piątek, 24 lipca 2026

Dzień bez Telefonu Komórkowego i momenty, które nie wymagają technologii. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje spokój w prostych rozmowach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.

 


       Dzień bez Telefonu Komórkowego i momenty, które nie wymagają technologii. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje spokój w prostych rozmowach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.

 

        Chwile bez telefonu jako świadomy wybór.

   Raz w roku tj. 15 lipca jest nieoficjalnie obchodzony Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Ta inicjatywa ma na celu zachęcenie do odłożenia smartfonów i uświadomienia, jak bardzo urządzenia mobilne wpływają na relacje międzyludzkie. To doskonały moment na odpoczynek od ekranu telefonu, na który musimy zdecydować się  samodzielnie. W życiu osób niewidomych smartfon przestał być jedynie narzędziem komunikacji, stając się dla osób niewidomych głównym urządzeniem asystującym i oknem na świat.  

 Smartfon stanowi jedno z najważniejszych narzędzi asystujących, które w znacznym stopniu zwiększa niezależność osób niewidomych i niedowidzących w codziennym życiu. Współczesne systemy operacyjne oraz dedykowane aplikacje pozwalają na bezproblemową obsługę urządzeń dotykowych bez użycia wzroku. Wbudowane systemowe czytniki ekranu, to absolutna podstawa, która zmienia gesty dotykowe i tekst w komunikaty głosowe: VoiceOver (Apple iOS): Wbudowany program czytający, który po stuknięciu w ekran opisuje każdy element, ikonę lub tekst pod palcem.  Dlatego też osobie niewidomej trudno jest,  by w tym dniu całkowicie odrzucić telefon. Warto jednak w tym dniu używać telefonu tylko w niezbędnych potrzebach. Zamiast telefonu, to radzę, by skorzystać z pomocy przewodnika. 

   Może to być pretekst do zaprzyjaźnienia się z np. sąsiadem.


          Cisza bez powiadomień jako przestrzeń do odpoczynku.

    Telefon  to narzędzie, które zdominowało naszą codzienność do tego stopnia, że rzadko kiedy rozstajemy się z nim choćby na krok. 

    Uważam, że dzień bez telefonu komórkowego to ogromne wyzwanie, które jednak przynosi bezcenne korzyści dla naszej psychiki i relacji z innymi ludźmi. 

  W pierwszych godzinach takiego eksperymentu człowiek często odczuwa niepokój oraz nawykowo sięga do kieszeni, w której zazwyczaj nosi aparat. To pokazuje, jak silne jest nasze uzależnienie od tego urządzenia.  Ten brak dźwięku telefonu i nagle okazuje się, że świat nie zatrzyma się, jeśli natychmiast nie odpiszemy na wiadomość lub nie sprawdzimy nowych powiadomień w mediach społecznościowych. 



         Rozmowy, które wracają na pierwsze miejsce.

  Chcąc z kimś pogadać, to możemy spotkać się  i bez tych cyfrowych rozpraszaczy. Takie bezpośrednie rozmowy to okazja, w której otwiera się przestrzeń na budowanie autentycznych, głębokich relacji. Zamiast rozmawiać z kimś, jednocześnie przeglądając internet, możemy w pełni skupić się na drugim człowieku.  Taka bezpośrednia rozmowa, to szczególnie dla osoby niewidomej, która skupia się na słowa, jest ważnym kontaktem. To ona też zauważa, że jest wysłuchiwana, że w trakcie rozmowy osoba  jest też nią  zainteresowana. Dzień bez telefonu zmusza do bezpośredniego kontaktu – rozmowy twarzą w twarz, wspólnego posiłku bez zerkania na wyświetlacz.  Wspólny obiad z rodziną bez telefonu, to budujące relacje niezbędne w naszym społeczeństwie.


            Bycie tu i teraz bez potrzeby sprawdzania ekranu.

   Zamiast sprawdzać, co tam się wyświetli na ekranie, to warto spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi bez zakłóceń technologicznych. A może spróbować odkryć nowe hobby lub wrócić do zapomnianych pasji.  Taka cisza technologiczna pozwoli nam wyciszyć się na spacerze, pozwoli skupić się na aktywnościach na świeżym powietrzu, na rozmowie z przyjaciółmi.  Pozwoli nam to na obcowanie z otaczającą przyrodą bez rozproszeń. 


           Spotkania, które nie potrzebują technologii.

   Ten dzień bez telefonu pozwala nam na odzyskanie czasu, na realne relacje z bliskimi. 

Podczas takich bezpośrednich spotkań  osoba niewidoma, czuje się częścią spotkania. Wie, że osoby, z którymi się spotyka, skupione są na wspólnym słuchaniu siebie.  Takie spotkania, rozmowy, bez towarzystwa sprzętów elektronicznych, to powrót do naturalności, w których jest wzajemne słuchanie i zrozumienie.    

 

         Dźwięki otoczenia, które wracają do uwagi.

 W pierwszych godzinach bez telefonu, odczuwamy brak dżwięku nadchodzących informacji, brak dżwięku dzwonka, że ktoś dzwoni.  Zamiast tego możemy usłyszeć bicie własnego serca, cy też odgłosy otaczającego nas świata.  Wystarczy wyjść na spacer i wsłuchać się  w odgłosy, które nas otaczają, a na codzień  ich nie zauważamy.  Pspbu mające broblemy wzrokowe, dzięki temu, że głównie poslugują się słuchem, z tej ziszy telefonu będą bardzo zadowolone. 


       Spokój, który pojawia się w prostych sytuacjach.

  W dniu bez telefonu doznajemy uczucia spokoju, bo nagle okazuje się, że  zyskujemy mnóstwo wolnego czasu.  Możemy go przeznaczyć na dawno odkładane hobby, czytanie książek lub aktywność fizyczną na świeżym powietrzu.  Taki dzień gdy nie dotykamy telefonu, pozwala układowi nerwowemu na prawdziwy odpoczynek. Brak błękitnego światła wieczorem, a nam osobom niedowidzącym brak głosu lektora, poprawia jakość snu, a cisza wokół nas sprzyja wyciszeniu, refleksji i lepszej koncentracji na własnych myślach i emocjach.


          Ciastka Dr Gerard jako element wspólnego spotkania. 

    Gdy bardzo będziemy znudzeni samotnością w taki dzień bez telefonu, to może to być okazja do  różnego rodzaju spotkań. Gdy tak, to narzekamy na brak wolnego czasu, a tu nagle jest chwila, którą możemy  poświęcić na takie spotkania.  Bywa, że nie zauważamy, iż ten czas, który moglibyśmy poświęcić na interesujące spotkania, to właśnie tracimy przed ekranem telefonu.  Tak więc nie traćmy czasu i zaprośmy przyjaciół na wspólne pogawędki przy kawie. Natomiast, zamiast sięgać po telefon, to możemy sięgnąć po ciasteczka Dr Gerarda.  Ciastka Dr Gerarda są wręcz zaprojektowane tak, aby otwierać je w towarzystwie i wspólnie cieszyć się smakiem. Dzielenie się słodyczami dr Gerard zbliża ludzi, rozluźnia atmosferę i zamienia zwykłe, spontaniczne spotkanie w miłe, wspólne wspomnienie. To nasze spontaniczne spotkanie w gronie przyjaciół może być przyczynkiem do następnych już cyklicznych spotkań. 


          Codzienność, która może być spokojniejsza.

   Pamiętajmy, że  nie zawsze trzeba być online. Przecież tak niedawno nie mieliśmy internetu i też było nam dobrze.  Nie chcę powiedzieć, że internet to samo zło.  Jest to dobro, z którego należy korzystać, ale nie może on zastąpić nam realnej rzeczywistości. Każdy z nas potrzebuje trochę wyciszenia, spokoju. 

 Osoba, która słabo widzi, również potrzebuje spokoju i wyciszenia, a bez telefonu jest to do osiągnięcia w tym dniu.  Aby to osiągnąć, to musi być nasz świadomy wybór. 

 

             Dlaczego warto czasem odłożyć telefon?

     Zachęcań wszystkich, aby w Dniu Bez Telefonu, odłożyć telefon do szuflady. Będzie to doskonała okazja, aby spędzić czas z rodziną, przyjaciółmi, a może wyjść na spacer i posłuchać otaczającego nas świata. Zamiast śledzenia wiadomości na socjal mediach, to może warto poczytać książkę?   

Każda z tych aktywności nie tylko pozwoli oderwać się od ekranów, ale również poprawi koncentrację, relacje z bliskimi oraz  może poprawić zdrowie psychiczne.

 Warto pamiętać, że technologia powinna nam służyć, a nie nami rządzić. Dzień Bez Telefonu to dobra okazja, by przemyśleć nasze postępowanie z telefonem, zastanowić się nad nawykami cyfrowymi. A może warto wprowadzić zdrową równowagę między życiem tu i teraz, a życiem w internecie.


Dzień bez Telefonu Komórkowego i momenty, które nie wymagają technologii. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje spokój w prostych rozmowach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.


1. Chwile bez telefonu jako świadomy wybór

Dzień bez Telefonu Komórkowego jest dobrą okazją, aby przypomnieć sobie, że odłożenie smartfonu może być świadomym wyborem. Nie chodzi o rezygnację z technologii ani o udowadnianie, że można się bez niej obejść. Chodzi raczej o chwilę oddechu od urządzenia, które każdego dnia towarzyszy nam niemal bez przerwy.

Dla osoby niewidzącej telefon często jest nieocenionym wsparciem. Pomaga odnaleźć właściwą drogę, odczytuje tekst, rozpoznaje przedmioty i kolory, umożliwia korzystanie z bankowości, komunikatorów czy elementów inteligentnego domu. Dzięki niemu wiele codziennych czynności staje się prostszych i bardziej samodzielnych. Jednocześnie ciągłe korzystanie z tych funkcji wymaga skupienia. Trzeba wsłuchiwać się w syntetyczny głos czytnika ekranu, wykonywać odpowiednie gesty i nieustannie analizować informacje.

Dlatego przychodzi moment, kiedy telefon można spokojnie odłożyć na stół. Milknie głos lektora, ustają powiadomienia, a dłoń nie przesuwa się już po gładkim ekranie. Zamiast tego obejmuje ciepły kubek herbaty albo spotyka się z dłonią bliskiej osoby. Tak zaczyna się chwila wyciszenia.

Mózg nie musi już śledzić kolejnych komunikatów ani pamiętać o gestach potrzebnych do obsługi urządzenia. Powoli wracają zwyczajne odczucia – ciepło filiżanki, zapach herbaty, spokojny oddech rozmówcy i dźwięki domu. To właśnie od nich często zaczyna się prawdziwy odpoczynek.

 

2. Cisza bez powiadomień jako przestrzeń do odpoczynku

Na co dzień telefon przypomina o sobie na wiele sposobów. Krótkie sygnały, wibracje, komunikaty aplikacji czy wiadomości sprawiają, że uwaga łatwo przenosi się z jednej czynności na drugą. Kiedy jednak urządzenie milknie, wokół pojawia się zupełnie inna cisza.

Nie jest to pustka. Wręcz przeciwnie – to przestrzeń wypełniona naturalnymi dźwiękami. Słychać gotującą się wodę w czajniku, odgłos otwieranych drzwi czy spokojny głos drugiego człowieka. Do tego dochodzi dotyk miękkiego fotela, ciepło promieni słońca wpadających przez okno i poczucie stabilnego oparcia stóp o podłogę.

Dla wielu osób z niepełnosprawnością wzroku taka chwila pozwala uporządkować odbierane bodźce. Nie trzeba reagować na kolejne komunikaty ani zastanawiać się, czy właśnie wydarzyło się coś pilnego. Zmysły mogą pracować spokojniejszym rytmem, a umysł odpoczywa od ciągłego napięcia.

To właśnie w takiej ciszy najłatwiej odnaleźć miejsce na rozmowę.

 

3. Rozmowy, które wracają na pierwsze miejsce

Gdy telefon zostaje odłożony, nic nie przerywa wypowiedzi. Nie ma odruchu sięgania po ekran ani sprawdzania kolejnych informacji. Uwaga pozostaje przy rozmówcy.

Dla wielu osób niewidzących rozmowa to nie tylko same słowa. Ważne jest również tempo mówienia, delikatne zawahanie, głębszy oddech czy ciepłe brzmienie głosu rozmówcy. Czasami nawet uśmiech można usłyszeć, zanim zostanie wypowiedziane kolejne zdanie.

Dla wielu z nich słuch jest jednym z najważniejszych sposobów poznawania drugiego człowieka. To właśnie dzięki niemu łatwiej odczytać emocje, zainteresowanie czy zmęczenie rozmówcy. Rozmowa staje się wtedy spokojna, naturalna i pozbawiona pośpiechu.

Takie spotkania przypominają, że prawdziwa uwaga jest jednym z najcenniejszych darów, jakie możemy sobie nawzajem ofiarować.

 

4. Bycie tu i teraz bez potrzeby sprawdzania ekranu 

Bycie tu i teraz nie wymaga wyjątkowych okoliczności. Wystarczy chwila, podczas której nic nie odciąga uwagi od drugiego człowieka.

Osoba niewidoma często odbiera obecność drugiego człowieka na wiele sposobów. Znajomy głos, odgłos kroków, delikatny dotyk dłoni czy charakterystyczny zapach perfum tworzą razem obraz spotkania. Nawet krótkie chwile ciszy pomiędzy zdaniami mają znaczenie, bo pozwalają lepiej wyczuć emocje rozmówcy i rytm rozmowy.

Nie ma potrzeby przerywania rozmowy, bo telefon wydał kolejny dźwięk. Wszystko płynie swoim rytmem. Takie spotkania przynoszą poczucie bezpieczeństwa i pomagają odnaleźć wewnętrzną równowagę.

 

5. Spotkania, które nie potrzebują technologii

Najpiękniejsze spotkania często są bardzo proste. Kilka osób siedzi przy jednym stole. Ktoś opowiada zabawną historię, ktoś inny uważnie słucha. Co chwilę słychać śmiech, pytania i krótkie chwile zadumy.

Takiego kontaktu nie zastąpi żadne urządzenie. Technologia potrafi ułatwiać komunikację, ale nie zastąpi wspólnej obecności.

Osoba z niepełnosprawnością wzroku czuje się częścią takiego spotkania. Może swobodnie wyrażać swoje zdanie, opowiadać o swoich doświadczeniach i słuchać historii innych. Nie liczą się ograniczenia, lecz wzajemny szacunek i otwartość.

W naturalnej atmosferze łatwiej mówić o codzienności, marzeniach i planach. Rozmowa toczy się bez pośpiechu, a każdy czuje, że naprawdę jest wysłuchany.

 

6. Dźwięki otoczenia, które wracają do uwagi

Kiedy telefon milknie, wyraźniej słychać świat wokół. Delikatny stuk filiżanki odstawianej na spodek, szelest papierowej serwetki, nalewana herbata czy ciche przesunięcie krzesła nagle stają się zauważalne.

Dla wielu osób niewidzących takie dźwięki nie są jedynie tłem. Pomagają zrozumieć, co dzieje się w otoczeniu. Szum nalewanego napoju podpowiada, gdzie stoi filiżanka. Kroki zdradzają, że ktoś właśnie podszedł bliżej. Kierunek głosu pozwala odnaleźć rozmówcę, a odgłos otwieranych drzwi oraz kroki mówią, że do pokoju wszedł kolejny gość.

Dźwięki tworzą obraz przestrzeni. Dzięki nim łatwiej zachować orientację i poczucie bezpieczeństwa. Osoby widzące często nie zwracają na nie uwagi, ponieważ większość informacji odbierają wzrokiem. Dopiero chwila ciszy pozwala odkryć, jak wiele można usłyszeć.

 

7. Spokój, który pojawia się w prostych sytuacjach

To właśnie w prostych sytuacjach, pozbawionych pośpiechu i natłoku obowiązków, najłatwiej odnaleźć spokój. Jest wtedy czas na zwykły gest i wspólne chwile – uścisk dłoni, przygotowanie herbaty, prosty posiłek i spokojną rozmowę.

Tak jak każdy człowiek, osoba niewidoma potrzebuje chwil, w których nie dominuje nadmiar bodźców. Technologia pozostaje ważnym wsparciem, jednak równie ważna jest równowaga pomiędzy korzystaniem z jej możliwości a odpoczynkiem. To właśnie ona pomaga zachować dobre samopoczucie.

 

8. Ciastka Dr Gerard jako element wspólnego spotkania

Przy spokojnej rozmowie często pojawiają się drobne elementy, które tworzą przyjazną atmosferę. Na stole stoi dzbanek z herbatą, obok filiżanki, a na półmisku leżą ciastka Dr Gerard.

W takich naturalnych sytuacjach ktoś podpowiada, w którym miejscu znajduje się półmisek z łakociami. Słychać cichy stuk porcelany, szelest serwetki i dźwięk odkładanej łyżeczki. Jest czas, by sięgnąć po ciasteczko i delektować się smakiem. Rozmowa trwa dalej, przeplatana uśmiechami i chwilami ciszy.

Takie sięgnięcie po ciastko, łyk herbaty czy kawy nie stają się najważniejszym wydarzeniem spotkania. Są jedynie jego naturalnym elementem – podobnie jak życzliwe słowa, serdeczne gesty i czas spędzony razem.

 

9. Codzienność, która może być spokojniejsza

Nie zawsze trzeba być online. Czasami wystarczy wyciszyć powiadomienia albo odłożyć telefon na kilkanaście minut, by zauważyć, jak wiele dzieje się wokół.

Dla wielu osób niewidzących codzienność oznacza intensywną pracę pozostałych zmysłów. To one pomagają orientować się w przestrzeni i wykonywać nawet te rutynowe obowiązki. Nadmiar elektronicznych komunikatów może powodować zmęczenie, dlatego chwile wyciszenia stają się tak cenne.

Świadome wybory nie polegają na odrzuceniu technologii. Polegają na znalezieniu czasu na rozmowę, odpoczynek i zwyczajną obecność. Kilkanaście minut offline w ciągu dnia może stać się chwilą, która pozwoli odzyskać równowagę.

 

10. Dlaczego warto czasem odłożyć telefon

Przerwa od technologii nie oznacza rezygnacji z jej zalet. To raczej przypomnienie, że obok urządzeń istnieją chwile, których nie da się zastąpić żadną aplikacją.

Spokojna rozmowa, uważne słuchanie, cisza pomiędzy zdaniami i obecność drugiego człowieka pomagają budować relacje oraz odnaleźć wewnętrzny spokój. Są to doświadczenia cenne dla każdego, również dla osób niewidomych, które często odbierają atmosferę spotkania poprzez głosy, dotyk, zapachy i dźwięki.

Dzień bez Telefonu Komórkowego przypomina, że czasem warto na chwilę odłożyć smartfon. Wystarczy usiąść przy stole z bliskimi, napić się herbaty, podzielić się ciastkami Dr Gerard i po prostu pobyć razem. To właśnie wtedy najłatwiej usłyszeć nie tylko słowa, ale także wszystko to, co kryje się pomiędzy nimi. W takich prostych chwilach rodzi się poczucie bliskości, którego nie zastąpi żadna technologia.

 

Światowy dzień czekolady i chwilę przyjemności, które nie potrzebują okazji. Czas spędzony razem, w którym osoba z dysfunkcją wzroku czerpie radość z prostych smaków, sięgając po ciastka dr Gerard

Przyjemność która nie wymaga specjalnej okazji. To stan w którym robisz coś wyłącznie dla własnej radości lub relaksu krótko mówiąc nie czekając na święta i rocznicę czy osiągnięcie Wielkiego celu. To celebrowanie codzienności i praktykowanie tak zwane miko radości oraz gestów, które poprawiają nastrój i są wyrazem troski o siebie. Koncepcje te można rozpatrywać w kilku wymiarach takich jak spontaniczność czyli czerpanie radości z chwili bez planowania i sztywnego harmonogramu. Docenianie małych rzeczy oznacza odnajdywanie szczęścia w prostych czynnościach, które nie wymagają nakładów finansowych ani przygotowań na przykład w piciu ulubionej kawy w całkowitej ciszy czy krótki spacer. Zasłużony egoizm oznacza świadome odłożenie obowiązków, aby zregenerować siły i zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Brak oczekiwań oznacza skupienie się na samym procesie doświadczenia czegoś miłego i bez presji na efekt lub rezultat. Przykładami takich działań są na przykład przeczytanie rozdziału ulubionej książki albo gorąca kąpiel czy zjedzenie deseru bez konkretnego powodu. Definiowanie tego pojęcia opiera się na indywidualnym odczuwaniu i pozwala na budowaniu odporności psychicznej. Smak jako główne źródło przyjemności. Określenie to odnosi się do sytuacji w której jedzenie lub picie staje się podstawowym źródłem satysfakcji w życiu. Wynika z biologicznych i psychologicznych mechanizmów nagrody. Pojęcie to można rozpatrywać w kilku kluczowych aspektach takich jak biologiczny mechanizm nagrody, ewolucja oznacza że nasze ciała są zaprogramowane tak by odczuwać przyjemność ze smaków zwłaszcza ze słodkiego i tłustego co w przyszłości pomagało przetrwać oraz dając sygnał o wysokiej zawartości energii. Wyrzut dopaminy oznacza spożywanie ulubionych potraw i stymuluje układ nagrody w mózgu wywołując natychmiastowe uczucie zadowolenia. Psychologia i emocje. Komfort psychiczny oznacza że jedzenie jest często używane do poprawy nastroju czyli zajadanie stresu lub radzenia sobie z trudnymi emocjami. Pamięć zmysłowa oznacza że smaki i zapachy są mocno powiązane z emocjami i wspomnieniami z przeszłości. Jeden kęs może przywołać uczucie bezpieczeństwa i szczęścia. Wymiar kulturowy i społeczny. Dostępność bodźców w obecnych czasach gdy jedzenie jest pod dostatkiem, smak przestał pełnić wyłącznie funkcję przetrwania i stając się łatwo dostępną formą rozrywki. Rytuały i relacje. Celebrowanie posiłków czyli gotowanie czy degustację są źródłem budowania więzi społecznych. Zagrożenie wynikające z takiego podejścia. Zależność czyli traktowanie smaku jako jedynego źródła przyjemności może powodować do nadwagi oraz otyłości lub zaburzeń odżywiania na przykład kompulsywnego objadania się. Zapach zapowiadający coś przyjemnego to zazwyczaj pozytywna woń wywołująca dobre skojarzenia. Jest to zjawisko oparte na psychologii i fizjologii, które ma bardzo konkretne podłoże w tym jak funkcjonuje ludzki mózg. Zapachy mają najkrótszą drogę do mózgu omijając korę nową. Wędrując bezpośrednio do układu limbicznego, który odpowiada za emocje i pamięć. Przyjemne zapachy są zazwyczaj połączone z doświadczeniem nagrody oraz relaksu czy bezpieczeństwa na przykład zapach pieczonego ciasta kojarzy się z ciepłem domu. Jedzenie jako chwila zatrzymania to koncepcja świadomego spożywania posiłków. Oznacza to oderwanie się od codziennego pośpiechu i stresu, aby skupić pełną uwagę na tu i teraz celebrowanie smaku i zapachu oraz odczuwaniu sygnałów płynących z organizmu. Zamiast traktować posiłek jako szybkie paliwo zjadane w biegu na przykład przed monitorem lub w samochodzie, zamienia się go w krótki codzienny rytuał relaksacyjny. Koncepcja ta opiera się na kilku kluczowych aspektach takich jak pauza przed posiłkiem czyli świadome odłożenie telefonu czy wyłączenie telewizora, aby sprawdzić czy odczuwamy głód jest fizyczny, czy też jedzenie ma jedynie na celu zaspokojenie emocji na przykład stresu lub nudy. Dzielenie się przyjemnością z innymi to intencjonalne angażowanie innych osób w swoje pozytywne doświadczenia w celu wzajemnego czerpania radości. To społeczny mechanizm oparty na empatii, który wzmacnia więzi oraz buduje bliskość i sprawia że dobre emocje stają się trwalsze. Sprawienie przyjemności drugiej osobie na przykład poprzez prezenty oraz pomoc czy miły gest co aktywuje w mózgu ośrodek nagrody i przynosi długotrwałe poczucie spełnienia. Radość i entuzjazm są naturalne można powiedzieć że zaraźliwe. Dzielenie się nimi poprawia samopoczucie całego otoczenia i tworzy pozytywną atmosferę. Proste chwile które budują dobry nastrój. To codzienne drobne rytuały i sytuacje, które nie wymagają wielkich przygotowań ani kosztów ale wywołują poczucie spokoju, oraz radości lub wdzięczności. To świadome zatrzymanie się by docenić tu i teraz co naturalnie redukuje stres i poprawia ogólne samopoczucie. Takie mikro radości to na przykład, wypicie porannej kawy lub herbaty w ulubionym kubku bez pośpiechu i patrzenia w ekran. Krótki spacer i poczucie promieni słońca na twarzy. Szczera rozmowa, lub uśmiech od nieznajomego albo chwila przytulenia. Zapach świeżo upieczonego ciasta czy posłuchanie ulubionej piosenki. Skupienie się na tych momentach uczy uważności buduje odporność psychiczną i sprawia, że potrafimy czerpać radość ze zwyczajnego życia. Spotkania bez planu które są najcenniejsze. Spotkania bez planu to chwilę spontaniczności oraz wolne od sztywnego harmonogramu i oczekiwań. Są najcenniejsze ponieważ sprzyjają autentyczności i pozwalają budować głębokie relacje bez presji na efekt i redukują stres. Wynika to z kilku wyjątkowych aspektów i takich momentów jak szczerość i autentyczność, kiedy nie trzeba odgrywać ról czy realizować napiętego grafiku to wtedy pokazuje się swoje prawdziwe ja. Ciastka dr Gerard jako element wspólnej przyjemności. Określenie ciastka jako element wspólnej przyjemności odnosi się do budowania relacji i więzi społecznych poprzez wspólne spożywanie słodkości. Oznacza to rytuał dzielenia się jedzeniem, który sprzyja rozmowie oraz relaksowi i okazywaniu troski. Wspólna kawa i ciastka dr Gerard to klasyczny sposób na spotkanie towarzyskie albo randkę czy integrację w pracy. Oferowanie słodkości to sygnał, chcę żebyś się poczuł u nas dobrze. Przyjemność jako coś co można odnaleźć każdego dnia. Szukanie przyjemności każdego dnia to koncepcja polegająca na małych i codziennych momentów oraz czerpanie z nich radości, zamiast czekać na wielkie wydarzenia czy spektaktualne sukcesy, pozwala ono obniżyć poziom stresu i poprawia ogólne samopoczucie. Dlaczego warto pozwolić sobie na takie momenty. Pozwolenie sobie na takie momenty to świadomy wybór zatrzymania się by zadbać o własne potrzeby czyli oderwanie się od codziennych obowiązków oraz stresu i ciągłego pędu. Nawet krótka przerwa obniża poziom kortyzolu czyli hormonu stresu co odciąża układ nerwowy i pozwala uniknąć wypalenia zawodowego. Zresetowany umysł pracuje wydajniej dzięki czemu po powrocie do zadań jesteśmy bardziej kreatywni i efektywni. Gdy sami jesteśmy wypoczęci i zrównoważeni to mamy więcej cierpliwości i energii dla bliskich. Regularne chwile wytchnienia wspierają układ krążenia i naturalną odporność organizmu. Odpoczynek nie jest lenistwem to kluczowy element dbania o siebie i podstawa budowania wewnętrznej siły.

czwartek, 23 lipca 2026

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ROCK AND ROLLA I ENERGIA, KTÓRA ZMIENIA ZWYKŁE CHWILE. SPOTKANIA, W KTÓRYCH OSOBA BEZ WZROKU CZERPIE RADOŚĆ Z MUZYKI A NA STOLE POJAWIAJĄ SIĘ CIASTKA DR GERARD.

 

1.     Muzyka jako coś, co zmienia nastrój w jednej chwili.

Pisząc te słowa w moich słuchawkach leci zespół Łydka Grubasa. Myślę, że przez cztery dekady słuchania Rock and Rolla trochę się o nim dowiedziałem. Po drugie jestem basistą i gram w rockowej kapeli. Dlatego stwierdzam Rock and Roll jest moim życiem. Jego dźwięki i rytmy nadają sens memu życiu. Bez tej muzyki życie nie byłoby takie same. Byłoby szare i monotonne.

Śmiało mogę napisać, że gdy do uszu człowieka dochodzą te dźwięki, uwaga słuchacza skupia się na energicznym rytmie, brzmieniu gitar i słowach piosenki. Serce zaczyna szybciej bić, krew szybciej krąży w żyłach a nogi zaczynają rytmicznie pląsać. Trzeba być twardym przeciwnikiem Rock and Rolla, aby nie poddać się jego wpływowi. Każdy człowiek w tej muzyce usłyszy to co lubi. Piękne partie wokalne, solówki gitarowe, rytmy perkusyjne, klawisze. Tylko zazwyczaj basista jest niezauważany, dopóki nie zabraknie basowych dźwięków. Wtedy na scenie jest dziwna pustka. U osób niewidomych jest inaczej. Nasz słuch pozwala usłyszeć więcej, poczuć bardziej, głębiej. Odczuwamy muzykę całym ciałem. Lekki podmuch wiatru na twarzy, gdy pracują membrany głośników. Drżenie podłogi w rytm wydobywający się z centrali perkusji oraz drżenie klatki piersiowej w rytm dźwięków gitary basowej. Tak odbierany Rock and Roll towarzyszy człowiekowi od pierwszego do ostatniego dźwięku. A u mnie jeszcze kilka godzin.

 

2.     Rytm, który odczuwa się całym ciałem.

Co to jest pięciolinia, klucz wiolinowy wszyscy uczyliśmy się na lekcjach muzyki w szkole podstawowej. Nie każdy miał szczęście jako nauczyciela tego przedmiotu mieć długowłosego faceta z gitarą. Szczęściarze, do których należę i ja mogli się dowiedzieć, że muzyka to nie tylko nuty na pięciolinii, ale muzyka to też emocje, przekaz, bunt, coś co łączy ludzi w subkultury. Ogromny wpływ na muzykę i ludzi schyłku XX wieku miała Lista Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Kapele tam puszczane od Republiki przez Kult, T.Love po Sztywny pal Azji, Formację Nieżywych Schabuff. Gdy do naszych serc dotarła muzyka zespołu Dżem, to świat nabrał nowych kolorów.

Wracając do początków, Rock and Roll powstał pod wpływem Bluesa. Czarni muzycy i wokaliści tak zaimponowali białasom, że Ci postanowili zrobić coś, aby i oni zostali zauważeni. Potem wybuchła epidemia. Imperialistyczna zaraza trafiła nawet do państw bloku wschodniego. Ludzie w Polsce zamiast muzyki ludowej słuchali Rock and Rolla, Punk Rocka, Hard Rocka, Heavy Metalu, Reggae, Ska itd.

Wszystkie te gatunki mają wspólny mianownik. Jest to rytm. Energiczny, żywy, „taneczny”. Nasz organizm jest od niego uzależniony. Pierwsze rytmy bluesowe, potem Rockowe bazowały na rytmie bicia serca. Dlatego nie jesteśmy w stanie nie poddać się temu rytmowi. Dlatego gdy mamy chandrę, pomaga nam muzyka. Nasze serce przejmuje rytm Rock and Rolla płynący z głośników. Będąc osobą niewidomą, słuchamy całym sobą. Zamykając oczy możemy ujrzeć grających muzyków. Nasz słuch pozwala nam podzielić muzykę na odrębne dźwięki instrumentów, tworzących całość jak załoga Rudego 102.

Na moim przykładzie napiszę, że muzykę odbieram uszami, głową, korpusem, nogami, stopami. Będąc na koncercie odczuwam muzykę przez podłogę, która przenosi drżenie niskich tonów basowych, wielu z Was poczuło drżenie w klatce piersiowej i w brzuchu w ryt muzyki.  Na twarzy i we włosach odczuwam powiew wiatru, ruch powietrza wydmuchiwanego przez głośniki i perkusję. Nasz mózg przetwarza wyłowione z rzeki dźwięków słowa utworu. Nawet nie wiem, kiedy dociera do słuchacza, że wybija rytm dłońmi lub nogami rytmicznie przytupuje.

 

3.     Dźwięki, które budują energię chwili.

Rock and Roll składa się z muzyki i tekstu oraz energii i emocji ludzi tworzących zespół. Podstawa to sekcja rytmiczna perkusja, bas i instrumenty klawiszowe. Całość dopełniają gitary, wokal, instrumenty dęte, chórki. Pisałem już wcześniej, że basista jest niezauważalny dla szarego człowieka, póki go nie zabraknie. Bez basowych tonów, robi się dziura w muzyce. Nawet gitara nie jest w stanie uzupełnić tej luki. Wprawny słuchacz potrafi odróżnić i oddzielić linię gitar na osobne ścieżki. Każdy producent instrumentów ma swoje niepowtarzalne brzmienie. Niewidomi nie mają z tym żadnego problemu, słyszą więcej. Linia wokalna nigdy nie jest jedna. Zazwyczaj w zespołach śpiewa więcej niż jedna osoba lub występują chórki. To niewidomi zauważają bez problemu. Wniosek jest jeden, muzykę tworzy kilka osobnych ścieżek dźwiękowych a nasz mózg łączy je przekazuje nam jako jednolitą całość.

 

4.     Muzyka jako sposób wyrażania emocji.

Emocje niesione przez Rock and Roll, przez muzykę buntowników. Działają na człowieka w momencie słuchania, ale również pozostają w naszej świadomości. Jeśli myślami powrócimy do koncertu lub piosenki, z automatu odczujemy emocje związane z nimi. Dlatego w smutnych chwilach odruchowo słuchamy piosenki, które kiedyś sprawiły nam przyjemność niosły spokój, radość albo kojarzą się z ważnymi wydarzeniami lub ludźmi. Dlatego myśląc o utworach zespołu Nocny Kochanek albo Zenek Grabowski, odczuwam rozluźnienie, zadowolenie spowodowane zabawnymi słowami ich utworów. Słuchając Ryśka Riedla jestem spokojny, czasem lekko zamyślony, czasem smutny. Gdy usłyszę Rammstein – a zaczynam czuć się dumny, mocny, władczy. Ta muzyka daje mi wewnętrzną siłę. Lubię słuchać Oberschlesien, ich muzyka i teksty wprowadzają mnie w nastój rozmyślań.

Muzyka i emocje, czy idą w parze? Tak, jednak nie zawsze. Słuchając utworów zespołów słynących z poczucia humoru, trzeba mieć się na baczności. Często słowa piosenki wyrażają odwrotne emocje niż dźwięki muzyki.

 

5.     Wspólne słuchanie jako sposób bycia razem.

Zależy z kim się słucha. Gdy słucham z Żoną i dziećmi muzyka powoduje, że mamy ochotę tańczyć. Musiałem się tego nauczyć. Inaczej jest, gdy słucham z Bratem lub innymi muzykami. Wtedy nasza uwaga jest skupiona na danym fragmencie lub danej ścieżce dźwiękowej. Moja Żona nigdy tego nie rozumiała, dlatego nauczyłem się słuchać jak zwykły słuchacz. Dlatego relacje międzyludzkie można nawiązać na różnych poziomach wtajemniczenia. Ale zawsze są trwałe i ważne dla nas.

Osoba niewidoma odbiera muzykę bardziej, więcej dostrzega. Dlatego czymś naturalnym jest nawiązywanie relacji z innymi słuchaczami. Mogą ludziom zdrowym otworzyć oczy i uszy na elementy, których wcześniej nie zauważyli, nie słyszeli. Każdy człowiek ma prawo dzielić się wrażeniami, jego niedoskonałości nie mają tu znaczenia.

 

6.     Spontaniczne chwile, które zmieniają zwykły dzień.

Może Wy też tak macie? W moim przypadku nie potrzeba planów, scenariuszy itd. Muzyka otacza mnie nawet w czasie snu. Dźwięki, które do mnie docierają, przetwarzane są podświadomie. Nawet badanie rezonansem magnetycznym było w rytmach techno. Każde urządzenie, każda czynność wiąże się z jakimś odgłosem. Jednak są momenty, że przechodząc ulicą nagle wpada w ucho ulubiona muzyka. Gdzieś w oddali z przejeżdżającego auta usłyszę znany refren. W jednej sekundzie buzia się uśmiecha, zaczynam nucić lub podśpiewywać. Mój organizm z miejsca wrzuca wyższy bieg. Idę pewniejszym krokiem, dynamiczniej ruszam rękoma i oddech mam szybszy. Osoby niewidome tak samo jak „zdrowe” reagują tak samo. Jeśli osoba jest umuzykalniona to w każdej chwili jest gotowa chłonąć Rock and Rolla.

Muszę jednak dodać, że osoby niewidome są bardziej wyczulone i usłyszą więcej nieczystości lub pomyłek instrumentalistów. Ale czy w Rock and Rollu chodzi o perfekcję? Moim zdaniem nie. Liczy się przekaz, emocje, porwanie publiczności.

 

7.     Rozmowy, które rodzą się wokół muzyki.

Już wcześniej pisałem o nawiązywaniu relacji przy muzyce. Są one trwałe i prawdziwe. Jednak wszystko zależy z kim się słucha i rozmawia. W środowisku muzyków rozmowy związane są z tworzeniem, instrumentarium, nagłośnieniem, promocją. A z „normalnymi” ludźmi rozmawiam o tym czy muzyka mnie porywa, czy wpada w ucho, czy jest pod nóżkę albo czy jest za głośna. To jest uproszczenie, jednak w codziennych rozmowach nie dyskutujemy na jakich gitarach lub strunach grają. Osoby niewidome mające większe doznania mogą otworzyć oczy innym słuchaczom. Dzieląc się odczuciami odsłaniamy część naszej duszy. Dotyczy to wszystkich ludzi. Dlatego te relacje są szczere i warto je pielęgnować. Potem powstają wspólne wspomnienia z różnych wydarzeń muzycznych i nie tylko. Spotykając się po latach pamiętamy nie tylko, że byliśmy gdzieś razem. Pamiętamy dokładnie muzykę, tematy rozmów. A wspomnienia przywołują emocje tamtego spotkania.

 

8.     Ciastka dr Gerard jako element wspólnego spotkania.

Siedząc w wygodnym fotelu przy stoliku kawowym słucham ulubionych utworów polskiego Rocka. Naprzeciw mnie siedzi moja Małżonka. W milczeniu przegryza wafelka w czekoladzie. Jej wzrok mówi, rusz się, nie siedź, zatańczmy. Tak u mnie jest. Myślę, że nie tylko u mnie. Ciastka, kawka są związane ze spotkaniami towarzyskimi. To nic nowego. W przytulnym pokoju, w restauracji, na grillu, pod namiotem i na pielgrzymce. Często w czasie spotkań rozmawiamy o nowych przepisach, o ulubionych potrawach. Gospodarze chwalą się wypiekami. Sam nie wiem, kto jest bardziej łakomy na ciastka dzieci czy rodzice? Chyba Tatusiowie bardziej. Na pewno jesteśmy większymi znawcami słodyczy.

 

9.     Muzyka jako coś, co zostaje w pamięci.

To prawda. Rock and Roll zostaje głęboko w pamięci i w sercu. Podobnie jest z innymi gatunkami muzyki. Zdarzają się wykonawcy jednego utworu. O nich mniej się myśli, ale się je pamięta. Jeżeli dodać jeszcze ważne wydarzenia, ludzi i relacje nawiązane, emocje im towarzyszące, to zostają z nami na zawsze „do grobowej deski”. Nie ma znaczenia czy jesteśmy zdrowi czy niewidomi, przechowujemy je w sercu i pamięci. Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś będąc na kursie w Polskim Związku Niewidomych, zorganizowano nam wyjście do Opery. Byłem przerażony, nikt nie był na to przygotowany. W koszulach w kratę, w jeansach, golfach, dresach poszliśmy na musical. To co tam przeżyłem, byłem w niebie. Gdy orkiestra zagrała pierwsze dźwięki, miałem wrażenie, że muzyka unosi się jako magiczny obłok nad naszymi głowami. Serce biło mi, jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej. Całym sobą czułem drżenie Sali i powietrza ją wypełniającego. Radość mnie ogarnęła. Nigdy nie zapomnę tych chwil.

 

10. Dlaczego warto pozwolić sobie na takie chwile.

Tak przeżywana muzyka, pozwala pokonać własne bariery. Poczuć się jak każdy człowiek. Muzyka nie wybiera uszu, do których trafia. Nie pyta o nasze zdrowie. Muzyka otwiera nas na drugiego człowieka. Ułatwia nawiązywać relacje. Muzyka wywołuje emocje, wpływa na nasze samopoczucie. Muzyka nie pyta czy jest odpowiedni moment? Dociera do nas nagle, spontanicznie. Tylko od nas zależy, czy ją przyjmiemy. Damy się jej porwać. Czy sprawi nam radość. Gdy spotkamy na naszej drodze ludzi podobnie odczuwających, to już nigdy nie będziemy sami.

 

To kilka przykładów mojej muzyki:

https://www.youtube.com/watch?v=jdYxziY86GY

https://www.youtube.com/watch?v=tzExPIQ__ek

https://www.youtube.com/watch?v=CBuPVswonG8&list=RDCBuPVswonG8&start_radio=1

wtorek, 21 lipca 2026

Światowy Dzień Słuchania i słuch jako sposób bycia bliżej świata. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje znaczenie w dźwiękach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard

   Wstęp

   Słuchanie wydaje się czymś zwyczajnym. Towarzyszy człowiekowi codziennie: w rozmowie, w domu, na ulicy, przy stole, w ciszy i w hałasie. Słyszymy głosy, kroki, szelest, oddech, dźwięk naczyń, ruch samochodów, zamykane drzwi, odgłosy pracy, odpoczynku i spotkania.

Jednak nie wszystko, czego się słucha, naprawdę się słyszy. Można usłyszeć słowa, a nie uchwycić ich znaczenia. Można słyszeć głos, ale nie zauważyć ukrytego w nim zmęczenia, niepokoju albo smutku. Często zdarza się, że człowiek słyszy to, co głośne, a nie słyszy tego, co najważniejsze.

Dla osoby niewidomej słuch ma szczególne znaczenie. Nie jest tylko jednym ze zmysłów. Staje się sposobem poznawania świata, orientowania się w przestrzeni, rozpoznawania ludzi i budowania relacji. Dźwięki mogą zastępować obraz, bo niosą informacje o miejscu, ruchu, obecności i nastroju. Światowy Dzień Słuchania przypomina więc, że słuchanie to nie tylko odbieranie dźwięków. To także uważność, cierpliwość i bycie bliżej świata.

 

   Słuch jako główny sposób poznawania świata

   Dla osoby niewidomej dźwięki są jednym z podstawowych sposobów poznawania otoczenia. Tam, gdzie człowiek widzący często korzysta ze wzroku, osoba bez wzroku zbiera informacje przez słuch, dotyk, zapach i pamięć. Dźwięki mogą zastępować obraz, choć nie robią tego dosłownie. Nie pokazują wszystkiego, ale przekazują konkretne informacje. Odgłos nadjeżdżającego samochodu mówi o ruchu i kierunku. Echo kroków pomaga rozpoznać przestrzeń. Głos człowieka wskazuje, gdzie ktoś stoi. Dźwięk windy, drzwi, przejścia dla pieszych czy pojazdu staje się praktyczną wskazówką. Osoba z dysfunkcją wzroku uczy się słuchać uważnie. Rozpoznaje kierunek, odległość, zmianę natężenia i rytm. Dzięki temu może poruszać się bezpieczniej, orientować się w miejscu i lepiej rozumieć, co dzieje się wokół. Słuch staje się więc nie tylko zmysłem, ale drogowskazem.

 

   Dźwięki, które tworzą przestrzeń wokół nas

   Każde miejsce brzmi inaczej. Inaczej brzmi mieszkanie, inaczej klatka schodowa, ulica, park, sklep, kuchnia czy pokój, w którym siedzi kilka osób. Przestrzeń ma swoje odgłosy, rytm i echo. Osoba bez wzroku rozpoznaje miejsce między innymi po tym, jak ono brzmi. W małym pomieszczeniu głos jest bliższy i bardziej zamknięty. W większej sali pojawia się pogłos. Na ulicy dźwięki są rozproszone: samochody, kroki, rozmowy, sygnały, drzwi autobusów. W parku słychać szelest liści, ptaki, kroki na alejce i dalsze głosy. Dźwięki codzienności nie są więc tylko tłem. Informują, czy ktoś się zbliża, czy oddala, czy coś zostało postawione na stole, czy drzwi się otworzyły, czy przestrzeń jest pusta, czy pełna ludzi. Dla osoby niewidomej świat nie milczy. Przestrzeń naprawdę „brzmi”.

 

   Słuchanie jako świadoma czynność

   Słyszenie dzieje się samo, ale słuchanie wymaga uwagi. Można przebywać wśród wielu dźwięków i nie zwracać na nie większej uwagi. Dopiero skupienie sprawia, że człowiek zaczyna naprawdę słuchać. Osoba z dysfunkcją wzroku często słucha bardzo świadomie, bo codzienność tego wymaga. Musi wychwycić, z której strony dochodzi głos, czy przejście jest bezpieczne, czy ktoś wszedł do pomieszczenia, czy rozmówca zwraca się właśnie do niej. Ważne są nie tylko same dźwięki, ale także zmiany między nimi. Słuchanie oznacza obecność. Trzeba dać dźwiękom czas, oddzielić ważne od przypadkowych, czasem dopytać, czasem przyznać, że coś zostało usłyszane, ale jeszcze nie zrozumiane. W świecie pełnym hałasu prawdziwe słuchanie staje się cenną umiejętnością.

 

   Ton głosu jako źródło emocji i informacji

   Głos człowieka niesie więcej niż słowa. To samo zdanie może brzmieć spokojnie, niepewnie, radośnie, obojętnie albo z bólem. Ton głosu często zdradza to, czego ktoś nie wypowiada wprost. Dla osoby niewidomej głos jest szczególnie ważnym źródłem informacji. Skoro nie może odczytać wielu sygnałów wzrokowych, uważniej słucha tempa mowy, napięcia, pauz, ciepła, chłodu, pośpiechu czy zmęczenia. Oczywiście głos może czasem mylić, ale bardzo często mówi więcej niż same słowa. Rozmowa ma dlatego ogromne znaczenie. Głos może dawać poczucie bezpieczeństwa, bliskości i zaufania. Może też wprowadzać niepewność, jeśli jest niecierpliwy, niewyraźny albo obojętny. Osoba z dysfunkcją wzroku często rozpoznaje ludzi po brzmieniu, sposobie mówienia i charakterystycznym rytmie zdań. Głos staje się znakiem obecności.

 

   Cisza jako część słuchania

   Cisza nie jest pustką. Jest częścią słuchania. Czasem dopiero cisza pozwala usłyszeć drobne dźwięki: oddech, krok, szelest, daleki odgłos za oknem, filiżankę odstawioną na stół. Pomaga też uporządkować to, co już zostało usłyszane. Osoba bez wzroku może odbierać ciszę bardzo mocno. W niektórych sytuacjach daje ona odpoczynek i skupienie. W innych może budzić niepewność, szczególnie gdy ktoś wychodzi z pokoju bez słowa albo milczy zbyt długo. Cisza w relacji potrzebuje więc delikatności. Po hałasie ulicy, sklepu czy większego spotkania chwila wyciszenia jest cenna. Osoba niewidoma często przez cały czas zbiera informacje z dźwięków, a to wymaga wysiłku. Cisza pozwala odetchnąć. Może też stać się znakiem szacunku, jeśli daje drugiemu człowiekowi przestrzeń na odpowiedź.

 

   Rozmowy, które wymagają uważnego słuchania

   Prawdziwa rozmowa nie jest tylko wymianą zdań. Wymaga cierpliwości, uważności i gotowości, aby przyjąć to, co mówi druga osoba. Nie wszystko, co ważne, zostaje wypowiedziane od razu. Spokojna rozmowa przy stole ma swój rytm. Ktoś nalewa herbatę albo kawę, ktoś odsuwa filiżankę, ktoś sięga po ciastko, ktoś zaczyna opowiadać. Osoba niewidoma może wtedy skupić się na głosach, pauzach, śmiechu, zmianie tonu i ciszy między zdaniami. Wzajemne słuchanie buduje relację. Osoba z ograniczeniami wzroku potrzebuje nie tylko słuchać innych, ale także być wysłuchana. Potrzebuje, aby jej nie przerywano, nie kończono za nią zdań i nie zakładano z góry, co czuje. Dobra rozmowa daje miejsce obu stronom. Wtedy spotkanie staje się prawdziwe.

 

   Dźwięki, które budują wspomnienia

   Pamięć często wraca przez dźwięki. Wystarczy dawna melodia, znajomy głos, odgłos pociągu, dzwonek telefonu, szum deszczu, skrzypnięcie drzwi albo brzęk łyżeczki o szklankę, aby przypomniało się miejsce, osoba lub chwila sprzed lat. Osoba niewidoma zapamiętuje dźwięki szczególnie wyraźnie, bo są one ważną częścią jej doświadczenia. Głos bliskiej osoby, kroki na schodach, dźwięk klucza w zamku, odgłosy domu, rozmowy przy stole — to wszystko może stać się częścią pamięci.

Dźwięki nie są jedynie dodatkiem do wspomnień. Dla osoby bez wzroku często są ich główną treścią. Przywołują atmosferę, obecność i emocje. Czasem zostaje w pamięci nie całe wydarzenie, ale właśnie głos, śmiech, cisza albo zwykłe chrupnięcie ciastka podczas spokojnej rozmowy.

 

   Ciastka Dr Gerard jako element wspólnego spotkania

   Wspólne spotkanie często tworzą proste rzeczy: herbata, kawa, talerzyk na stole, coś słodkiego i spokojna rozmowa. Ciastka Dr Gerard mogą pojawić się właśnie w taki sposób — nie jako główny temat, ale jako naturalna część chwili. Dla osoby niewidomej takie spotkanie ma swoje dźwięki. Słychać otwierane opakowanie, przesuwany talerzyk, odstawianą filiżankę, cichy śmiech, pytanie, czy ktoś ma ochotę na jeszcze jedno ciastko. Te zwyczajne odgłosy budują atmosferę bliskości.

Ciastka są tylko tłem, ale czasem właśnie takie tło pomaga rozmowie trwać. Spowalnia chwilę, daje rękom zajęcie, a głosom spokojniejszy rytm. Przy takim stole osoba z dysfunkcją wzroku jest pełnym uczestnikiem spotkania: słucha, odpowiada, żartuje, milczy i jest obecna razem z innymi.

 

   Słuch jako sposób budowania relacji

   Uważne słuchanie zbliża ludzi. Kiedy człowiek czuje, że ktoś naprawdę go słucha, łatwiej mu mówić szczerze. Łatwiej opowiedzieć o radości, zmęczeniu, lęku, nadziei albo zwykłych sprawach, które też mają znaczenie. Osoba bez wzroku korzysta ze słuchu w relacjach bardzo mocno. Przez głos rozpoznaje nastroje, przez sposób mówienia wyczuwa bliskość lub dystans, przez ciszę zauważa zmianę. Ważne jest dla niej, aby drugi człowiek był obecny naprawdę, a nie tylko fizycznie. Słuchanie buduje zaufanie. Oznacza szacunek, cierpliwość i gotowość przyjęcia doświadczenia drugiej osoby. Nie przerywać, nie mówić za kogoś, nie zakładać, że wie się lepiej. Czasem osoba niewidoma potrafi usłyszeć smutek albo niepokój wcześniej niż inni, bo naprawdę wsłuchuje się w głos. W ten sposób słuch staje się drogą do bliskości.

 

   Dlaczego warto naprawdę słuchać

   Warto naprawdę słuchać, bo świat mówi do człowieka na wiele sposobów. Nie tylko przez słowa, ale także przez dźwięki codzienności, ciszę, ton głosu, rytm miejsc i drobne odgłosy spotkań. Uważność na dźwięki pomaga być bliżej świata. Pozwala usłyszeć zmęczenie w głosie, spokój w ciszy, radość w śmiechu, niepokój w krótkiej odpowiedzi. Dla osoby niewidomej taka uważność jest codziennym sposobem życia. Dla osoby widzącej może być lekcją zatrzymania. Nie wszystko, co słyszymy, od razu rozumiemy. Dlatego słuchanie wymaga pokory. Czasem trzeba dopytać, czasem poczekać, czasem zamilknąć. Prawdziwe słuchanie nie polega na szybkiej odpowiedzi, ale na obecności. Światowy Dzień Słuchania przypomina, że słuch jest czymś więcej niż sprawnością. Dla osoby bez wzroku bywa sposobem orientacji i poznawania świata. Dla każdego człowieka może stać się drogą do relacji, spokoju i bliskości. Bo być blisko świata to nie zawsze znaczy dużo widzieć. Czasem znaczy naprawdę słuchać.


Dzień bez telefonu komórkowego i momenty, które nie wymagają technologii. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje spokój w prostych rozmowach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.

 

Dzień bez telefonu komórkowego i momenty, które nie wymagają technologii. Spotkania, w których osoba niewidząca odnajduje spokój w prostych rozmowach, dzieląc się wspólnie ciastkami Dr Gerard.

Chwilę bez telefonu, jako świadomy wybór.

Światowy lub Międzynarodowy Dzień bez Telefonu Komórkowego to nieoficjalne, oddolne święto przypadające, co roku 15 lipca. Jego głównym celem jest zachęcenie do odłożenia smartfonów, odpoczynku od technologii i skupienia się na relacjach oraz świecie rzeczywistym.

Dlaczego warto wziąć udział?

Lepsze samopoczucie: odłączenie się od ekranu zmniejsza poziom stresu i lęku przed przegapieniem czegoś ważnego.

Zdrowy sen: Brak światła niebieskiego i ciągłych powiadomień ułatwia zasypianie i poprawia, jakość odpoczynku.

Świadomość: To świetny moment, aby ocenić swoje nawyki cyfrowe i zauważyć, jak często sięgamy po telefon bez wyraźnej potrzeby.

Jak możesz go spędzić?

Wybierz się na spacer: Zostaw telefon w domu i ruszaj w plener – bez sprawdzania mediów społecznościowych.

Spotkaj się z bliskimi: Zaplanuj kawę lub obiad z przyjaciółmi bądź rodziną. Skupcie się na rozmowie twarzą w twarz.

Zrób cyfrowy detoks: Przetrwaj 24 godziny offline, czytając książkę, gotując lub oddając się swojemu hobby.

 Cisza bez powiadomień, jako przestrzeń do odpoczynku.

W dzisiejszych czasach nie wyobrażamy sobie życia bez telefonu. Możemy powiedzieć z całą pewnością, że wiele z nas jest od nich uzależnionych kropka telefony, co w naszych dłoniach od rana do późnej nocy. A kiedy nawet idziemy spać to słyszymy ciągle wibracje, powiadomienia. Dlatego warto w taki dzień odłożyć telefony. Cisza, którą usłyszymy uspokoi nas. Usłyszymy wtedy inne dźwięki, które otaczają nas. Cisza to relaks. A relaks to nic innego jak zdrowie.

Rozmowy, które wracają na pierwsze miejsce.

Nie ma nic przyjemniejszego jak rozmowa z drugim człowiekiem. Rozmowa może tylko nas łączyć kropka wsłuchiwanie się w głos drugiego człowieka daje nam wiele satysfakcji i wiele uczy. Osoby niedowidzące czy całkowicie niewidome uwielbiają takie rozmowy. Dla nich głos człowieka jest to nauka. Rozmowa daje poczucie bezpieczeństwa. Podczas rozmów dowiadujemy się o wielu ciekawych rzeczach, osobach. Ktoś może powiedzieć, że w telefonie mamy wszystko. Mamy dużo wiadomości, lecz czy one zawsze są prawdziwe?

Bycie tu i teraz, bez konieczności sprawdzania telefonu.

A cudowny jest móc usiądź z drugą osobą i chociaż na chwilę odłożyć telefon na bok. I jak duży szacunek okazujemy wtedy drugiej osobie, która siedzi przy nas, a my rozmawiając z nią nie zaglądamy w telefon. Osoby niewidome są bardzo wrażliwe na tym punkcie. Potrzebują naszej uwagi i wyczuwają, kiedy ich nie słuchamy lub słuchamy, lecz nie słyszymy. Rozmowy to spokój, który nam jest potrzebny w codziennym naszym życiu.

Spotkania, które nie potrzebują technologii.

Osoby zobowiązującej niewidome operują świetnie słuchem. Wiadomo, że możemy przekazać telefonicznie wiele informacji. Lecz nic nie zastąpi spotkania i rozmowy z takimi osobami. Spacer i dobra rozmowa może być najlepszym lekarstwem na zły nastrój lub problemy, które dana osoba w tym momencie posiada. Jest to także rehabilitacja dla nas. Wyłączając telefon i idąc na rozmowę z drugą osobą. Ze sobą, która siedzi naprzeciwko nas patrzy nam w oczy i naprawdę słucha.

Dźwięki otoczenia, które wracają do uwagi.

Posiadając przy sobie telefon i słuchając w nich różne wiadomości, muzykę czy nawet czytając książkę, zapominamy o tym, że oprócz telefonu istnieją jeszcze inne dźwięki, które nas otaczają. Jeżeli odłożymy ten mały sprzęt i słuchamy się w odgłosy naszego otoczenia to będziemy bardzo zdziwieni. Usłyszymy dźwięki, o których już dawno zapomnieliśmy. Najprostsze dźwięki śpiew ptaków, odgłos szczekających psów czy nawet poruszających się aut. W tych dźwiękach na pewno znajdziemy coś dla siebie. Wyciszymy się i uśmiechniemy się sami do swoich myśli.

Spokój, który pojawi się w proste sytuacja.

Budzimy się rano i od razu sięgamy po telefon. Niektórzy z nas przeglądają od razu wiadomości, złych wiadomości. Nakręcamy się złymi informacjami, że komuś coś się stało, że gdzieś wybuchł pożar i tym podobne rzeczy. Od samego rana jesteśmy nastawieni negatywnie do świata. A przecież mogłoby być inaczej. Wystarczyłoby nie włączać i nie słuchać informacji. Wystarczyłoby posłuchać, Co się dzieje za oknem przy dobrej kawie i pysznym ciastku doktor Gerard. Obudzić się ze śpiewem ptaków i pójść do pracy z uśmiechem.

Ciastka Dr Gerard, jako element wspólnego spotkania.

Wiadomo, że jeżeli spotkanie to musi być coś pysznego. My Polacy kochamy dobrą kawę, dobrą herbatę czy jakiś dobry napój a do tego koniecznie przepyszne ciastka. Dlatego ciastka do firmy Dr Gerard są najlepsze, jako element tych spotkań kropka przy takich słodkościach rozmowa staje się od razu milsza. Zajadamy się pysznymi ciastkami doktor Gerard i rozmawiamy, bez konieczności pośpiechu.

Codzienność, która mogłaby być spokojniejsza.

Świadome wybór to to, co ty chcesz w danej chwili robić. To twoja decyzja kropka decyzja, która być może ukształtuje cały twój dzień, a może miesiąc a może nawet życie. Jeżeli sobie zaoferujesz spokój ten spokój przyniesie ci wiele korzyści. Spokój i uśmiech to dwie rzeczy, które prowadzą nas do sukcesu. Oczywiście telefony w dzisiejszych czasach są nam potrzebne, ale to ty masz wybór, co z tym telefonem będziesz robił. Czy będziesz oglądał i słuchał samych smutnych rzeczy i denerwował się? Czy wybierzesz świetną muzykę i inne rzeczy, które cię wyciszą i dadzą Powera na dalsze godziny dnia lub dni tygodnia czy miesiąca.

Dlaczego warto czasem odłożyć telefon.

Dzień bez telefonu jest świetną rzeczą dla wszystkich. Nieważne czy to jest młody człowiek czy starsza osoba kropka warto odłożyć telefon i rozejrzeć się wokół siebie, czasami możemy być zaskoczeni tym, co zobaczymy. Możemy zobaczyć, że siedzimy w najbliższą rodziną przy stole i każdy w ręku ma telefon i okaże się, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Warto zrobić pierwszy krok właśnie w tym dniu. Odłożyć telefony i zacząć ze sobą rozmawiać kropka to nic nie kosztuje, a może nam przynieść wiele korzyści. Uświadomimy sobie, że nic nie wiemy o osobach, z którymi żyjemy, na co dzień, nic nie wiemy o swoich przyjaciołach, ponieważ nie słuchaliśmy ich a tylko przesyłaliśmy sobie smsy, mms-y. Zapominamy o życzeniach, bo hurtowo wysyłamy coś, co ktoś wymyślił.  Naciskamy enter i gotowa regułka poszła w świat dla wszystkich znajomych, którzy mamy zapisanych w telefonach kropka czy naprawdę, czego chcemy? Czy nie warto spotkać się razem usiąść przy stole, napić się dobrej kawy schrupać pyszne ciastko Dr Gerard. I patrząc sobie w oczy zapytać się, co u was słychać? Czy nie warto popatrzeć na tą drugą osobę i ją słuchać niż tylko słyszeć. A to jest różnica. Świętujmy i róbmy wszystko, aby dzień bez telefonu nie był tylko raz w roku kropka starajmy się, aby na większych świętach rodzinnych, imieninach, urodzinach odkładać telefon i po prostu być ze sobą. Bo kiedyś okaże się, że będziemy żałować, że przyjdzie taki czas, że tej drugiej osoby zabraknie ścinek a my wtedy sobie uświadomimy ile straciliśmy nie rozmawiając z nią. Telefon jest potrzebny, ale Ty decydujesz ile z niego korzystasz i co z niego wyciągasz. Ty decydujesz a nie telefon kieruje tobą.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Wakacyjny czas lipca i spacery, które pozwalają odpocząć od codziennego pośpiechu. Rozmowy, w których osoba z dysfunkcją wzroku doświadcza lata wszystkimi zmysłami przy ciastkach Dr Gerard

 

Wakacyjny czas lipca i spacery, które pozwalają odpocząć od codziennego pośpiechu. Rozmowy, w których osoba z dysfunkcją wzroku doświadcza lata wszystkimi zmysłami przy ciastkach

Dr Gerard



Lipiec ma swój własny rytm. Po prostu pewnego dnia zauważam, że poranki stają się spokojniejsze, ludzie rzadziej biegną, a w powietrzu jest więcej swobody. Nawet jeśli mieszkam w mieście, czuję, że coś się zmieniło. Coraz częściej słychać śmiech dzieci, rozmowy prowadzone bez pośpiechu i odgłosy otwartych ogródków, w których ludzie spędzają długie popołudnia. Jako osoba z dysfunkcją wzroku odbieram tę zmianę przede wszystkim przez dźwięki i atmosferę. Nie potrzebuję kalendarza, żeby wiedzieć, że rozpoczęły się wakacje. Wystarczy kilka kroków poza domem. Powietrze jest cieplejsze, pachnie rozgrzanym chodnikiem i świeżo skoszoną trawą. Nawet echo moich kroków brzmi inaczej niż zimą. Najbardziej lubię to, że lipiec nikogo nie pogania. Czuję, że mogę iść swoim tempem. Nie muszę przeciskać się przez tłumy spieszących się ludzi. Nie mam wrażenia, że każdy gdzieś pędzi. To daje ogromną ulgę. Coraz częściej pozwalam sobie na chwilę bez planu. Wychodzę tylko po to, żeby pobyć na zewnątrz. Nie muszę niczego załatwiać ani odhaczać kolejnych obowiązków. Sam spacer staje się celem. To właśnie w takich chwilach najbardziej odczuwam, że lato potrafi zwolnić nasze codzienne życie.

