środa, 10 maja 2017

Piknik cz.4

Zaraz po wyjściu z mieszkania cała czwórka ruszyła schodami klatki schodowej do wyjścia. Tu po wyjściu z klatki schodowej i po przekroczeniu drzwi wejściowych skierowali się na parking osiedlowy gdzie pan Witold miał zaparkowany samochód. Po odnalezieniu go część rzeczy jakie wzięli ze sobą z domu wylądowała w bagażniku, ale kosz piknikowy pani Krystyna wzięła ze sobą. Pan Witold przekręcił kluczyk w stacyjce, a silnik odezwał się cichym pomrukiem, następnie nastroił pan Kowalski radio i popłynęła z niego skoczna melodia. Ruszyli z miejsca, w trakcie drogi pani Krystyna zapytała się dziewczynek czy chcą przekąsić coś słodkiego, a one ochoczo wyraziły zgodę. W ich ręku wylądowały ciacha takie jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcik od zdaniem tej rodziny najlepszego producenta łakoci jakim jest producent Dr Gerard. Czas podróży mijał im szybko i w niespełna godzinę dotarli do miejsca gdzie mieli zamiar piknikować. Pan Witold wyciągnął z bagażnika wcześniej zapakowane rzeczy i teraz już szukali miejsca gdzie mogliby rozłożyć swój kocyk. Po rozłożeniu kocyka dziewczynki zaczęły zabawę z piłką. Czasami dziewczynki przerywały zabawę i podchodziły do kosza piknikowego skąd wydobywały różne smakowitości. Oczywiście jako pierwsze produkty jakie zaczęli wyciągać to były ciacha od Dr Gerarda. Tak im minął czas do późnego popołudnia i nadszedł czas powrotu. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że ten dzień spędzili miło i przyjemnie.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz