkty odkładane są w określony sposób, trudniej coś pomylić.
Można korzystać z minutników, oznaczeń dotykowych oraz urządzeń dostępnych dla osób
z dysfunkcją wzroku.
Największa nagroda przychodzi
jednak na końcu. Jest nią świadomość: zrobiłem to sam.
Smak własnoręcznie przygotowanego
jedzenia ma w sobie coś szczególnego. Nawet jeśli jabłko zostało pokrojone
nierówno, nawet jeśli ktoś dodał odrobinę więcej cynamonu, niż planował, efekt
może sprawić ogromną przyjemność.
Domowa kuchnia nie jest przecież
egzaminem. Ma smakować.
Smaki dzieciństwa, do których chętnie się
wraca
Każdy dom ma swoje kulinarne historie.
W jednym jabłka piekło się w
określony sposób. W innym obowiązkowo powstawał kompot. Gdzie indziej jesienią
przygotowywano zapasy, które później trafiały na stół przez wiele miesięcy.
Rodzinne receptury często nie były nawet zapisywane. Przechodziły z osoby na
osobę podczas wspólnego gotowania.
„Tego daj trochę.”
„A ile to jest trochę?”
„No… tyle, żeby było dobre.”
Tak właśnie przez lata
przekazywano wiele domowych przepisów.
Dla osoby bez wzroku powrót do
smaków dzieciństwa może być szczególnie silnie związany z zapachem, smakiem i
dotykiem. Aromat podgrzewanych jabłek potrafi przypomnieć wydarzenie, którego
nie przywołałaby zwykła rozmowa. Charakterystyczna konsystencja ciasta może
przypomnieć ręce osoby, która kiedyś uczyła je zagniatać.
Rodzinne zwyczaje mają wartość
właśnie dlatego, że nie muszą być wyjątkowe dla całego świata. Wystarczy, że są
wyjątkowe dla nas.
Może to być sposób doprawiania
jabłek, konkretny deser przygotowywany jesienią albo zwyczaj wspólnego siadania
przy stole, kiedy coś właśnie wyszło z piekarnika.
Kiedy powtarzamy te czynności po
latach, nie kopiujemy jedynie przepisu. Przenosimy dalej fragment rodzinnej
historii.
Kuchnia jako miejsce wspólnego tworzenia
dobrych wspomnień
Najlepsze chwile w kuchni rzadko są zaplanowane od początku do końca.
Ktoś przynosi jabłka. Pada
pomysł, żeby coś z nich przygotować. Jedna osoba zaczyna wyjmować potrzebne
rzeczy, druga nastawia wodę na herbatę. Rozmowa toczy się obok pracy.
Nagle okazuje się, że minęła
godzina.
Dla osoby niewidzącej możliwość
uczestniczenia w takich chwilach ma znaczenie nie dlatego, że gotowanie jest
jakimś niezwykłym osiągnięciem. Wartość polega właśnie na zwyczajności. Na
byciu częścią tego, co robią bliscy.
Nie trzeba specjalnej okazji. Nie
trzeba też perfekcyjnego efektu.
Czasami coś się rozsypie. Ktoś
zapomni o jednym składniku. Jabłka okażą się kwaśniejsze, niż przewidywaliśmy.
Zamiast idealnego deseru powstanie coś, co następnym razem przygotujemy
inaczej.
I bardzo dobrze.
Po latach znacznie częściej
pamiętamy przecież śmiech przy stole niż to, czy ciasto miało doskonałą
konsystencję.
Domowa kuchnia może być miejscem,
w którym wolno popełniać błędy. Ważniejsza jest obecność ludzi. Głos bliskiej
osoby. Zapach, który zaczyna wypełniać pomieszczenie. Dłoń sięgająca po kolejny
kawałek jabłka.
To z takich drobiazgów powstaje
atmosfera domu.
Ciastka Dr Gerard jako element rodzinnych
chwil przy stole
Kiedy przygotowywanie jedzenia dobiega końca, przychodzi najlepszy
moment – można usiąść.
Na stole pojawiają się jabłkowe
przekąski, filiżanki z ciepłym napojem, a obok nich ciastka Dr Gerard. Nie
muszą być powodem spotkania. Są po prostu jednym z elementów stołu, przy którym
wreszcie można odpocząć i spokojnie porozmawiać.
Ktoś sięga po jabłko, ktoś
wybiera ciastko, ktoś dolewa herbaty. Rozmowa rozpoczęta przy kuchennym blacie
trwa dalej.
Właśnie w takim otoczeniu drobne
przekąski znajdują swoje naturalne miejsce. Towarzyszą spotkaniu, ale go nie
zastępują. Najważniejsi pozostają ludzie.
Bo rodzinny stół ma szczególną
właściwość. Potrafi zgromadzić osoby, które jeszcze przed chwilą zajmowały się
zupełnie różnymi sprawami. Przy nim łatwiej zatrzymać się na moment.
Czasem wystarczy talerz
jabłkowych przekąsek, kilka ciastek Dr Gerard i coś ciepłego do picia, żeby
zwyczajne popołudnie zamieniło się w chwilę, którą warto zapamiętać.
Jabłka jako symbol prostych przyjemności
każdego dnia
Jabłko nie jest produktem luksusowym ani składnikiem zarezerwowanym na
specjalne okazje. I właśnie w tym tkwi jego siła.
Może leżeć w misce na kuchennym
stole i czekać, aż ktoś po nie sięgnie. Może znaleźć się w torbie jako
przekąska. Może w kilka minut zmienić się w prosty deser.
Przypomina w ten sposób, że
przyjemność nie zawsze wymaga skomplikowanych przygotowań.
Dla osoby bez wzroku gotowanie
może być okazją do odkrywania tej zwyczajności wszystkimi zmysłami.
Charakterystyczny opór skórki pod nożem, dźwięk krojenia, aromat uwalniający
się po przekrojeniu owocu, smak pierwszego kawałka – każdy z tych elementów
tworzy doświadczenie.
Podobnie jest ze wspólnym spędzaniem
czasu.
Nie każda rodzinna chwila musi
być uroczystością. Czasem najważniejsze rozmowy odbywają się podczas obierania
owoców. Najlepszy żart pada przy mieszaniu składników. A wspomnienie, które
zostanie na lata, rodzi się w zwyczajny dzień, kiedy nikt nie planował niczego
wyjątkowego.
Jabłko może więc stać się
symbolem małych przyjemności – dostępnych, prostych i bliskich.
Dlaczego warto znaleźć czas na wspólne
gotowanie z bliskimi
Współczesna codzienność daje nam wiele sposobów oszczędzania czasu.
Możemy szybciej zrobić zakupy, szybciej przygotować posiłek, szybciej przekazać
komuś wiadomość.
Znacznie trudniej nauczyć się
czasu nie oszczędzać.
Wspólne gotowanie jest właśnie
takim momentem. Nie chodzi o to, żeby przygotowanie kilku jabłek trwało jak
najdłużej. Chodzi o zgodę na to, że przez chwilę nie robimy pięciu innych
rzeczy.
Jesteśmy razem.
Osoba niewidoma przygotowuje
owoce. Ktoś obok zajmuje się kolejnym etapem. Rozmawiamy, próbujemy, pytamy o
zdanie. Jedna osoba podpowiada drugiej. Czasem role się odwracają i to osoba
bez wzroku pokazuje komuś swój sposób wykonania określonej czynności.
W takich chwilach współpraca
przestaje oznaczać pomaganie. Zaczyna oznaczać robienie czegoś razem.
Kuchnia może dzięki temu stać się
jednym z najbardziej naturalnych miejsc budowania relacji. Nie trzeba
organizować specjalnego spotkania poświęconego rozmowie. Rozmowa przychodzi
sama – pomiędzy krojeniem jabłek a sprawdzaniem, czy są już odpowiednio
miękkie.
Dzień Jabłka może być dobrym
pretekstem, aby sobie o tym przypomnieć. Można kupić kilka ulubionych odmian,
spróbować ich razem, przygotować prostą przekąskę i później usiąść przy stole.
Obok mogą znaleźć się ciastka Dr Gerard, herbata lub kawa. Najważniejszego
elementu tego spotkania nie da się jednak kupić ani przygotować wcześniej.
Jest nim czas.
To właśnie on sprawia, że zapach
jabłek i cynamonu po wielu latach może nagle przypomnieć czyjś głos. Że smak
prostego deseru przywoła kuchnię rodzinnego domu. Że pozornie nieistotne
popołudnie stanie się jednym z tych wspomnień, które nosimy ze sobą bardzo
długo.
Być może dlatego warto od czasu
do czasu przestać traktować gotowanie jak kolejny obowiązek do wykonania. Można
potraktować je jak zaproszenie do spotkania.
Nie szkodzi, jeśli coś nie
wyjdzie idealnie. Nie szkodzi, jeśli przygotowanie potrwa trochę dłużej. Nie ma
również znaczenia, czy przy kuchennym blacie stoi osoba widząca, czy osoba z
dysfunkcją wzroku. Każdy może wnieść do wspólnego gotowania coś własnego –
doświadczenie, pomysł, sprawne dłonie, dobry smak, świetny węch, rodzinny
przepis albo po prostu dobry humor.
A kiedy wszystko jest już gotowe,
można usiąść przy stole i przekonać się, że najbardziej wartościową częścią
całego przygotowania wcale nie jest to, co znalazło się na talerzu.
Najcenniejszym składnikiem
każdego domowego przepisu pozostaje czas spędzony razem.