W obecnym czasie gdy nasze życie porównywane jest do pędzącego expresu czy mamy czas dla naszych bliskich albo nawet dla samych siebie. A, że tak się zapytam gdzie tu miejsce na dobroczynność. Nie muszą tu być jakieś wielkie gesty, wystarczy uśmiech albo dobre słowo. Tak już teraz wydaje mi się iż osoby czytające ten wpis już domyślają się jaki tu będzie poruszany temat, tak dobroczynności. Skoro już wiemy na jaki temat on będzie to wypadało by napisać kilka słów o genezie powstania tego dnia bo i taki ma swoją kartkę w kalendarzu. Ten dzień nosi rangę dnia święta międzynarodowego i jest obchodzony piątego września, a to za przyczyną ONZ, który to w dwa tysiące dwunastym roku uchwalił ten dzień na pamiątkę matki Teresy z Kalkuty, która to w Indiach i nie tylko niosła pomoc dla osób potrzebujących. Wiemy, że i teraz jest bardzo dużo osób potrzebujących i czekających na pomoc i co my możemy zrobić w tym kierunku. Jako, że jestem osobą niewidomą to postaram się zawrzeć tekst w tym wpisie właśnie, że tak ujmę widziany z tej mojej perspektywy.
Tak dobroczynność może zaczynać się od drobnych gestów. Może
to i nie dużo ale nawet taka pomoc przy przejściu przez pasy albo pomoc przy
wsiadaniu do autobusu to te drobne gest ale jakże wymowne i niosące codzienną
pomoc dla osoby niewidomej. Kiedyś nawet jak należałem do młodzieży to w tv był
Teleranek, taki program dedykowany dla tej grupy osób, a w nim taki cykl emitowany
pod nazwą niewidzialna ręka gdzie to mogliśmy się dowiedzieć o pomocy jaką
właśnie uzyskały najczęściej osoby starsze.
Wśród nas krąży powiedzenie, że karma wraca i rzeczywiście
coś w tym jest. Nawet jak mi się wydaje to chyba każdy z nas doznał pomocy
sąsiedzkiej. Nawet taki gest tu posłużę się drobnym przykładem, takie odebranie
od kuriera przesyłki to przecież też pomoc. A jakże dobrze jest nam znane
pożyczanie drobnych rzeczy do kuchni jak nam czegoś zabraknie albo wręcz pomoc
przy usunięciu jakieś awarii.
Chyba, a w każdym razie tak mi się wydaje iż każda osoba
doznała jakieś dobroci od osoby nieznajomej. Z swojej strony mogę napisać, że
doznaję jej dość często. Jednakże ja tak jak tu nadmieniłem powyżej jestem
osobą niewidomą i jestem odbierany w troszkę inny sposób. Takie najdrobniejsze
gesty jak ta pomoc przy wsiadaniu do autobusu budują zaufanie, a my nie
jesteśmy przecież obojętni na takie gesty dobroczynne.
Rzeczą normalną jest prowadzenie rozmowy, ale już
wysłuchiwanie jej ze zrozumieniem to coś czego byśmy chcieli doznawać zawsze.
Chyba każdy z nas ma osobę z którą to w sposób nie krępujący może sobie
porozmawiać na różne tematy. Można by chyba powiedzieć, że dobre słowo buduje
nas. Nawet zwykłe powiedzenie o jak dobrze ty to zrobiłeś, to coś co podnosi
morale, a jeszcze lepiej jak to jest powiedziane w jakieś grupie osób. Forma
wsparcia ma wiele obliczy i tak jak tu przytoczone te przykłady od fizycznej do
tej rozmowy są zapewne odbierane jako coś dobrodusznego. Oczywiście iż jest
jeszcze pomoc do której to są zapraszane osoby, a kryjąca się pod nazwą wolontariat,
no i różnego rodzaju organizacje niosące zróżnicowaną pomoc.
Tak jak to tu już ująłem pomoc ma różne oblicza. Nawet takie
wyjście na spacer z inną osobą, która to nam poświęca swój czas to też
dobroczynność. Takie nawet spędzanie tegoż czasu w towarzystwie, gdzie możemy
sobie porozmawiać to dla innych może nic takiego wielkiego jednakże dla osoby
niewidomej to dużo nawet jak takie spotkanie odbywa się w gronie rodzinnym.
A czy osoby niewidome i pomagają. Otóż iż odpowiedź na tak
postawione pytanie jest twierdząca. Nie rzadko nawet i pomagają one w sposób
czynny. Potrafią uczestniczyć w różnego rodzaju np. maratonach gdzie to są
zbierane środki pieniężne na różnoraką pomoc. Udzielają się czynnie na forach
internetowych pomagając innym np. przy leczeniu, mam tu na myśli pomoc przy
namierzeniu odpowiedniego lekarza okulisty albo nawet przy cukrzycy służą swoim
doświadczeniem.
Pisałem już tu kilka razy iż te codzienne doznawanie pomocy
to coś co jest wielce pomocne. Te przykłady z dnia codziennego o, których tu
napomknąłem dają i realne wsparcie w życiu codziennym u osoby takiej jak
ja.
Podczas tych wyżej wymienionych spotkań i dochodzi i do
poczęstunku. Bo wiadomo do takiej herbatki dobrze jest coś chrupnąć na ząbek
jak się mówi. I na tą sposobność mam coś w zanadrzu, tak ciacha od producenta
Dr Gerarda. Lubuję się w pryncypałkach ale to rzecz gustu. Podczas właśnie
takich spotkań przy tym ciachu prowadzone poruszane są różnorakie tematy i
można dowiedzieć się od kogoś ciekawych wiadomości. Nie inaczej jest i podczas
spotkań rodzinnych gdzie po obiedzie na stół wjeżdżają słodkości.
Niektóre osoby jak by tu to ująć pomaganie mają zapisane we
krwi i nie mają żadnych problemów z ich okazywaniem i oby właśnie takich osób
było jak najwięcej. Wzajemna życzliwość jest i powinna być doceniana i to
niezależnie w jakiej postaci występuje nawet w tych najdrobniejszych gestach.
Na początku wpisu napisałem, że nawet do tego zalicza się uśmiech i dobre
słowo, któremu i tu troszkę poświęciłem myśli.
Już na samo podsumowanie tego wpisu bo osoba go czytająca dotarła do końca za co dziękuję, a jest za co bo właśnie za poświęcony czas. Pamiętajmy aby sobie pomagać i to tylko nie od święta i to właśnie tą puentą kończę ten mój wpis.