Lubię chodzić bez pośpiechu. Nie dlatego, że nie mam nic do zrobienia, ale dlatego, że spacer pozwala mi na chwilę zostawić wszystkie sprawy za sobą. Pierwsze minuty zawsze są podobne. Słyszę zamykające się drzwi, chwytam białą laskę i ruszam znajomą drogą. Z każdym krokiem napięcie powoli znika. Myśli, które jeszcze chwilę wcześniej krążyły wokół pracy, obowiązków czy codziennych problemów, zaczynają się porządkować. Jako osoba niewidoma odbieram spacer całym ciałem. Czuję różnicę między gładkim chodnikiem a kostką brukową. Wiem, kiedy przechodzę obok budynków, bo zmienia się echo moich kroków. Rozpoznaję miejsca po zapachu piekarni, kwiatów albo nagrzanego asfaltu. Czasami zatrzymuję się tylko po to, aby wsłuchać się w otoczenie. Nie muszę patrzeć na zegarek. W lipcu dzień wydaje się dłuższy i spokojniejszy. Nigdzie nie trzeba się spieszyć. Spacer ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala uporządkować myśli. W domu łatwo rozprasza mnie telefon, komputer czy telewizor. Na spacerze zostają tylko kroki i oddech. To wystarczy, aby spojrzeć na wiele spraw z większym spokojem.

Dla wielu osób lato kojarzy się przede wszystkim z kolorami. Dla mnie lato ma przede wszystkim swoje brzmienie. Już rano słychać ptaki, które śpiewają znacznie intensywniej niż w chłodniejszych miesiącach. Każdy gatunek ma własny rytm i własny głos. Nie znam ich wszystkich, ale lubię zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w ten naturalny koncert. Lato to również wiatr. Czasem delikatny, który tylko porusza liśćmi. Innym razem silniejszy, niosący zapach deszczu i chłodniejsze powietrze. Słyszę go, zanim poczuję na twarzy. Podczas spaceru ogromne znaczenie mają dla mnie także odgłosy ludzi. Rozmowy dzieci bawiących się na placu zabaw, śmiech dochodzący z ogródków , stukot roweru przejeżdżającego obok czy odległy dźwięk pociągu. To właśnie dzięki takim dźwiękom buduję obraz miejsca, w którym się znajduję. Potrafię rozpoznać, czy jestem na otwartej przestrzeni, czy między wysokimi budynkami. Słyszę, kiedy droga prowadzi przez park, a kiedy wzdłuż ruchliwej ulicy. Dźwięki tworzą atmosferę. To one sprawiają, że lipcowy spacer ma swój niepowtarzalny charakter.

Zapach ma niezwykłą moc. Potrafi przenieść mnie do wydarzeń sprzed wielu lat szybciej niż jakiekolwiek słowa. Lato pachnie inaczej o świcie, inaczej w południe i zupełnie inaczej wieczorem. Najbardziej lubię chwilę po letnim deszczu. Powietrze staje się chłodniejsze, ziemia oddaje ciepło, a wokół unosi się charakterystyczny zapach mokrej trawy i wilgotnej ziemi. To jeden z tych aromatów, których nie da się pomylić z żadnym innym. Lubię również zapach lip kwitnących przy ulicach. Ich słodki aromat niesie się daleko i tworzy niepowtarzalny klimat wakacyjnych spacerów. Są także miejsca pachnące piekarnią, kawą, świeżymi owocami sprzedawanymi na targowisku czy nagrzanym drewnem parkowych ławek. Osoba niewidoma często zapamiętuje właśnie takie szczegóły. To one pomagają odnaleźć drogę i jednocześnie budują wspomnienia. Po latach nie pamiętam konkretnej daty spaceru. Pamiętam za to zapach ciepłego powietrza po burzy i aromat mięty rosnącej przy ścieżce.

Spacer nie polega wyłącznie na chodzeniu. Czasami najważniejszy jest moment, kiedy przestaję iść. Siadam wtedy na ławce i przez kilka minut nic nie robię. Nie sprawdzam telefonu. Nie zastanawiam się, która jest godzina. Po prostu słucham. Słyszę dzieci bawiące się gdzieś w oddali. Wiatr poruszający gałęziami. Kroki przechodzących ludzi. Czasem odgłos psa biegnącego po trawie. W takich chwilach łatwo zauważyć, jak wiele dzieje się wokół nas każdego dnia. Jako osoba z dysfunkcją wzroku uczę się uważności właśnie podczas takich krótkich przerw. Czuję promienie słońca na twarzy. Lekki podmuch wiatru przynosi chwilę ochłody. Drewniana ławka oddaje ciepło nagromadzone przez cały dzień. To są drobiazgi, ale właśnie one przypominają mi, że życie nie składa się wyłącznie z obowiązków. Lato sprzyja takim chwilom.

Najlepsze rozmowy rzadko odbywają się przy stole. Dużo częściej pojawiają się właśnie podczas wspólnego spaceru. Kiedy idziemy obok siebie, nie ma presji. Nie trzeba patrzeć rozmówcy w oczy ani zastanawiać się nad każdym słowem. Kroki same wyznaczają tempo rozmowy. Lubię takie chwile. Rozmawiamy o codzienności. O planach na weekend. O wspomnieniach z dzieciństwa. O książkach, muzyce albo o tym, jak pachnie powietrze po burzy. Jako osoba niewidoma odbieram rozmowę przede wszystkim przez głos. Słyszę, kiedy ktoś się uśmiecha. Rozpoznaję zmęczenie, radość albo wzruszenie po samym sposobie mówienia. Nie potrzebuję obserwować mimiki. Głos mówi bardzo wiele. Wspólny spacer sprawia, że rozmowy stają się spokojniejsze.

Po kilku tygodniach zauważam, że spacer staje się częścią dnia. Już nie zastanawiam się, czy wyjść. Po prostu wychodzę. Najczęściej o podobnej porze. Tą samą drogą. Znam każde skrzyżowanie, każdą nierówność chodnika i charakterystyczne dźwięki okolicy. Ta powtarzalność daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Osoba niewidoma bardzo często odnajduje komfort właśnie w dobrze znanych trasach. Nie oznacza to nudy. Wręcz przeciwnie. Każdego dnia ta sama droga brzmi trochę inaczej. Raz słychać więcej ptaków, innym razem dzieci wracające z lodami albo odległe grzmoty zapowiadające burzę. Zmienia się temperatura powietrza, zapachy i odgłosy. Trasa pozostaje ta sama, ale doświadczenie jest zupełnie nowe. To właśnie dlatego zwykły spacer nigdy się nie nudzi.

Po powrocie do domu spacer wcale się nie kończy. To moment, kiedy można usiąść razem przy stole, zaparzyć herbatę albo kawę i jeszcze przez chwilę pobyć ze sobą.

Na stole pojawiają się ciastka Dr Gerard. Nie są głównym bohaterem tego popołudnia. Są po prostu naturalnym dodatkiem do rozmowy. Lubię ten moment, kiedy słychać stukanie filiżanek, szelest otwieranego opakowania i cichy śmiech domowników. Każdy sięga po swoje ulubione ciastko, a rozmowa toczy się dalej. Czasem wspominamy miejsca, które odwiedziliśmy podczas spaceru.

Czasem planujemy kolejny. A czasem po prostu siedzimy w ciszy, popijając herbatę i ciesząc się spokojem. To właśnie takie chwile sprawiają, że zwykły spacer zamienia się w miłe wspomnienie.

Po latach częściej wracają do nas emocje. Ja nie zapamiętuję wakacji przez obrazy. Zapamiętuję je przez dźwięk śmiechu bliskiej osoby, zapach letniego deszczu, ciepło drewnianej ławki i spokojne rozmowy prowadzone bez pośpiechu. To właśnie takie drobne szczegóły budują najtrwalsze wspomnienia. Wystarczy zwykły spacer. Wystarczy wspólna droga. Wystarczy obecność drugiego człowieka. Kiedy wracam do tych chwil pamięcią, nie przypominam sobie, jak wyglądało dane miejsce. Przypominam sobie, jak się wtedy czułem. To uczucie spokoju, bezpieczeństwa i bliskości pozostaje ze mną znacznie dłużej niż jakikolwiek obraz.

Lipiec uczy mnie jednej ważnej rzeczy. Nie wszystko musi mieć cel. Nie każdy spacer prowadzi do konkretnego miejsca. Czasami największą wartością jest samo bycie w drodze. Powolny marsz pomaga uspokoić oddech, uporządkować myśli i zauważyć rzeczy, które na co dzień umykają w pośpiechu. Dla osoby z dysfunkcją wzroku to także okazja, by jeszcze pełniej wsłuchać się w otoczenie, poczuć zapach ciepłego powietrza, dotyk letniego wiatru i obecność ludzi, z którymi dzieli się ten czas. Lato przypomina, że odpoczynek nie zawsze oznacza dalekie podróże. Czasem wystarczy wyjść z domu, przejść znajomą ścieżką, zatrzymać się na chwilę i pozwolić sobie odetchnąć. Bo najpiękniejsze wakacyjne chwile bardzo często nie rodzą się z wielkich planów. Rodzą się z prostoty. Ze spokojnego spaceru, dobrej rozmowy, wspólnie wypitej herbaty i czasu, którego nikt nie próbuje przyspieszać. To właśnie takie chwile zostają z nami najdłużej i przypominają, że lato można przeżywać wszystkimi zmysłami – bez pośpiechu, z radością płynącą z samej obecności.