Listopadowe
marzenie.
Listopadowe
marzenie tak zatytułowałam tego bloga. Kiedy nadchodzi jesień w
mojej rodzinie przybywa nowy przyjaciel. Tym razem ja niczego się
nie spodziewając piłam spokojnie kawę i delektowałam się chwilą
ze swymi ciastkami dr Gerarda KREMISIE nasze ulubione
misie. Spokój zakłócił mój syn, który wymyśle przeróżne
historie abyśmy razem z mężem ulegli i przystali na jego pomysły.
Jak już pisałam wcześniej interesuje się przyrodą, owadami oraz
rozmaitymi gadami. Tym razem przedstawił nam pięknego gekona
lamparciego. Barwy ciemno pomarańczowej z czarnymi kropkami. Mamo ja
będę się nim zajmował, będę go hodował, pielęgnował w starym
moim terrarium po żółwiu. Trochę zwierzątek już u nas
mieszkało. Dobrze, że miałam przy sobie KREMISIE ciasta jakoś to
przeżyłam. Mamo ja już wszystko o nich poczytałem one często
śpią, zmieniają swoje miejsce legowania poruszając się zwłaszcza
nocą. Pochodzą z Azji mogą przebywać w pokojowych warunkach a
oczy są niesamowite ich powieki są ruchome a to rzadkość u
gekonów. To jest takie ciekawe nie odbieraj mi tej przyjemności bo
przecież gdzieś muszę się zacząć o nich uczyć. Najlepiej
gdybym je miał i sam mógł je hodować, obserwować. Nie mam już
siły kolejny zwierz do karmienia. Super zwierzak ale na obrazku lub
w tablecie ale nie w naszym domu i znowu trzeba tłumaczyć czemu i
dlaczego nie. Jak tata się zgodzi to będzie tak najlepiej zakończyć
dociekanie syna. W spokoju można dalej pić zimną kawę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz