poniedziałek, 14 listopada 2016

Remont.

            Witam, kolejny jesienny weekend za nami. Temperatura spadła poniżej zera i zaczął prószyć śnieg. Tym razem wolny był już piątek. Mogłem się cieszyć wypoczynkiem z Rodziną. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że kuzyn ma też kilka dni wolnego i może wpaść do mnie położyć gładź i malować sufity. Była to woda na młyn dla mojej Żony. Zaczęło się: zmiana tapety, wymiana karnisza, wymiana lampy, przemeblowanie pokoju i odmalowanie sufitów w całym mieszkaniu. Jak to usłyszałem, ugięły mi się kolana. Siadłem na krześle przegryzłem „Maślane herbatniki Scooby – Doo”, przełknąłem łyk kawy. Po chwili odzyskałem mowę, zapytałem czy mamy na to wszystko pieniądze i czy mamy materiały? Ślubna miała wszystko pod kontrolą. Wzięła synka i po godzinie wróciła z zakupów. W siatkach przyniosła materiały budowlane i zapas ciastek „dr Gerard” a cięższe towary (wiadro farby, wiadro gładzi, unigrunt itd.) czekały na mnie w samochodzie.
     W piątek rano, po śniadaniu zaczęło się. Opróżnianie pokoju, zrywanie tapety i oczekiwanie na Sławka. Gdy już byliśmy wszyscy, nasz gość wziął się do zeskrobywaniu uszkodzonej gładzi i nakładanie nowej warstwy. Miałem wrażenie, że on to uwielbia. Jak ruszył z robotą to nie mogłem namówić go do zejścia z drabiny na kawę. Przekupiłem go „PryncyPałkami”. Gdy skończył Tomka pokój, przeniósł się ze szpachlą i kielnią do łazienki. Ja z moim Ojcem zajęliśmy się ścianami. Zagruntowaliśmy je, odkręciliśmy listwy podłogowe. Zrobiło się późno, uznaliśmy, że na ten dzień już wystarczy. W sobotę od dziewiątej rano Sławek malował pokój, a my przestawialiśmy meble w innych pomieszczeniach. Gdy skończył pracę z sufitem, ruszyła robota przy tapetach. Musieliśmy ustalić czy kładziemy do wzoru, czy nie? I tak do popołudnia tańcowaliśmy z paskami tapety i szczotką z klejem. Tego dnia nie miałem czasu wypić spokojnej kawy. Tylko w biegu między smarowaniem a przygładzaniem na ścianie, łykałem zimną kawkę i zjadałem słodycze.
            Nastała niedziela i wraz z nią dokończyliśmy tapetowanie pokoju i malowanie wszystkich sufitów. Po południu przenieśliśmy meble i zaczęliśmy układać w szafach. Tym zajęła się Żona i dzieci. Panowie usiedli do kolacji i do dobrej mocnej kawy. Gdy zostałem już sam, włączyłem telewizję informacyjną i obudziłem się dzisiaj rano. Wypoczęty i z nowymi siłami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz