Zaraz po wyjściu z mieszkania cała czwórka ruszyła schodami
klatki schodowej do wyjścia. Tu po wyjściu z klatki schodowej i po
przekroczeniu drzwi wejściowych skierowali się na parking osiedlowy gdzie pan
Witold miał zaparkowany samochód. Po odnalezieniu go część rzeczy jakie wzięli
ze sobą z domu wylądowała w bagażniku, ale kosz piknikowy pani Krystyna wzięła
ze sobą. Pan Witold przekręcił kluczyk w stacyjce, a silnik odezwał się cichym
pomrukiem, następnie nastroił pan Kowalski radio i popłynęła z niego skoczna
melodia. Ruszyli z miejsca, w trakcie drogi pani Krystyna zapytała się
dziewczynek czy chcą przekąsić coś słodkiego, a one ochoczo wyraziły zgodę. W
ich ręku wylądowały ciacha takie jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcik
od zdaniem tej rodziny najlepszego producenta łakoci jakim jest producent Dr
Gerard. Czas podróży mijał im szybko i w niespełna godzinę dotarli do miejsca
gdzie mieli zamiar piknikować. Pan Witold wyciągnął z bagażnika wcześniej
zapakowane rzeczy i teraz już szukali miejsca gdzie mogliby rozłożyć swój
kocyk. Po rozłożeniu kocyka dziewczynki zaczęły zabawę z piłką. Czasami
dziewczynki przerywały zabawę i podchodziły do kosza piknikowego skąd
wydobywały różne smakowitości. Oczywiście jako pierwsze produkty jakie zaczęli
wyciągać to były ciacha od Dr Gerarda. Tak im minął czas do późnego popołudnia
i nadszedł czas powrotu. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że ten dzień spędzili
miło i przyjemnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz