sobota, 10 marca 2018

Prezent cz.5


Postanowili oni, że zaczną od odwiedzenia pierwszego salonu, który to mieści się nieopodal ich miejsca zamieszkania. Jak się okazało podczas rozmowy ze sprzedawcą w ofercie tego sklepu nie było takich telefonów, które to mogły by ich zainteresować i wybrać ten jeden najodpowiedniejszy. Następny sklep mieścił się na starówce gdzie teraz udali się do niego. Tu już wybór telefonów był większy i w swojej ofercie też mieli telefony na klawisze ale z kupnem pan Witold jak i jego córka  postanowili się jeszcze wstrzymać, dopóki nie odwiedzą wszystkich salonów o których to wiedziała Ola. Podczas poszukiwań tego prezentu trochę zgłodnieli i postanowili wstąpić do sklepu po coś do przekąszenia. W sklepie poprosili panią ekspedientkę o podanie im ciach takich jak witam ciastko na dzień dobry oraz krakersy Classic od ich zdaniem najlepszego producenta tych łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard i po uiszczeniu zapłaty za nie wyszli ze sklepu na dalsze poszukiwania. Na ławeczce gdzie usiedli sobie aby schrupać po kilka ciastek pojawiły się gołębie. Pan Witold tak samo jak i Ola częstowały ich okruszkami, a te z apetytem i głośnym gruchaniem zajadały się nimi. Wreszcie po dłuższej chwili spędzonej razem z gołębiami ruszyli w dalszą drogę na poszukiwanie prezentu dla mamy pana Witolda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz