Witam,
kolejny jesienny weekend za nami. Temperatura spadła poniżej zera i zaczął
prószyć śnieg. Tym razem wolny był już piątek. Mogłem się cieszyć wypoczynkiem
z Rodziną. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że kuzyn ma też kilka dni wolnego
i może wpaść do mnie położyć gładź i malować sufity. Była to woda na młyn dla mojej
Żony. Zaczęło się: zmiana tapety, wymiana karnisza, wymiana lampy,
przemeblowanie pokoju i odmalowanie sufitów w całym mieszkaniu. Jak to
usłyszałem, ugięły mi się kolana. Siadłem na krześle przegryzłem „Maślane
herbatniki Scooby – Doo”, przełknąłem łyk kawy. Po chwili odzyskałem mowę, zapytałem
czy mamy na to wszystko pieniądze i czy mamy materiały? Ślubna miała wszystko
pod kontrolą. Wzięła synka i po godzinie wróciła z zakupów. W siatkach
przyniosła materiały budowlane i zapas ciastek „dr Gerard” a cięższe towary (wiadro
farby, wiadro gładzi, unigrunt itd.) czekały na mnie w samochodzie.
W
piątek rano, po śniadaniu zaczęło się. Opróżnianie pokoju, zrywanie tapety i
oczekiwanie na Sławka. Gdy już byliśmy wszyscy, nasz gość wziął się do
zeskrobywaniu uszkodzonej gładzi i nakładanie nowej warstwy. Miałem wrażenie,
że on to uwielbia. Jak ruszył z robotą to nie mogłem namówić go do zejścia z
drabiny na kawę. Przekupiłem go „PryncyPałkami”. Gdy skończył Tomka pokój,
przeniósł się ze szpachlą i kielnią do łazienki. Ja z moim Ojcem zajęliśmy się
ścianami. Zagruntowaliśmy je, odkręciliśmy listwy podłogowe. Zrobiło się późno,
uznaliśmy, że na ten dzień już wystarczy. W sobotę od dziewiątej rano Sławek
malował pokój, a my przestawialiśmy meble w innych pomieszczeniach. Gdy skończył
pracę z sufitem, ruszyła robota przy tapetach. Musieliśmy ustalić czy kładziemy
do wzoru, czy nie? I tak do popołudnia tańcowaliśmy z paskami tapety i szczotką
z klejem. Tego dnia nie miałem czasu wypić spokojnej kawy. Tylko w biegu między
smarowaniem a przygładzaniem na ścianie, łykałem zimną kawkę i zjadałem
słodycze.
Nastała
niedziela i wraz z nią dokończyliśmy tapetowanie pokoju i malowanie wszystkich
sufitów. Po południu przenieśliśmy meble i zaczęliśmy układać w szafach. Tym zajęła
się Żona i dzieci. Panowie usiedli do kolacji i do dobrej mocnej kawy. Gdy zostałem
już sam, włączyłem telewizję informacyjną i obudziłem się dzisiaj rano. Wypoczęty
i z nowymi siłami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz