Maj to miesiąc, w którym uczniowie piszą maturę. Moja
najstarsza córka bardzo przeżywała pisanie matury, a ja oczywiście razem z
nią. Przez pół roku stół był zajęty
różnymi pomocniczymi książkami, karteczkami. Także chodziła na dodatkowe
dokształcanie z kilku przedmiotów. Jak dobrze napisze, to może dostanie się na wymarzone studia. Świadectwo
dojrzałości jest przepustką na wyższą uczelnie. Jej przyszłe plany związane są
z archeologią. Ma podobne
zainteresowania jak jej dziadek. Czy marzenia spełnią się, to zobaczymy później.
Dzisiaj wypoczywa po ciężkim, stresującym tygodniu pisania matury. W niedzielę
umówiła się z koleżankami, że pojadą do Częstochowy pociągiem. Do plecaka
spakowała smaczne ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie Witam Ciastka na dzień dobry,
kanapki i wodę mineralną. W
niedzielę rano mąż odwiózł ją na stację
kolejową i tam spotkała się z przyjaciółkami. Ja zawsze przeżywam wyjazdy
najbliższych. Wtedy nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu. Czy tak reagują
wszystkie matki nie wiem. Na szczęście są telefony do zaspakajania niepokoju.
Druga młodsza córka zazdrościła siostrze wycieczki. Dlatego po południu
wybraliśmy się z nią i mężem na lody. Tam spotkaliśmy znajomych, którzy
zaprosili nas na kawę. Dobrze się składało, bo mają dziecko w podobnym wieku
jak nasza Marysia. Siedzieliśmy na tarasie wśród kwitnących kwiatów. Piliśmy
kawę i chrupaliśmy smaczne ciasteczka Dr.
Gerarda Mafijne Choco. Dziewczynki
skakały na skakankach i biegały po podwórku. Zaprosiliśmy ich na grilla. Późnym
wieczorem Kazik wyjechał po córkę, która była bardzo zadowolona z
pielgrzymki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz